• No cóż, książki nie czytałem (jeszcze) choć miałem taki zamiar, ale kilka egzemplarzy recenzenckich zmieniło moje zamiary. Co prawda na pewno Zjawę przeczytam, wnioskuję jednak po Twojej recenzji, że historia książkowa jest nieco bardziej uszczuplona. No cóż, kino rządzi się swoimi prawami nic na to nie poradzimy, czasami reżyser dodaje coś od siebie by mieć pewność, że historia na pewno się sprzeda 😀 na to niestety nie ma ratunku…

    • O ile jestem w stanie zrozumieć wyrzucanie czegoś z historii (bo w filmie, wiadomo, wszystko się nie zmieści), to sytuacji, kiedy wywala się dobre, a dorzuca autorskie złe pomysły, już nie! Nie potrafię zrozumieć, dlaczego reżyser (albo ktokolwiek inny) doszedł do wniosku, że Hugh Glass, jako postać autentyczna i jego, przecież zadziwiające, życie, nie jest wystarczające, by sprzedać tę historię.

  • Zuza | Zaczytana Susan

    Tak to już jest, że nasze wyobrażenie filmu bardzo rzadko pokrywa się z wyobrażeniem reżysera, scenarzysty i całej reszty. A za recenzję bardzo Ci dziękuję – bardzo ciekawie się ją czytało. Również byłam zagorzałą fanką Maya swego czasu 🙂

    • Cała przyjemność po mojej stronie 🙂 Ja fanką Maya chyba w dalszym ciągu jestem 😉 Old Shatterhand już na zawsze pozostanie w mym sercu 😉