• KatG

    Świetna historia z tramwaju.
    I książki i ebook, częste przeprowadzki w tym zmiana kraju zmieniły moje podejście, potem zaczęłam doceniac ilość specjalnych ofert [czasem nawet do pieciu tytulow w cenie jednej ksiazki], zmniejszenie torebki i jej ciężaru, wiecej do czytania w podróży, a jak tęskniłam za papierem to szłam z moją świecącą książką do ksiegarni, dzíęki czemu odkryłam księgarniane kawiarnie bez huczącej muzyki, oby wiecej takich miesc.

  • KatG

    Zapomniałam o najwiekszym plusie papieru, jest go łatwiej pożyczyć przez co i zainteresować innych, i wymienić sie na inne ciekawe pozycje, na ebookach to jeszcze kuleje, ale biblioteki sie powoli wkręcają w e-pożyczanie.

    • Tak! W coraz większej ilości bibliotek jest np. Legimi. To naprawdę świetna sprawa!

  • A ja jestem tak trochę między młotem i kowadłem. Z jednej strony bardzo cenię sobie wygodę czytnika (ja akurat jestem team Kindle :D) – to, że na wyjazd mogę spakować jedno lekkie urządzenie zamiast kilku książek, które zajmują mnóstwo miejsca i znacząco dodają wagi bagażowi. No i jak mi zabraknie lektur, wystarczy mi połączenie z internetem i karta płatnicza, żeby zdobyć nowy tytuł. No i nie wspomnę o nieograniczonym dostępie do literatury anglojęzycznej, do której wreszcie powinnam się przekonać. Czytnik to ochrona drzew i tym samym środowiska, czytnik to z milion zalet.

    Ale zawsze musi być jakieś ale. Jako tradycjonalistka w wielu kwestiach nie potrafię wyrzec się na dobre czytania z prawdziwego papieru. Przyjemność samego trzymania książki i przewracania stron, zapach, jej fizyczna obecność na półce – to jest to. Nienamacalność jednak coś tym książkom odbiera, choć nie jestem w stanie racjonalnie wytłumaczyć, co to takiego.

    Mimo wszystko czytnik sama sobie kupiłam, leży w szufladce i czasem się kolegujemy. Chyba zrobię jeszcze jedno podejście do e-czytania…

    • Rozumiem Cię doskonale! W domu zazwyczaj też czytam papier, ale z kolei przed snem wolę czytnik 😀 Na szczęście nie musimy wybierać i możemy się cieszyć i z tego i z tego 😀

  • Daleka jestem od uznawania, że e-booki to nie książki, a czytanie na czytniku to nie jest prawdziwe czytanie. Ale prawdą jest, że nie umiem się przestawić na czytnik. Nie umiem, chociaż chciałabym, bo racjonalnie doceniam wszystkie zalety tego wynalazku. Oferuje mnóstwo miejsca na książki, jest lekki i poręczny, bateria starcza na długo itd., ale po prostu nie umiem wciągnąć się w lekturę na czytniku. Od kilku lat mam kindle classic i w zasadzie wyłącznie leży i zbiera kurz. Denerwuje mnie, że nie wyświetlają się strony tylko procentowy postęp, denerwuje mnie mały ekran, to, że nie mogę książki przekartkować, że nie wyświetla się kolorowa okładka. Oczywiście wiem, że to są drobnostki, ale jednak u mnie przeważają i po prostu jak pomyślę o sięgnięciu po czytnik to od razu odechciewa mi się czytania. Myślisz, że jest dla mnie jeszcze jakiś ratunek czy na zawsze pozostanę niewolnicą papierowych egzemplarzy?

  • Też kiedyś zapierałam się, że nigdy, że absolutnie, ale im więcej dostawałam książek przedpremierowych w pdf, tym moja frustracja spowodowana niewygodą czytania na telefonie rosła coraz bardziej i postanowiłam jednak spróbować. Nie tyle się zakochałam, co bardzo doceniam wygodę, jaką daje czytnik. W tym roku planuję przeczytać na nim cegłę, którą mam w formie zarówno papierowej, jak i ebookowej, bo za papier, z powodu gabarytów, nie mogę się zmotywować, żeby sięgnąć :p

  • Pierwszy czytnik dostałam pięć lat temu, kiedy zaczynałam studia. Wiedziałam, że takie cudeńka istnieją, ale niekoniecznie wierzyłam w to, że się w tym odnajdę. Po paru latach przesiadłam się na Kindla, i do tej pory uważam to za najlepszy zakup swojego życia. Najbardziej w czytnikach podoba mi się to, że nie jestem z góry skazana na jedną książkę – mogę ich mieć tyle, ile chcę i czytać je niezależnie od miejsca, w którym przebywam. Przecież tachanie tych kilku tomiszczy by mnie złamało w pół 😀

  • Audiobooków też nie lubię. Jedynie słuchowiska do mnie trafiają, ale też najlepiej jak słucham w trakcie jazdy samochodem, bo inaczej zaraz się rozpraszam. Możliwe, że masz rację, może właśnie jakaś dalsza podróż albo coś w tym stylu. by mnie przekonało. W sumie niedawno przeprowadzałam się i prawie wszystkie książki zostawiłam u rodziców, wiec na co dzień mam pod ręką tylko kilka papierowych egzemplarzy, ale i tak nie kusi mnie, żeby sięgnąć po czytnik. A może muszę się po prostu zmusić, żeby zacząć korzystać z czytnika i dalej już samo pójdzie. Orientujesz się może czy są takie czytniki, które wyświetlają kolorowy obraz? Bo jak ja kupowałam swój to nie było o tym mowy.

    • Są, ale w zdecydowanej mniejszości. Trudno mi o nich coś powiedzieć, bo nigdy nie miałam żadnego w ręku niestety

  • Ja najpierw odkryłam Legimi – koszt abonamentu i .łatwy dostęp do książek przekonały mnie, że to lepsze niż zamawianie z księgarni, czekanie, a potem się okaże, że książka mało fajna. Po pół roku czytania na tablecie kupiła czytnik i to jest najlepszy zakup jaki zrobiłam w ostatnich latach. Wygodniej się go trzyma w łóżku, mieści się do małej torebki, czytam szybciej (wyłączyłam w ogóle widoczną numerację). Ja mam Pocketbooka Touch Lux 3 i jestem zadowolona. Teraz mam nawet tak, że jak czytam papierową książkę, to mi jest mniej wygodnie.

    • Mam poczucie, że Legimi zrobiło bardzo dużo dla popularyzacji czytników! Ja uwielbiam papier i nigdy z niego nie zrezygnuję, ale wygoda czytnika i dostęp do książek w Legimi to złoto jest!

  • Dzień później

    Ja swój pierwszy czytnik też kupiłam 7 lat temu, i podobnie jak większość (choć nie wszyscy) od razu się zachwyciłam. Byłam wtedy unieruchomiona i nie miałam jak chodzić do biblioteki, więc czytnik to było dla mnie idealne rozwiązanie.
    Z biegiem czasu jednak czytnik poszedł w odstawkę, nie pamiętam kiedy go ostatnio użyłam. Kluczową sprawą jest tu dla mnie zdobywanie książek: bazuję na bibliotece, książek praktycznie już nie kupuję, a e-booka z biblio nie wypożyczę, musiałabym go nabyć. A ceny ebooków są jakie są. Czytnik to też idealne rozwiązanie na wyjazdy, owszem, z tym, że ja w podróży nie umiem czytać, więc na ogół targam go niepotrzebnie.