• Natalia

    Wspaniała recenzja i piękne zdjęcia. Fakt, że przez Pustelnika zarwałaś noc jest chyba najlepszą rekomendacją tego tytułu!

  • Świetna, obszerna i ciekawa recenzja! Książkę wypatrzyłam już kilka miesięcy temu w zapowiedziach wydawniczych i zainteresowała mnie od razu, więc jestem pewna, że w końcu (po przynajmniej częściowym przeczytaniu tego, co obecnie mam na półkach) ją kupię i dołączy do moich himalajskich zbiorów.
    Miałam bardzo podobne odczucia odnośnie niemożliwości odłożenia książki, gdy pierwszy raz czytałam biografię himalaisty – Kukuczki. Później to samo było z filmami ze wspinaczek – to nic, że na rano do pracy i oczy się zamykają, przecież to wszystko jest tak fascynujące! 😀
    Piotra Pustelnika kojarzę z filmu dokumentalnego, chyba też o Kukuczce, gdzie wypowiadał się w taki sposób, że wyglądało to, jakby tekst recytował (nie wiem, z czego to może wynikać), ale mówił rzeczowo i interesująco, z niejakim stoicyzmem 🙂
    Najbliższe mi podejście do himalaizmu i samej wspinaczki przedstawia Wojciech Kurtyka, którego słuchać uwielbiam (i jego książkę też będę kupować!), ale tak jak i Ty chętnie czytam na ten temat z wielu źródeł, nie tylko z tych moich ulubionych 🙂

    PS Ależ bym pobuszowała w Twojej biblioteczce, tam jest tyle skarbów! 😀

    • Dziękuję za komentarz 🙂 O, stoicyzm to słowo, którego zabrakło w tej recenzji! Zdecydowanie 🙂 Bernadette McDonald na spotkaniu w Polsce powiedziała, że pracuje nad biografią Kurtyki 🙂 Co to będzie za książka! 🙂

  • A co z Tatrami? Ze wspinaczką skałkową? Ciekawe, że tak Cię fascynują książki o tej tematyce, ale nie chcesz spróbować sił.

    • O, wiele takich rzeczy mnie fascynuje 🙂 Śmieję się, że powinnam mieć kilka żyć – po to, żeby zostać fotografem, podróżnikiem, wspinaczem, kryminologiem, pisarzem, mieszkańcem Australii, a potem stacji polarnej na Spitsbergenie, nurkiem głębinowym, producentem gier na podstawie książek, astronautą! 😀 Problem polega na tym, że dla każdej z tych rzeczy trzeba wiele poświęcić, a żadna z nich nie przeważa na tyle nad innymi, by to zrobić 😀 I ja chyba w książkach właśnie to lubię najbardziej – że poznaję świat, którego w żaden inne sposób nie poznam. Mogłabym, ale nie przeszkadza mi to, że nie czuję takiej potrzeby 🙂