• Podobnie jak Ty science fiction raczej pomijam w swoich książkowych wyborach. Nie mam w tej kwestii praktycznie żadnego doświadczenia, ale jakoś tak wewnętrznie czuję, że nie odnalazłabym się w tym klimacie. Wyjątkowo urzekła mnie w tej chwili „Mapa czasu”, ale o tym wspomnę u siebie, jednak mam wrażenie, że ta książka to wyjątek. Trzeba przyznać, że „Śpiący giganci” mają obłędnie piękną okładkę <3 mimo wszystko, nie przekona mnie ona do sięgnięcia po ten tytuł, szczególnie, że wiadomo – ja tylko w formie ebooków, więc tutaj już nawet okładka traci swą moc 😉

    • O! „Mapa czasu” to coś, co chcę przeczytać i cały czas mi umyka 🙂 Muszę sobie zakupić w przyszłym roku 😉 Mi się historia na tyle podobała, że sięgnę po kontynuację 🙂 Ale faktycznie – trudno Cię będzie zwerbować, skoro nie można zagrać okładką 😉

  • Nie wiedziałem nawet, że narracje odbywa się przez wywiady i raporty. Ja z kolei mam słabość do takiej formy – bardzo podobała mi się w „World War Z”, która była tak różna od filmu, jak to tylko możliwe. A za czas jakiś „Śpiący…” i u mnie na blogu się znajdą.