Nowości sierpniowe

Mam poczucie, że nie ma w tym miesiącu dużej ilości ciekawych tytułów, chociaż i tak na spokojnie nazbierałam 12 (a na upartego nazbierałoby się więcej). Chwilowo jestem zmęczona po #kosmicznym lipcu i sierpień planuję dużo spokojniejszy. Na blogu nie będzie się wiele działo, na ten miesiąc chyba przeniosę się na Instagram. Poniżej są tytuły, które mnie zainteresowały najbardziej!

Oczywiście wznowienie Pożegnania z Afryką w Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich. Tak jak nie zbieram serii, ta chyba będzie dumnie stała u mnie na półce. Kto jeszcze nie czytał tej powieści? Zgłaszam się pierwsza. A przecież to taka klasyka! Dobrze, że w sierpniu czytam książki, na podstawie których nakręcili kultowe filmy – pasuje idealnie. Karen Blixen spędziła w Kenii siedemnaście lat (1914-1931), prowadząc tam plantację kawy. Pożegnanie z Afryką, powieść autobiograficzna, to zdaniem krytyki jedna z najcelniejszych książek o Afryce, z ogromnym wyczuciem wydobywająca różnice między kulturą a naturą, obalająca obiegowe opinie i mity o prymitywizmie mieszkańców Czarnego Lądu. Duńska baronowa, „siostra Szeherezady”- jak zwykła o sobie mawiać, nie znalazła jednak należnego jej miejsca ani w literaturze duńskiej, ani angielskiej, ani amerykańskiej… Ten cholerny Księżyc muszę przeczytać – każdy miesiąc jest dobry na kosmiczne książki. Klasyczna powieść science fiction opowiadająca o człowieku jako istocie wiecznie szukającej i badającej z narażeniem życia coraz to nowe obszary. Brzmi ciekawie? Ja jestem zaintrygowana. No i ta okładka! Jeśli chodzi o Lagercranza i kontynuację trylogii Larssona, byłam na nie. Nie potrzebowałam ciągu dalszego, ale skoro już powstał, mogę się z nim zapoznać. Miałam jej nie czytać, ale przekonała mnie dopiero informacja, że to ostatnia część. Muszę wiedzieć, jak autor zakończył wątek Lisbeth. Uwolniona z kolei to bardzo ciekawa autobiografia kobiety, która pochodzi z rodziny mormońskiej, a edukacja była drogą jej ucieczki do świata. Mormoni ciekawią mnie bardzo i nie mogę odpuścić lektury!

Czytam wszystko, co napisze Filip Springer. Czytam wszystko o Północy. Prawo Jante fascynuje mnie od kiedy je poznałam. Dwunaste. Nie myśl, że uciekniesz łączy w sobie te wszystkie elementy. Filip Springer wyrusza na Północ, żeby znaleźć miejsce, które odcisnęło piętno na kolejnych pokoleniach Skandynawów. Ale gdzie jest Jante? Czy w duńskim Nykøbing Mors, pierwowzorze miasteczka z powieści? A może w zagubionej pośród norweskich fiordów samotni pisarza? A gdyby okazało się, że Jante nie ma nic wspólnego z geografią i tkwi w każdym z nas? Medycznych książek trochę mam już przesyt, ale są takie, którym nie potrafię się oprzeć. Na ostrzu skalpela jest jedną  nich – sam opis jest już boski: Życie i śmierć na stołach operacyjnych na przełomie XIX i XX wieku! Wspomnienia wybitnego chirurga z okresu, gdy operacje trwały godzinami i często z błahych powodów kończyły się zgonem pacjenta – śmiertelność chirurgiczna wynosiła wtedy nawet 79 procent. Same operacje nierzadko przeprowadzane były w domach pacjentów, do narkozy służył eter, a cięcia były tak głębokie i obszerne, że wielu pacjentów wykrwawiało się podczas zabiegów na śmierć. Książką na którą bardzo czekam i chcę Wam zwrócić na nią szczególną uwagę jest Wojna zawsze jest przegrana. Polscy reporterzy wojenni opowiadają o tym, czego do tej pory nie ujawniali. Reporterzy wojenni, głównie fotografowie, to moje kolejne zainteresowanie wynikające z tego, że dzięki takim książkom mam dostęp do świata zupełnie mi niedostępnego w inny sposób. Za każdym razem zadaję sobie pytanie, co kieruje człowiekiem, że wybiera taki zawód. Lektura naprawdę warta uwagi! Imperium małych piekieł to kolejna obozowa lektura, która pojawiła się w ostatnim czasie. I o ile omijam powieści, których akcja rozgrywa się w obozach, po literaturę faktu zawsze sięgnę. Mimo, że opis książki brzmi niepokojąco sensacyjnie, jestem pewna, że to historia warta poznania. Zwłaszcza, że dużo czytałam o Auschwitz, ale już o Gros-Rosen już nie. Rok 2018. Joanna Lamparska wpada na trop tajemniczego laboratorium medycznego z czasów II wojny światowej, rozpoczyna śledztwo. Długie, mroczne tunele,  laboratoryjne stoły, zapomniane zapiski i postrzępione relacje prowadzą do przerażającej tajemnicy, która pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi.

I jeszcze kilka popularnonaukowych tematów. Babel. W dwadzieścia języków dookoła świata to opowieść o 20 najbardziej rozpowszechnionych językach świata. Gaston Dorren, lingwista i poliglota, przedstawia specyficzne cechy każdego z tych języków, a przy okazji opowiada o wszystkim, co z językiem się wiąże – historii, kulturze, różnych sposobach myślenia i postrzegania rzeczywistości. Bardzo lubię takie książki! Wściekłą pogodę powinien przeczytać każdy z nas – w końcu wszyscy odczuwamy zmianę klimatu! Frederike Otto, ceniona niemiecka fizyczka, opierając się na innowacyjnych badaniach, analizuje ekstremalne zjawiska pogodowe. Tłumaczy, co tak naprawdę dzieje się za twoimi oknami. Dzięki tej książce będziesz mógł zmierzyć się z fake newsami i klimatycznymi sceptykami. Zyskasz wiedzę o tym, za które zmiany klimatu odpowiadamy my sami, a do których i tak by doszło. A przede wszystkim dowiesz się, jak zemści się natura, jeśli ją zlekceważymy.

Wędrowny zakład fotograficzny to projekt Agnieszki Pajączkowskiej która jeździła po wsiach i robiła zdjęcia. Śledziłam go na bieżąco i bardzo się cieszę, że powstała z tego książka! Dzień dobry, prowadzę Wędrowny Zakład Fotograficzny. Jeżdżę od wsi do wsi, robię zdjęcia portretowe i drukuję je na miejscu. Zdjęcia są za darmo albo za coś do jedzenia. Lub za opowieść. Bo pani pewnie stąd? Klisza nie pęknie, proszę się nie martwić – zdjęcia są cyfrowe, ale drukowane na papierze. Że stara i ludzi będzie straszyć? Bez obaw, portret będzie tylko dla pani, nie dam go do gazety, a pani będzie miała pamiątkę. Bo kiedy pani ostatni raz zdjęcie u fotografa robiła? Trzydzieści lat temu? A widzi pani. Młodzi mają w komputerach, ale to nie to samo, prawda? Ja? Tak, mieszkam w samochodzie, jeżdżę latem wzdłuż granicy. Pamięta pani, że byli dawniej fotografowie, portrety robili? Naprawdę płacić nie trzeba. Jajka wezmę, chętnie. Nie ma pośpiechu, pani się przyszykuje, ja zrobię zdjęcie i posłucham. Bo proszę powiedzieć – jak tu jest? I na sam koniec wznowienie Richarda Feynmana, człowieka, którego bardzo lubię i uważam, że bardzo warto go czytać! Poza tym tytuł szalenie mi się podoba! Czytałam ją dawno temu i chętnie do niej wrócę. „A co ciebie obchodzi, co myślą inni?” to pytanie, którym Arlene – ukochana żona Feynmana – potrafiła go przekonać do najbardziej szalonych pomysłów. Te słowa stały się dla niego mottem na całe życie – dzięki nim czuł się swobodnie zarówno na sali wykładowej, jak i podczas przyjęcia w królewskim pałacu. A kiedy trafił do hotelu w peerelowskiej Warszawie, bez zastanowienia rzucił się do rozkręcania instalacji elektrycznej w pokoju, aby znaleźć tam ukryte podsłuchy.