komentarzy 17

  1. 1 stycznia 2016
    Odpowiedz

    Przyznam, że wolę ekranizację Kinga od jego powieści (zdaję sobie sprawę z powagi tych głów). King ma za to bardzo uroczego psa rasy corgi.

    • 4 stycznia 2016
      Odpowiedz

      Ja czasami też, ale są rzeczy, które dobrze się czyta. Ja muszę sprawdzić w końcu te największe – Bastion, Mroczną Wieżę czy Dallas ’63 🙂

    • Marcin Mochal
      5 stycznia 2016
      Odpowiedz

      Wszystkie Corgi są fajne, tylko mają wbudowane ADHD :D. Ja mam tak z Jane Austen. Zdecydowanie wolę ją oglądać niż czytać. Z Kinga chcę jeszcze przeczytać “To” i “Bastion”. “Dallas 63”, o którym wspomina Diana Chmiel przeczytałem i podobało się 🙂

  2. Ja nie przepadam za Kingiem. Może to dobór powieści, sam nie wiem. Nie odrzucił mnie strasznie, ale też nie przekonał niemal wcale. Ale chyba jestem też dziwny nieco, bo miło wspominam “Oczy smoka” uważane za jedną z najsłabszych w jego dorobku.

    Wydaje mi się też, że nie można być mistrzem horroru bez bardzo dobrej znajomości ludzkiej psychiki.

    • 4 stycznia 2016
      Odpowiedz

      A filmy na podstawie powieści Kinga? 🙂 Ja nigdy nie rozpatrywałam tego w ten sposób, ale chyba masz rację – żeby straszyć, trzeba wiedzieć jak 🙂

      • Marcin Mochal
        4 stycznia 2016
        Odpowiedz

        Nie jestem jakimś Kingofanem, za dużo to jego rzeczy nie znam, ale znam na tyle by zauważyć że chłop jest bardzo nierówny. Dwie ostatnie książki Kinga, które przeczytałem to “Pod kopułą” oraz “Dallas 63” i sprawiały wrażenie jakby pisały je dwie różne osoby. “Pod Kopułą”: świetna przesłanka, z którą autor po 50 stronach nie miał zielonego pojęcia co zrobić, kartonowe postaci, zachowania pozbawione jakiejkolwiek podbudowy psychologicznej i wręcz obraźliwe w swej sztampowości zakończenie. “Dallas 63” – Równie dobra przesłanka, ale kilkoro bohaterów z krwi i kości, pogłębiony psychologizm, niezłe dialogi. Fakt, że przedstawienie dnia w których zginął Kennedy naiwne, a zakończenie – cóż.,.. nie powala, ale jednak książa to o lata świetlne lepsza niż “Pod kopułą”. Co więcej sprawiła, że zaczęło mnie kusić żeby po Kinga jeszcze sięgnąć. Ponoć “To” i “Bastion” są niezłe. Ale kiedy po nie sięgnę to nie wiem. Aktualnie dzisiaj właśnie nie skończyłem czytać czwartej książki z rzędu bo mnie odrzuciła. Może w ogóle w tym miesiącu se dam spokój z literkami 😀

        • 4 stycznia 2016
          Odpowiedz

          Ha! Moja teoria spiskowa jest taka, że King wcale wszystkich książek sam nie pisze, przynajmniej od pewnego momentu 😉 A “To” czytałam dawno temu, ale pamiętam, że zrobiło na mnie olbrzymie wrażenie.

          Tak czasami jest – ja teraz wpadłam w ciąg serialowy i zamiast czytać – oglądam 😉

          • Marcin Mochal
            4 stycznia 2016
            Odpowiedz

            Plus jest taki, że panowie Hjorth i Rosenfeldt znaleźli się w dobrym towarzystwie i im nie smutno 😀 – kompanami są Daniela=e Defoe, Petera V Brett i Joseph Heller.

              • Marcin Mochal
                5 stycznia 2016

                Paragraf, paragraf. To takie “Próchno” Berenta. Doceniam ‘wielkość’ i nawet mogę bardzo ładnie opisać dlaczego to jest wielka literatura, ale już nie jestem na studiach 😀 “Paragraf 22” to dla mnie taka seria skeczy, momentami zabawnych, w swym absurdzie, która ma pokazać, że wojna jest okrutna i wpędza ludzi w obłęd. Załapałem ten koncept przy 90tej stronie, nie muszę czytać następnych 400.

              • 5 stycznia 2016

                Zaraz, zaraz. Ktoś mi porwał komentarzowy ciąg. Sprzeciw! Granda!

                Filmów na podstawie Kinga za wiele nie oglądałem, ja ogólnie jestem zdecydowanie mniej filmowy niż książkowy. Bardzo dobrze (i boleśnie) wspominam Misery, ale reszty “wielkich” nie oglądałem. O, jeszcze “Kraina wiecznego szczęścia” mi się podobała, ale to tak sentymentalnie i za Hopkinsa.

              • Marcin Mochal
                5 stycznia 2016

                Też uważam, że to skandal 😉 Adaptacje Kinga są albo zupełnie do niczego, albo są tak dobre, że w ogóle nie ma potrzeby sięgać po książki. “Misery”, “Zielona mila”, podobno “Lśnienie” Kubricka – Lśnienia nie oglądałem więc piszę “pdobno”. W każdym razie ptaszki ćwierkają, że King nienawidzi tej adaptacji. I teraz pytanie, czy dlatego, że jest inna od jego książki, czy lepsza od jego książki :-). Podpisano – Ktoś 🙂

              • 5 stycznia 2016

                Wstyd przyznać, ale “Lśnienia” ani nie oglądałem, ani nie czytałem. Ostrzegałem jednak, że nie jestem ani kingowy, ani filmowy. Stosunek autorów do ekranizacji ich dzieł to chyba w ogóle dość ciekawy temat.

              • 5 stycznia 2016

                Zrób sobie kiedyś tydzień filmowy z Kingiem! 🙂 I dobrze, że King wszystkich nie zachwyca, byłoby nudno 🙂 Ale dalej dla mnie pozostaje zjawiskiem – nawet jak za nim nie szaleję, to z ciekawości sprawdzam jego nowe książki 😀

              • 5 stycznia 2016

                “Stąd do wieczności” nie czytałam, ale z chęcią przeczytam, skoro tak! Niemniej jednak uwielbiam też “Paragraf” 😉

              • Marcin Mochal
                5 stycznia 2016

                Jak mnie “Paragraf” zachwyca jak mnie nie zachwyca. Nawet jak masz męża i dziecko 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *