Wrześniowe zapowiedzi

Lato przeleciało ekspresowo, ale w tym roku jakoś mi dziwnie nie szkoda. Czekam za to z niecierpliwością na piękną, złotą jesień, na te długie wieczory z litrami herbaty, ciepłym kocykiem i dobrą książką. Wrzesień zdecydowanie nie zawodzi w tym roku. Będzie co czytać!

Na pierwszy ogień idą trzy książki, na które czekam szalenie. Książkę Rzeźnicy i lekarze dostałam przedpremierowo i tekst o niej możecie już przeczytać na blogu. Wiecie doskonale, że ja żadnej książce popularnonaukowej o historii medycyny nie odpuszczę. Ilonę Wiśniewską kocham całym sercem – od kiedy przeczytałam Białe. Potem połknęłam Hen. Na północy Norwegii, a teraz nareszcie mogę czekać na Lud. Pięknie pisze o pięknych miejscach, miałam też przyjemność spotkać się z nią na spotkaniu autorskim – jeśli będziecie mieć okazję pójść, idźcie koniecznie. A dla fanów zimnym klimatów jej książki są obowiązkowe. No i książka na którą wszyscy czekają. Dość kontrowersyjna, trochę przez tytuł, trochę przez to, że w ogóle powstała. Bo pisać książkę z niewejścia na górę? Ale jeśli ktoś miał ją napisać, to tylko Piotr Trybalski, więc jest bardzo ciekawa!

Kolejne trzy tytuły to również książki, które mnie mocno przyciągają. Religie dawnych Słowian to mój dumny patronat – to będzie moc! Pamiętacie, jakiś czas temu mówiłam, że żałuję, że lepiej znam mitologię grecką niż słowiańską. Okazało się chwilę później, że Wydawnictwo Poznańskie szykuje ten tytuł – ogromnie się ucieszyłam! David Attenborough to brytyjski biolog i popularyzator nauki, a ja uwielbiam biografie takich ludzi. Ta jest szczególnie ciekawa, bo to zapis podróży po całym świecie w celu poszukiwania rzadkich zwierząt! Przygody młodego przyrodnika mogą być fascynującą lekturą! Inne umysły z kolei ogromnie mnie ciekawią. Mam wrażenie, że choć raz ktoś przeczytał coś o ośmiornicach, to już na zawsze się nimi zafascynował. U mnie dwie książki wzbudziły ten stan – Głębia i Księga morza. Chcę przeczytać Inne umysły i dowiedzieć się o ośmiornicach więcej!

Tematy medyczne też mnie zawsze bardzo mocno interesują. I coś czuję, że tych książek nie będzie można spokojnie czytać. Pierwszy reportaż to historie ginekologów i ich pacjentek, nie tylko o tym, co dzieje się w gabinetach, ale również próba odpowiedzi na wiele ważnych pytań. Agonia z kolei to obraz naszej służby medycznej, w której bohaterami są ratownicy medyczni, pracownicy oddziałów ratunkowych, lekarze, lekarze rezydenci, pielęgniarki, położne, transplantolodzy, nawet funkcjonariusze służby więziennej, wreszcie – pacjenci. To taka książka, którą powinien przeczytać każdy. Małe wielkie rzeczy to taki typ książki, który lubię czytać, żeby przypomnieć samej sobie, że jest dobrze, nawet jeśli mi się wydaje, że jest źle. Bo jeśli Henry Fraser, sparaliżowany od szyi w dół (w wieku 17 lat!) umie odnaleźć coś dobrego w każdym dniu, to kim jestem ja, żeby temu zaprzeczać?

Kolejne reportażowe propozycje, choć powoli zbliżamy się już do powieści. O pierwszej z nich nawet nie będę nic pisać, bo rozumie się samo przez siebie, że ta książka musiała się u mnie znaleźć. Krew, pot i piksele. Chwalebne i niepokojące opowieści o tym, jak robi się gry to lektura obowiązkowa dla każdego growego geeka! Następna książka Architektura – wizje niezrealizowane fascynuje mnie ogromnie – to będzie cudowna podróż po wyobraźni człowieka! A trzecia – cóż, chyba każdy z nas przechodził kiedyś przez fazę fascynacji dinozaurami. Pozwólcie, że zacytuję Wam fragment opisu: Steve Brusatte to prawdziwy łowca dinozaurów i jeden z tych nietuzinkowych naukowców, którzy nudne wykłady zamieniają w żywiołowe opowieści o nieznanym nam świecie. Jego fascynacja pradawną Ziemią okazuje się bardzo zaraźliwa. Powstawanie kontynentów opisuje z ekspresją godną postapokaliptycznych wizji i sprawia, że paleontologia przestaje kojarzyć się z trudną dziedziną nauki. Ja się czuję bardzo zachęcona!

W tym miesiącu pojawi się też kilka powieści, które mnie mocno ciekawią. Królowa cukru, zwłaszcza przez porównania z Sekretnym życiem pszczół. Bardzo podoba mi się też motyw przeprowadzki z wielkiego miasta na wieś – lubię takie historie. Manhattan Beach przyciągnął mnie z kolei opis, a właściwie jedno zdanie – porywająca opowieść o dziewczynie, która na nowo zdefiniowała granice tego, co jest dopuszczalne dla kobiet. Mam słabość do opowieści o silnych kobietach. No i trzecia, Naturalista, która mocno wyróżnia się okładką. Początkowo brzmi jak kolejny kryminał, ale kiedy wczytamy się w opis, widzimy, że główny bohater może być bardzo wyjątkową postacią, Kusi mocno!

I ostatnie tytuły. Przemilczane to historia seksualnego wykorzystywania w obozach koncentracyjnych. Myślę, że warto przeczytać, zwłaszcza, jeśli ktoś taką tematyką się interesuje. Epoka diamentu kusi mnie, bo to Neil Stephenson, a po jego wcześniejszych książkach wiem, że umie tworzyć bardzo wciągające światy. 7EW porwało mnie na przykład absolutnie! Przebłysk Roberta Rienta również będzie ciekawą lekturą. Autor dał nam się poznać w Świadku jako wrażliwy człowiek i doskonały obserwator. Choć zazwyczaj książki oparte na wewnętrznych przemyśleniach autora średnio mnie interesują, tak Rient ma w sobie coś, co do niego przyciąga. I na koniec komiks, bo obiecałam, że o nich nie zapomnę! Joe Shuster. Opowieść o narodzinach Supermana pokazuje historię powstania jednego z najbardziej znanych superbohaterów. Warto poznać!

Na sam koniec jeszcze wrzucę Wam ten tytuł. Tylu zachwytów już dawno nie czytałam o żadnej książce. Więc pewnie warto przeczytać. Trochę mi z tym źle (ale tak naprawdę to wcale nie), że w ogóle, ale tak zupełnie w ogóle nie mam ochoty jej przeczytać. Zupełnie mnie nie interesuje. Pytanie – to dobrze czy źle? Dobrze, bo po co marnować czas na coś, co nie interesuje? Czy źle, bo ominie mnie coś wartościowego?

 

  • Co miesiąc jest tak, że xo najmniej polowę interesujących mnie książek widzę u ciebie 😀

    • Cudnie! To znaczy, że mamy podobny gust! ❤️

  • Kusi mnie „Lód”. W ogóle teraz, w związku z wydaniem tej książki, trafiłam także na recenzje wcześniejszych tej autorki i widzę same pozytywne recenzje. Pobrałam dotychczasowe pozycje w Legimi i mam zamiar nadrobić.

    Za to chcę przeczytać i boję się „Wszystko za K2”. Boję się, czy nie będzie to słaba książka wydana pod wpływem medialnej popularności wyprawy. Nie jetem przekonana, czy takie książki powinno się wydawać tak szybko, czy nie lepiej poczekać, aż opadną emocje i człowiek na spokojnie sobie wszystko poukłada w głowie.

    A „Archtektura – wizje niezrealizowane” polecę bratu, który pisze doktorat z architektury. Co prawda z modernizmu i piękna, al lubuje się w dziwnej architekturze też.

  • Lincoln w Bardo cóż… wszędzie krzyczą arcydzieło, na razie utknęłam po 50 stronach, póki co przerost formy nad treścią, chaos, można się pogubić. Także nie wiem czy faktycznie coś tracisz. Dam jeszcze jej szansę, ale to za jakiś czas 😉