• Śmieszna sprawa z tym Urbanem, ja słyszałam o nim tyle dobrego, że zaczęłam gromadzić jego książki – mam „Klątwę”, mam „Cień katedry”, mam „Lorda Morda” i nawet w oryginale „Santiniho jazyk”, który nam na studiach lektorka od czeskiego bardzo zachwalała – ale jakoś tak się złożyło, że jeszcze żadnej nie czytałam. Ale „Lord” niedługo będzie w czytaniu, bo też dostałam recenzenckiego, a za nim, mam nadzieję, pójdzie wreszcie reszta. Wrócę wtedy do Twojej recenzji, żeby porównać wrażenia.

    A jakbyś potrzebowała przewodnika po czeskiej literaturze, chciała w niej znaleźć coś dla siebie, to ja bardzo chętnie służę :). Pozdrawiam!

    • To czekam na opinię, bo jestem bardzo ciekawa! Ja czytam z perspektywy czytelnika, który o Czechach wiele nie wie, więc pewnie wiele rzeczy mi umknęło. A z rady chętnie skorzystam! Co Twoim zdaniem koniecznie MUSZĘ przeczytać z literatury czeskiej? 🙂

      • Ja, jako osoba obsesyjnie wielbiąca Bohumila Hrabala, oczywiście zacznę od niego. Miałaś kiedyś w rękach jakąś jego książkę? Widziałam, że podobały Ci się reportaże sportowe Pavla, więc jest szansa, że Hrabal też Ci się spodoba; on co prawda niewiele pisał o sporcie (no, może czasem o piłce nożnej, niekiedy trochę o boksie…), ale on stosował tę samą poetykę „ubaśniawiania” rzeczywistości, sporo u niego surrealizmu, zachwytu światem, uroczych dziwaków, szaleńców, którzy potrafią dostrzegać więcej niż inni. Najsilniej to czuć w jego trylogii nymburskiej („Postrzyżyny”, „Taka piękna żałoba”, „Skarby świata całego”) i we wczesnych opowiadaniach (np. z tomu „Bar Świat” albo wydanego niedawno przez Czuły Barbarzyńca Press, „Pabitele”), ale też właśnie w legendarnym „Czułym barbarzyńcy”. Oprócz tego po „Śmierć pięknych saren” Pavla sięgnij też, koniecznie :). W lekko sportowym klimacie jest jeszcze również cudowna książka Oty Filipa, „Wniebowstąpienie Lojzka Lapaczka ze Śląskiej Ostrawy”. Z lekkich i zabawnych (choć opisujących życie w trudnych czasach, bo w epoce czeskiej normalizacji) – na pewno Irena Dousková i „Dumny Bądźżeś”, wspaniała! A wracając do klasyki… trochę bardziej mroczna odsłona czeskiej literatury to Ladislav Fuks, ten od „Palacza zwłok”. Z tych starszych oczywiście polecam Ci Karla Čapka – na przykład wydaną całkiem niedawno przez Dowody na istnienie „Fabrykę Absolutu”, bardzo dobra na początek. No a jeśli chodzi o tę najnowszą literaturę czeską, to oprócz publikacji Książkowych Klimatów, które robią rewelacyjną robotę dla młodej prozy czeskiej, polecam Ci też książki wydawnictwa Afera. Długo by pisać :). Jeśli któryś wątek w tym, co napisałam szczególnie Cię zainteresował, to chętnie pociągnę temat. O literaturze czeskiej to ja mogę pisać godzinami!

        • Dziękuję Ci bardzo!! Zrobiłam sobie listę i muszę kiedyś wprowadzić w życie „Czeski rok”, kiedy będę czytała jedną czeską książkę w miesiącu!

          • Świetny pomysł! Będę mu bardzo kibicować :).

  • „Cień katedry” widziałem u szwagierki na półce i kilka razy w księgarniach – zawsze mnie zaciekawiał, ale jakoś nigdy nie sięgnąłem. Może to przez brak odpowiedniej rekomendacji? Wiem, że po tej recenzji mam dużo większą motywację.