• Wraz z którąś książką od wydawnictwa przyszedł do mnie rozdział tej lektury, który bardzo mnie zaciekawił. Mam nadzieję, że uda mi się ją poznać.

  • Wygląda na to, że znalazłaś prawdziwą perełkę, którą mnie również może zainteresować. Zacznę od tego, że zazdroszczę osobom, które miały okazję pracować z materiałami znalezionymi w szpitalu Willard. Dla mnie z pewnością byłoby to duże przeżycie, tyle osób, tyle niepoznanych historii i tylko przedmioty, mogące coś o tych ludziach powiedzieć. Magia, ale też tragedia. Druga sprawa to oczywiście książka Wiseman – jestem jej bardzo ciekawa i po Twojej recenzji optymistycznie nastawiona. Lubię też połączenie wątków z przeszłości i teraźniejszości, chociaż mam wrażenie, że bohaterowie z przeszłości zazwyczaj są lepiej zarysowani 🙂

    • I tu też tak jest 🙂 Przeszłość jest dużo lepsza niż współczesność. A jeśli chodzi o projekt, to ja też bardzo zazdroszczę ludziom, którzy brali w nim udział.

      • Czyli moja hipoteza się potwierdziła, ale w sumie szkoda, że rzadko udaje się stworzyć książkę tak, by oba wątki budziły mniej więcej równą ciekawość.

  • Przyznam szczerze, że dużo bardziej interesuje mnie ten walizkowy projekt niż sama książka. Jeśli zaś chodzi o wątki szpitalno-psychiatryczne, to polecam mocno (dostępną niestety tylko po angielsku) książkę „Woman at the Edge of Time” Marge Piercy. Feministyczna SF z wątkiem współczesnym.

    • Walizkowy projekt jest niesamowity! Przeczytałam wszystko, co znalazłam w necie o nim, kiedyś kupię sobie książki na ten temat. Z jednej strony to bardzo szkoda, że zawsze takie tytuły trzeba ściągać zza granicy, ale z drugiej jest to jakiś hamulec, by nie kupować hurtowo 😀 A tytuł zapisuję!

  • Pingback: ()