• Ola

    Gdyby nie twoja recenzja to nie wiem czy bym chciała przeczytać powyższą książkę właśnie ze względu na sugestywną okładkę i tytuł. Kiedyś „uwielbiałam” czytać o tragediach ludzkich, porwaniach, handlu żywym towarem, dziećmi (bardzo interesowały mnie te tematy – jak np ciebie mózg mordercy). Jednak od jakiegoś czasu jestem zbyt empatyczna, za bardzo odczuwam (czytając) czyjeś cierpienie, te tematy za bardzo we mnie siedzą i nie dają spokoju. Ale skoro piszesz, żeby tak nie odbierać tych reportaży to na pewno jeśli tylko będę miała okazję to przeczytam chętnie:)

    • Na pewno wiele zależy od czytelnika. Są w tej książce trudne tematy i nieprzyjemne, są dramaty ludzi. Ale mimo to spróbuj – okładka jest mocniejsza niż tekst w środku. A reportaże bardzo ciekawe, warte poznania, i takie zostawiające refleksje na potem. Warto 🙂

  • Czyli w sumie tytuł jest bardzo clickbaitowy, prawda? Trochę to smutne, ale paradoksalnie, gdy już o tym wiem, sięgnę po tytuł chyba szybciej niż gdybym tego nie wiedział – Tajlandia jako część Azji, która całościowo mnie bardzo ciekawi, interesuje mnie bardziej niż handel ludźmi, choć i on jest oczywiście ważnym zagadnieniem.
    Czy dobrze rozumiem, że Jabłońska poświęca także trochę miejsca transwestytyzmowi? Pytam, bo część transwestytów to również część środowiska LGBTQIA+, a na temat własnej społeczności warto wiedzieć jak najwięcej :).

    • Tytuł całości jest wzięty od jednego z reportaży, wydaje mi się naturalne, że wybrali ten najmocniejszy 🙂 Choć dla mnie to niezbyt trafiony pomysł, bo buduje oczekiwania, a potem ich nie spełnia, więc siłą rzeczy pojawia się rozczarowanie. Same reportaże doskonałe – każdy w zasadzie porusza inną stronę Tajlandii. Jest też o ladyboyach 🙂

      • Ach, w takim razie rozumiem o co chodzi z tytułem, ale masz rację – mnie też to nie wydaje się on najlepszym pomysłem.
        Super! Chyba kupię książkę przy następnych zakupach :D.