Światy równoległe

Książka Łukasza Lamży Światy równoległe, poza tym, że ma ciekawą treść, to jeszcze posiada absolutnie najlepszą okładkę, jaką widziałam w ostatnim czasie. Mogę uczciwie przyznać, że wybierając książkę z katalogu Virtualo, która będzie mi towarzyszyła w lutowych przejazdach, kierowałam się okładką. Ten kot jest hipnotyzujący! Oczywiście trochę żartuję, bo jednak treść ma też duże znaczenie – a w tym przypadku i sam autor, którego znam i bardzo cenię. Łukasz Lamża to doktor filozofii, zajmuje się kosmologią i astrofizyką, jest autorem wielu książek i artykułów. Ja go poznałam dzięki kursom w Copernicus Collage (które swoją drogą bardzo polecam!). 

Światy równoległe. Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze to dla mnie fenomenalna książka, która puszcza oko do czytelnika, ale jednocześnie uczy go logicznego, naukowego, krytycznego i sceptycznego myślenia. Zastanówmy się przez chwilę – czy książkę z kotem na okładce można potraktować poważnie? Czy pytanie, czego uczą nas płaskoziemcy jest na serio? Przecież wiadomo, że nikt o zdrowych zmysłach nie wierzy w to, że Ziemia jest płaska, że raka można wyleczyć dużymi dawkami witaminy C, a piersi urosną pod wpływem hipnozy. Pierwszą, właściwie odruchową reakcją, kiedy słyszymy takie teorie, jest kpina i potraktowanie tego, kto je głosi jak wariata. Po co więc pisać o tym książkę i pochylać się nad tak absurdalnymi rzeczami?

Właśnie to Łukasz Lamża wyjaśnia i pokazuje, że kpienie nie jest odpowiedzią, że jest najłatwiejszą rzeczą, jaką możemy zrobić, a warto wysilić się na trochę więcej. Jest wyrazem bezradności. Łatwo jest kpić, trudniej argumentować. Na przykładzie kilku najbardziej odjechanych teorii pokazuje jak badanie i studiowanie fałszywych teorii pozwala na ich rozmontowanie, zachęca żeby nie iść na łatwiznę i nie mówić, że to idioci (choć sama przyznaję, że to kuszące!). Najważniejsze jednak jest to, że każe czytelnikowi się zatrzymać i chwilę pomyśleć – jeśli się nad tym zastanowimy, trudno jest wyjaśnić, dlaczego tak naprawdę nie powinniśmy wierzyć w homeopatię czy pamięć wody.

Lamża prowadzi nas również przez proces powstawania teorii pseudonaukowych, jakie czynniki wpływają na ich pojawienie się i przede wszystkim na to, że stają się tak powszechne i tylu ludzi zaczyna w nie wierzyć. Przygląda im się z bliska, tłumaczy na czym naprawdę polegają (zdziwilibyście się, ile z nich jest logicznych i sensownych), tym samym pokazując niebezpieczeństwo negowania tylko dlatego, że my coś uważamy albo w coś wierzymy. Kiedy już poznamy daną teorię, Lamża pokazuje, dlaczego jest ona błędna. Dlaczego jednak warto szczepić dzieci, dlaczego ślady z samolotów to nie chemtraile, że homeopatia to pobożne życzenia ludzi lubiących w coś wierzyć, żeby czuć się lepiej, dlaczego z oka jednak nie da się wyczytać na co chorujemy, dlaczego żyły wodne nie mogą istnieć i skąd wiemy, że Ziemia nie jest płaska, jest za to globalne ocieplenie.

Nie wszystkie teorie są sobie równe. Jeśli napiszę Wam, że zaadoptowałam kota ze schroniska, z łatwością mi uwierzycie, nie widząc kota, czyli bez żadnych dowodów. Ale jeśli się nad tym zastanowicie – wiecie, że koty istnieją, wiecie, że są popularnym zwierzęciem domowym, że są schroniska i że ludzie adoptują koty, a dodatkowo wiecie, że ja lubię koty. Wszystko się zgadza. Jeśli jednak napiszę, że adoptowałam małego smoka ze schroniska, który musi siedzieć w domu, bo jest stary i już nie lata i nie zieje ogniem… to już zupełnie inna sytuacja. Dlatego nie wszystkie teorie/propozycje są sobie równe. Moment, aby w coś wierzyć jest wtedy, kiedy mamy wystarczające niezależnie potwierdzalne powody/dowody, by w to wierzyć, a niezwykłe teorie wymagają niezwykłych powodów/dowodów.

Dodam jeszcze, że możecie wierzyć w coś, co może okazać się potencjalną bzdurą i nawet tego nie wiedzieć. Kiedyś w coś uwierzyliście i tego nie weryfikujecie (jak w tym dowcipie o patelni i odcinaniu brzegów mięsa*). Wiecie, że od silnego stresu można posiwieć, prawda? Kto z Was w to wierzy? Ja byłam przekonana, że tak jest. Słyszałam w powiedzeniach, historiach, czytałam w ksiązkah, widziałam na filmach. Nigdy tego nie kwestionowałam, a okazuje się, że dopiero w tym roku ostatecznie potwierdzono (u myszy), że stres jest czynnikiem powodującym siwienie. Więc moje przekonanie okazało się ostatecznie prawdziwe, ale tak naprawdę do tego momentu nie miało żadnych podstaw.

Ludzie mają wielką potrzebę wyjaśniania i ciężko im się pogodzić z tym, że nie znają przyczyny lub mechanizmu działania czegoś. Z jednej strony to dobrze, bo napędza to rozwój nauki, z drugiej prowadzi do pseudonauki i teorii, które naprawdę zadziwiają. Jest coś takiego jak epistemologia, dział filozofii, który zajmuje się metodami dochodzenia prawdy – skąd wiemy to, co wiemy i jak bardzo możemy być pewni, że faktycznie to wiemy. Lamża może zainspirować Was do dalszych poszukiwań, a po lekturze tej książki spojrzycie inaczej nawet na najgłupszą rzecz, jaką usłyszycie czy przeczytacie. Tak jak Julia Shaw oduczyła mnie mówienia, że ludzie są źli (książka Zło. Jak powstaje w nas), tak Lamża oduczył mnie mówienia to głupie!

Zostawiam Was z myślą, że generalnie chodzi o to, by mieć jak najwięcej przekonań prawdziwych i jak najmniej błędnych. Takie książki jak Światy równoległe poszerzają światopogląd, uczą patrzeć rozsądnie na sprawy, z którymi się nie zgadzamy i uczą szanować odmienność, jakkolwiek dziwna by ona nie była. Wiem, trudno nie kpić, jeśli ktoś rzuca nam w twarz, że Ziemia jest płaska. Ale fajnie jest umieć powalczyć na argumenty zamiast rzucać mu w twarz, że jest głupi. 

—————————————-

* Pewna kobieta zawsze obcinała brzegi z kawałka mięsa, zanim włożyła je na patelnię. Obserwujący to przez szereg lat mąż zapytał ją w końcu: “Dlaczego to robisz?” Jej odpowiedź brzmiała: Bo moja matka tak robiła. Pytanie męża zaniepokoiło jednak kobietę, przy najbliższej okazji zapytała więc matkę: “Dlaczego zawsze obcinasz brzegi z kawałka mięsa zanim włożysz go na patelnie?” Odpowiedź brzmiała: Bo moja matka miała taki zwyczaj. W końcu kobieta zdała to pytanie swojej babce, na co ta orzekła: Robiłam tak, bo miałam za małą patelnię.

Wpis powstał we współpracy z

virtualo. ebooki, księgarnia