Zapomniana historia nauki

Największe zbiorowe mistyfikacja ludzkości to polityka, religia oraz sztuka. Kolejna – historia – ma dychotomiczny charakter, osobne, własne mistyfikacje tworzą zwycięzcy i pokonani. Ale teza o końcu historii to jeszcze inna mistyfikacja. Niektóre mistyfikacje są statyczne i dostojne, hieratyczne, czasem fraktalne, inne są gwałtowne i histeryczne, cechuje je wyraźna dynamika, wybuchają, po czym gasną jak epidemia. Z wyjątkiem sztuki wszystkie są niszczące i groźne. Ale wydaje się, że ludzkość potrzebuje mistyfikacji. Są jak tlen. Agresywne, ale nie da się bez nich żyć.

Nie przepuszczę żadnej popularnonaukowej książce o historii nauki. Uwielbiam ten temat, czytanie o tym, jak kiedyś ludzie postrzegali świat, w co wierzyli, jakie mieli pomysły i jak realizowali najbardziej szalone wizje. Zawsze zastanawiam się wtedy, co będą o nas, naszej nauce i naszej obecnej wiedzy i wierzeniach myślały następne pokolenia. Ta fantastyczna względność rzeczy i idei względem czasu jest nieodmiennie fascynująca!

A kiedy jeszcze historia nauki jest ujęta z perspektywy tych dziwnych pomysłów, zapomnianych czy nietrafionych, staje się dla mnie jeszcze bardziej atrakcyjniejsza. Krzysztof Rejmer w swojej książce zebrał właśnie takie idee, choć nie tylko. Część z nich funkcjonuje do tej pory, bez części nie wyobrażamy już sobie dzisiaj życia (kanalizacja czy tramwaje), inne przepadły dawno w czeluściach historii i wspaniale się o nich dowiedzieć. Zapomniana historia nauki to książka bardzo erudycyjna, autor włożył wiele wysiłku w to, by odkryć przed nami te wszystkie szaleństwa i odnaleźć te najciekawsze. Sięga do wielu źródeł, innych książek, artykułów – zrobiło to na mnie wrażenie. Pisałam ostatnio o książkach-ośmiornicach. Ta zdecydowanie do nich należy! W zasadzie przy każdym rozdziale miałam zanotowane kilka albo kilkanaście haseł, do których dopisek brzmiał poczytać więcej o tym!

Zastanawiacie się o czym przeczytacie? O wszystkich – o lataniu, o wnętrzu Ziemi, łodziach podwodnych, odkrywaniu tlenu, warzywnych jagniętach, berniklach, kotach roztrzaskujących się na drzewach, jednorożcach na Księżycu, połączeniach czołgów z szybowcami, gangu Czterdziestu Słoni. Poznamy cztery przyczyny nieistnienia żyrafy, dowiemy się, jak Francuzi poznali wychodek i widelec, i że 9 września 1988 roku Orient Express zatrzymał się na stacjach w Łowiczu i w Sochaczewie. Prześledzimy powstawanie kanalizacji w Warszawie i będziemy obserwować modę na latanie balonem. I to tylko przykłady niektórych spraw, jakie Rejmer porusza. Ludzie to naprawdę pomysłowy gatunek! Ta nasza pomysłowość, kiedy się na nią spojrzy z perspektywy czasu może wydawać się zabawna, śmieszna, absurdalna, dziwna. I to właśnie dzięki takim książkom uświadamiamy sobie, że to, gdzie jesteśmy dzisiaj, wynika z tych wszystkich śmiesznych pomysłów. Pomysłów, które nawet jeśli się nie sprawdziły, dały powód, by stworzyć inne, sprawdzać, badań, wymyślać ciągle na nowo.

A dziś? To wcale nie jest takie oczywiste, że jesteśmy dużo bardziej cywilizowani i że gdyby przywrócono karę śmierci, a wyroki wykonywano publicznie, to reakcja tłumu byłaby inna niż wtedy.

Ta książka to idealne odzwierciedlenie ludzkiej ciekawości, pasji. To udokumentowana historia naszego rozwoju, która pokazuje, że kreatywność ma swoje gorsze i lepsze momenty, a wszystkie wynalazki mają najprawdopodobniej swojego mniej chlubnego poprzednika. To świetny zbiór historii, które z jednej strony są anegdotyczne i rozbawią nas bardzo (no bo jak nie uśmiechnąć się na wieść o tym, że ludzie naprawdę wierzyli w takie cuda jak ptaki rosnące na drzewach). Z drugiej strony  to doskonała ilustracja dziejów. To historia nauki, głównie polskiej ale nie tylko, uczonych i wynalazców, niektórych znanych, niektórych mniej. Rejmer pokazuje, że nauka i życie idą ze sobą w parze – pisze o sprawach, które rozpalały wyobraźnię ludzi – nie tylko naukowców i badaczy, ale również artystów, twórców i zwykłego człowieka. Dla mnie to też przede wszystkim świetny obraz historii ludzkiej myśli. Fascynuje mnie to, jak ludzie kiedyś postrzegali świat, jakie mieli pomysły, jak sobie tłumaczyli rzeczywistość. I to, że nawet te najdziwniejsze zyskiwały swoich zwolenników i obrońców.

Zdarzały się wprawdzie zgrzyty. Na przykład ten, kiedy autor pisze, że nietaktem byłoby pominięcie Leonarda Da Vinci, przy omawianiu różnych wynalazków, a potem pisze, że właściwie on tyle wynalazł, że pisanie ciągle o tym będzie nudne, więc w ogóle go pominie. Ale to drobnostki. Warto, warto przeczytać i zachwycić się!

Za możliwość przeczytania dziękujęvirtualo. ebooki, księgarnia

 
  • Ewelina Wojciuk

    Fajna recenzja i przede wszystkim ciekawa książka. Chociaż literatura popularnonaukowa nie jest moją ulubioną, to chętni się skuszę na tę pozycję 🙂

    • Dzięki! Warto polubić się z popularnonaukowymi książkami, zwłaszcza, że teraz jest ich naprawdę dużo i są super! 🙂

  • Myślę, że z nauką jest po części, jak i z historią – dowiadujemy się o zwycięzcach, tych którym się udało odkryć, zbadać, wynaleźć. O przegranych słyszymy, o ile ich przegrana była spektakularna lub blisko związana z wygranym. Dlatego ciekawie poczytać o tych mniej znany początkach.

    • O tak! To jest najciekawsze ze wszystkiego 😀 Najbardziej chyba uwielbiam czytać o tych wszystkich naszych dziwnych pomysłach z przeszłości 😉 Zawsze się wtedy zastanawiam, jak ocenią nas następne pokolenia i co z naszych czasów będzie wzbudzało w nich śmiech.