• Ze mnie to jest bardzo czepialskie stworzenie, więc dodam, że naukowe podstawy nie są aż tak solidne, ale wiele założeń wstępnych autora jest baaaardzo naciąganych.

    Ale, ale. Mi też się bardzo podobało. W trakcie lektury wszystkie te nieścisłości w ogóle mnie nie interesowały. Rozrywka pierwszego sortu!

    • Ja nie mam o tym pojęcia, więc nie mam jak sprawdzic 🙂 ale sam autor mówi, że podstawy naukowe są, więc to powtarzam 🙂 Jestem bardzo ciekawa tych naciąganych założeń wstępnych! Napisz coś więcej! 🙂

      • Pierwsza sprawa: sprzęt komunikacyjny jest na tyle kluczowy, a przy tym lekki i nie tak drogi, że niemożliwym wydaje się, by NASA zaprojektowała system z tzw. Single Point Failure, czyli o jednopunktowej zawodności. A w dodatktu nie zaprojektowała ich z odpowiednim zapasem. Druga sprawa: pył na Marsie jest na tyle drobniutki, że nie blokowałbym komunikacji. Trzecia sprawa: Weir zupełnie pominął kwestię promieniowania na Marsie.

        (To nie me mądrości, a efekt szperania po przeczytaniu)

        • O widzisz, fajnie wiedzieć! Przypuszczam, że zupełnie inaczej czyta się taką książkę, jeśli ma się choćby podstawy wiedzy o lotach kosmicznych czy Marsie 🙂

  • Zaczytana Susan

    Przekonałaś mnie, bez dwóch zdań 😉 i co do bloga (jestem tu pierwszy raz) i co do książki 🙂 „Marsjanin” wędruje na półkę „chcę przeczytać” 😉

    • Dziękuję Ci bardzo! Cieszę się ogromnie! I z książki i z Twojej obecności 🙂 Do usłyszenia! 🙂

      • Zaczytana Susan

        Oj tak, na pewno nie raz 😉

  • Pingback: ()

  • Pingback: ()

  • Pingback: ()