• Obidabi
    • dianka

      Od razu sprawdziłam, czy jest takie słowo. Ale wyobraziłam sobie Mikaela, który myślał, że czeka go „podochocenie” – niemożliwe, nigdy, no nijak nie pasuje… jedno słowo, a tak potrafi zepsuć klimat!

      • Obidabi

        Aż sprawdziłem z ciekawości w książce. Nie myślał, że go czeka tylko, spodziewał się, że je poczuje. Dla mnie to jest ok i klimatu mi nie zepsuło, nawet nie zwróciłem na to większej uwagi, ale już wcześniej wiedziałem, co to znaczy i nie musiałem sprawdzać.

        • dianka

          No mi jakoś nie pasuje 🙂 przypuszczam, że dałoby się znaleźć inne słowo, które by bardziej pasowało 🙂 Ale cieszę się, że Tobie nie zepsuło klimatu 😉

  • Przyznaję się bez bicia. Choć jestem osobą, która połyka kryminały, to przez „Millenium” nie mogłam przebrnąć, czym zawsze wzbudzam uśmiech na twarzach moich znajomych.

    • dianka

      Jestem w stanie zrozumieć, chyba 😉 Mam wrażenie, że to trochę jak z Murakamim – ludzie go albo kochają albo nie mogą przebrnąć, głównie ze względu na opisywanie tych tysięcy drobnych szczegółów, czynności czy produktów z lodówki 😉 U Larssona trochę też tak było. Dla mnie osobiście Larsson wygrał Lisbeth Salander. Gdyby nie ona, przypuszczam, że też nie siedziałabym po nocach chcąc dowiedzieć się, co będzie dalej 🙂

  • Mam już egzemplarz, jestem bardzo ciekawa czy kontynuacja zrobi na mnie duże wrażenie jak trylogia. Póki co kończę czytać kilka książek i biorę się za Co nas nie zabije 😉

    • dianka

      Daj znać, jak Ci się podobała! 🙂

  • Z jednej strony jestem ciekawa, ale jednak ten niesmak z powodu całej otoczki/afery wokół książki mnie odpycha. Nie mówię, że na pewno nie przeczytam, może kiedyś się skuszę, ale… jeszcze muszę „przetrawić”.
    Bardzo dobra recenzja!

    • dianka

      Bardzo Ci dziękuję! Cieszę się ogromnie 🙂 Dużo osób pisze/mówi, że nie czytają tego, co wszyscy itd 🙂 Faktycznie, czasami działania marketingowe czasami książce szkodzą, zamiast pomagać 😉 Ja też wielokrotnie, przez czystą przekorę nie sięgam po coś, co jest mi wpychane do gardła na siłę 🙂 No ale tu wygrała miłość do Lisbeth 🙂

  • Grzes

    Właśnie skończyłem czytać Co nas nie zabije i jestem naprawdę zachwycony. Cała fabuła, treść i akcja na poziomie Larssonowskim. Przeczytałem mnóstwo książek, które powstały po śmierci Stiega i jedna z nich zawierała informacje o tym iż podobno w 4 cześci miała sie pojawić Camilla. Cudowne podniecenie towarzyszyło mi, gdy w trakcie rozmowy Mikaela z Holgrem dowiedziałem się, że sie pojawi.
    Bardzo fajna zapowiedź jak i cały blog. Zauważyłem Twój wpis na stronie na fb Czarnej Owcy gdy wysyłałem im wiadomość z podobnym błędem na stronie 404? Pojawiła się nowa postać. Pozdrawiam

  • dianka

    Dziękuję za dobre słowo! 🙂 A w sprawie „Co nas nie zabije” to perfekcyjnie się zgadzamy! 🙂

  • Też uważam, że Lagercrantz dał radę, szczerze mówiąc nie interesuje mnie ocena moralności spadkobierców czy ich motywacji, interesuje mnie to, co dostaję do ręki czyli gotowa książka. Zgadzam się z Tobą, że gdyby książka została wydana (np. ze zmienionymi imionami) to też miałaby szansę osiągnąć sukces, z tym że przy tak wielu zbieżnościach łatwo byłoby znaleźć powiązania i posądzić autora o plagiat, nie mówiąc już o tym, że gdyby spadkobiercy Larssona nie wróciliby się do Lagercrantza z tę propozycją, jemu samemu pewnie w ogóle nie przyszłoby do głowy napisanie „Co nas nie zabije”

    http://www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    • dianka

      Dokładnie! No, ale dzisiaj najlepiej, jak książce towarzyszy skandal 😉