Mity skandynawskie

Mitologie zawsze mnie fascynowały. Najbardziej znana jest mi oczywiście mitologia Greków i Rzymian, w której zaczytywałam się namiętnie w szkole. Potem poznawałam mitologię aborygeńską, bo to szczególnie mnie interesowało, ale od kiedy pamiętam zawsze zaczepiałam o jakieś wierzenia. Najbardziej żałuję braku dobrej znajomości mitologii słowiańskiej, a przecież ją właśnie powinnam najbardziej znać. Ale wszystko jest do nadrobienia! Dzisiaj z kolei chciałam Wam napisać kilka słów o Mitach skandynawskich, które opracował Roger Lancelyn Green.

Znacie tych panów?

To oczywiście Loki i Thor, postacie pożyczone z mitologii skandynawskiej przez Marvela i do dzisiaj eksploatowane, czasem lepiej, czasem gorzej. Zresztą mitologie bardzo często były i są traktowane jako inspiracja. Myślę, że to dobrze i że jest w tym coś niesamowitego, że w XXI wieku oglądamy na ekranach kin bohaterów, których stworzono setki lat wcześniej. Warto jednak zadać sobie trud i sięgnąć do źródeł – okaże się, że pierwotne mity są tak samo dynamiczne i ciekawe jak dzisiejsze filmy akcji, a niejednokrotnie lepsze. Bohaterów i bogów stworzonych w mitach nie sposób podrobić, krew czasami leje się strumieniami, ludźmi i bogami rządzą gorące emocje, często negatywne takie jak zazdrość czy żądza zemsty. Mity to zawsze fascynująca podróż w przeszłość. Z jednej strony poznajemy mit, który sam w sobie jest opowieścią doskonałą. Z drugiej strony – przez mit poznajemy kulturę ówczesnego człowieka, jego wierzenia, jego świat. Mitologie odbijają swoją rzeczywistość i warto przyjrzeć im się z różnych stron. A kiedy poznamy mitologie z różnych miejsc na Ziemi, nawet najbardziej odległych od siebie, zauważymy, że mity potrafią być bardzo podobne do siebie. To moment powstania dalszych pytań – jak ludzie tworzyli mity? I po co? Dlaczego są one do siebie podobne? Co mówi to o człowieku?

Roger Lancelyn Green napisał swoje opracowanie mitów skandynawskich w 1960 roku. Jak sam pisze we wstępie, ta książka jest próbą scalenia zachowanych mitów staroskandynawskich w jedną opowieść, od stworzenia świata po wizję ragnaroku. Przedstawienie staroskandynawskich mitów tak, by czytelnik pochłaniał je z przyjemnością nie jest tak do końca łatwym zadaniem. Na pewno jest to wyzwanie, a kolejnym jest praca tłumacza. Polską wersję stworzył Zbigniew A. Królicki i moim zdaniem zrobił to doskonale. Mity skandynawskie czyta się jednym tchem i nawet jeśli nie jesteśmy w stanie przeczytać większość nazw z marszu, w niczym to nie przeszkadza. Postacie, które żyją na kartach tej książki są tak prawdziwe, tak żywe, tak pełne emocji, że wszystko przeżywamy razem z nimi, od powstania świata aż po jego kres.

Najstarszy zabytek piśmiennictwa islandzkiego

Mitologia skandynawska jest niesamowicie obszerna i bogata. Trzeba podkreślić, że Green nie przedstawia dosłownej treści mitów. Zbiera je z różnych źródeł (Edda starsza, opowiadania Snorriego, sagi, ballady i opowieści ludowe) i proponuje swoją wersję. Włożył w ułożenie tych wszystkich elementów nordyckiej układanki dużo pracy i to widać. Czytelnik dostaje spójny świat, a nawet jeśli czegoś brakuje to nie sposób się zorientować. Na początek przygody z mitologią skandynawską to lektura idealna. I nie tylko, bo pojęcia takie jak Odyn, Loki, Thor, Walhalla czy ragnarok są dzisiaj tak już zakorzenione w popkulturze, że zna je chyba każdy. Warto sięgnąć czasami do źródeł i dowiedzieć się, skąd się coś wzięło i czym tak naprawdę jest. Jeśli będziemy mieć taki punkt odniesienia, wszystkie inne historie, oparte o mitologiczne źródło nabiorą dla nas nowego smaku i będziemy mogli zupełnie inaczej je postrzegać. Po prostu warto!

  • Och, pamiętam jak mając około 12 lat zaczytywałam się w „Mitologii” Parandowskiego! Przeczytałam ją najmarniej 10 razy 😉 A jak już byłam starsza to sięgnęłam po Gravesa… Mitologię nordycką też lubię i jako tako znam. Za to tak samo jak Ty czuję, że powinnam lepiej poznać naszą słowiańską odmianę 🙂

    • A są jakieś dobre opracowania w tym temacie właśnie?

      • Jest na przykład „Mitologia słowiańska” Bobrowskiego i Wrony, są „Wierzenia Prasłowian” Zieliny, jest „Mitologia Słowian” Gieysztora, jest Bestiariusz słowiański oczywiście, „Dawna religia Słowian. Mitologia słowiańska i ruska” Glinki, „Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian” Świrszczyńskiej, „Religia Słowian” Szyjewskiego albo „Mitologia słowiańska i polska” Brucknera 😀 I jeszcze „Polska demonologia ludowa” Pełki!