• CoZaBadziewny Czytacz

    Hildegarda z Bingen. Za co? Za to, że mimo że była trochę poczesana to całkiem równa babka. Za to, że mimo że dawniej nie miałam zielonego pojęcia kim jest, to i tak co jakiś czas przewija się w moim życiu. Za to, że moja szalona nauczycielka w liceum na podstawie jej mistycznych widzeń tworzyła abstrakcyjne i dość psychodeliczne i przerażające prace. Za to, że już w średniowieczu domagała się uznania znaczenia roli kobiet. I to w kościele! Za to, że w przerwach między śpiewaniem psalmów, a kolejnymi rzekomymi wizjami pisała o medycynie i naturalnym leczeniu. Za to, że obserwowała naturę i ludzi. Za to, że żywienie się na podstawie jej zaleceń pomogło mojej mamie. A przede wszystkim za to, że potrafiła okręcić wokół małego palca cały ten męski katolicki świat. Niezależnie od tego czy wierzy się w to co wierzyła Hildegarda, trzeba jej przyznać – barwna z niej była postać 😀

  • Anika

    Maria Skłodowska Curie przychodzi mi w tym momencie do głowy, dlatego że była niesamowitym naukowcem, Polką, która osiągnęła tak wiele i zwyczajną kobieta z małostkami . 🙂 Z chęcię poznałabym te 52 kobiety, których postaci zostały przybliżone w polecanej przez Ciebie książce. 🙂 Pozdrowienia !

  • Człowiek z książką

    Świetny tekst. Aż dziwne, że mi ta książka wcześniej nie mignęła przed oczyma. Trochę szkoda, że zmarnowany potencjał, ale to zawsze jakiś początek, to dalszych poszukiwań treści o poszczególnych bohaterkach tej książki. Na pewno nie będę oryginalna, bo wybieram Marię Skłodowską-Curie. To pierwsza i niezaprzeczalnie niesamowita kobieta, która przychodzi mi do głowy jako inspiracja. To osoba, która wszystko osiągnęła dzięki swojej ciężkiej i systematycznej pracy. Zajmowała się przedmiotami ścisłymi (chemia, fizyka), co jest mi szczególnie bliskie, ponieważ mam wykształcenie techniczne. Potrafiła połączyć karierę zawodową (która zmuszała ją do przebijania murów, które nawet w dzisiejszych czasach stoją przed kobietami, a co dopiero było w czasach, kiedy żyła ona), z życiem rodzinnym i prawdziwą miłością do Piotra Curie. Uwielbiam ją za skrupulatność, za to, że nawet do ślubu poszła w czarnej sukni, którą potem zakładała do pracy w laboratorium (uwielbiam kolor czarny), za przejażdżki rowerowe ze swoim mężem, za to, że była jedną z nielicznych kobiet i jedną z pierwszych, która zrobiła wtedy prawo jazdy, żeby prowadzić karetkę w czasie pierwszej wojny światowej. Oczywiście też za to, że udowodniła malkontentom, że pierwszy Nobel, który zdobyła razem z mężem, nie był dziełem tylko mężczyzny, bo potem już samodzielnie dostała Nobla i nikt nie mógł już podważyć jej umiejętności. Za to wreszcie, że była człowiekiem renesansu w dzisiejszym pojmowaniu tego określenia.

  • O książkę się nie staram, ale ciekaw jestem, czy jest tam Ada Lovelace. I zgadzam się, że do dziś ten problem bywa aktualny, co niedawno pokazał pewien naukowiec, który narzekał na to, że kobiety rozpraszają mężczyzn w miejscu pracy… Szkoda słów.

  • Człowiek z książką

    Super! Bardzo się cieszę. Dziękuję. Adres wyślę w wiadomości prywatnej na Facebooku.