• Chętnie przeczytam. Ten spokój zawsze mnie zadziwia. Możliwe, że widzisz męża ostatni raz, bo się wspina czy opływa kajakiem świat, a mimo wszystko jednak mu kibicujesz i zachęcasz do spełniania marzeń….

    • W zasadzie, jak masz męża księgowego, i jak rano wychodzi do pracy, tez możesz go widzieć ostatni raz, bo zawału dostanie albo maluch go potrąci. Tylko my sobie w życiu nie zdajemy z tego sprawy, a doceniany dopiero, jak stracimy. Wydaje nam się, że mamy całe życie przed sobą i wszystko zdążymy zrobić, a wcale tak nie musi być. Mam wrażenie, że żony „awanturników” to wiedzą i stąd czerpią siłę. Poza tym co, jeśli nie najprawdziwsza miłość sprawia, że jesteś z kimś przez 30 lat i ciągle tak samo chcesz, żeby był szczęśliwy 🙂 Przecież tyle związków nie wytrzymuje. Kobiety, które zostają przy takich facetach powinny zostać świętymi. Nawet nie ze względu na cierpliwość czy rzekome poświęcenia. To po prostu wymaga olbrzymiej wewnętrznej siły, odporności, nieskończonych pokładów dobroci. Są wspaniałe <3

      • Dokładnie. Takie rzeczy, to tylko w tv, a nam się nie przydarzą, będziemy żyć razem długo i szczęśliwie.
        Są wspaniałe i to piękne, że chcą się dzielić swoją mądrością z innymi, choć wymaga to również wyjście poza strefę komfortu i zaproszenie czytelnika do swojego domu.

  • Ja sam się jakoś nad tym wiele nie zastanawiałem. Może po prostu była to dla mnie naturalna sytuacja, że tata wyjeżdża raz na jakiś czas. Co prawda akurat u mnie oznaczało to wyjazdy w Tatry (raz Alpy, ale to jeszcze przed mym na świat przyjściem) i ewentualnie Jura Krakowsko-Częstochowska, ale też do wspinania i też zimowego. Himalajskie plany były, ale finansowo się nie udało.

    Będąc już nieco starszym, zastanawiałem się często, jak to mama znosiła.

    • A pytałeś się? Ja naprawdę absolutnie i bezgranicznie podziwiam takie kobiety!

  • Pingback: ()

  • Pingback: ()