Sekretna kolacja

Zaczynają się upały, więc ja zaczynam czytać kryminały – tak mogłabym podsumować swoje wybory czytelnicze (i to nawet wierszem :D). Zauważyłam, że jak tylko temperatura uniemożliwia rozsądne funkcjonowanie, ja porzucam wszelkie reportaże i inne popularnonaukowe pozycje i zaczytuję się w kryminałach. To chyba będzie już taki mój letni zwyczaj. Właśnie zaczęłam przygodę z Simonem Beckettem, ale dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o książce, która na długo zostanie w mojej głowie. 

Raphael Montes to autor całkiem nowy dla mnie. Jego poprzedniej książki Dziewczyna w walizce nie czytałam, choć przyznam szczerze, że teraz mam na to wielką ochotę. Sekretna kolacja skusiła mnie zdecydowanie promocją i okładką. Świetny pomysł na mail promocyjny, który przykuwał uwagę i spowodował, że przez chwilę zastanawiałam się, o co chodzi 😀 Za okładkę również należą się brawa.

Teraz stoję (jak zawsze przy tego typu książkach) przed trudnym zadaniem napisania Wam kilku zdań, nie zdradzając nic z fabuły. A tak bardzo bym chciała! Sekretna kolacja to książka hardkorowa. To określenie jako pierwsze przyszło mi do głowy, i mimo że może nie jest zbyt poważne, zostawię je tutaj. Bo ona naprawdę jest hardkorowa. Na tyle, że odradziłabym ją osobom o słabszych nerwach. Kiedy rozmawiałam o niej z mamą i chciałam jej pożyczyć, nakreślając mniej więcej o czym jest, bardzo grzecznie podziękowała 😀

Książka Montesa to opowieść o czwórce znajomych, którzy muszą wymyślić sposób na to, jak wydostać się z tarapatów finansowych. Wpadają na pomysł, który wzbudza wiele emocji – i w bohaterach i w czytelniku. I raczej żadne z nich nie są pozytywne. Jesteśmy zdziwieni, zszokowani, przerażeni, być może zrobi nam się niedobrze, możemy poczuć obrzydzenie. A dalej jest tylko gorzej. Opowieść snuje jeden z przyjaciół, Dante (co za przemyślane i trafne imię!), który dochodząc do granicy swojej wytrzymałości, postanawia wszystko wyznać. Już pierwszy akapit ustawia nasz stosunek do bohatera – autor rzuca przynętę, na którą czytelnik po prostu musi się złapać.

Wydarzenia są bardzo sprawnie skonstruowane. Montes trzyma czytelnika cały czas w napięciu, dawkując wiedzę i powodując, że boimy się przewrócić stronę. Nawet kiedy już wiadomo, o co chodzi (a dosyć szybko i łatwo się domyślić, ale w żaden sposób nie psuje to lektury) i w którym kierunku wszystko zmierza, napięcie jest utrzymywane na stałym, wysokim poziomie i nie do końca wiemy, czego możemy się spodziewać. I w sumie mamy rację, bo zakończenie jest również zaskakujące.

Ale żeby nie było tak pięknie – czegoś brakowało mi w konstrukcji postaci. Niby mocno charakterystyczne, niby każda z dobrą historią i motywacją do takiego zachowania a nie innego, ale jednak nie przekonywały mnie do końca. Sam Dante, z jego wątpliwościami i dylematami, w założeniu pewnie mający być przedstawicielem każdego z nas, nie wypada tak do końca wiarygodnie. Wszystko w książce jest spójne i logiczne, jak najbardziej, jednak pozostały we mnie różne wątpliwości – może jego dylematy były zbyt błahe? Może za krótko się wahał? Może za szybko dawał się przekonać? Z drugiej strony, jeśli był to celowy zabieg ze strony autora, to wszystko nabiera sensu. Taki sposób wzbudzania w czytelniku niepokoju i poczucia, że coś nie gra, bardzo mi się podoba. Bo tak naprawdę każdy z nas może być takim Dantem, a pytanie, do czego jesteśmy zdolni, jest najtrudniejsze ze wszystkich pytań. To pytanie, na które chyba nie ma teoretycznej odpowiedzi – może nam się wydawać, że jest, ale rzeczywistość i tak wszystko zweryfikuje. 

Podsumowując – jeśli macie mocne nerwy i szukacie książki, która was zaskoczy, to Sekretna kolacja jest dobrym wyborem. Z jednej strony mocny temat, dramatyczne wydarzenia, ciekawe postacie składają na dobry, mroczny thriller. Z drugiej – to książka o ludziach, o ludzkich pragnieniach, o potrzebie próbowania ciągle nowych rzeczy i o tej granicy, której nie jesteśmy w stanie przekroczyć. To odpowiedź na pytanie, czy w ogóle istnieją nieprzekraczalne granice. I o tym, co się dzieje, kiedy ją jednak przekroczymy To rozważania o zamkniętej spirali, z której nie można się wydostać, jeśli człowiek w nią wpadnie. A przede wszystkim Montes w bardzo dosadny sposób pokazuje to, do czego człowiek jest zdolny, często bez swojej woli czy chęci. A świadomość, że nawet jeśli czegoś nie chcemy, to jesteśmy do tego zdolni, jest niepokojąca.

Pada w tej powieści kilka śmiałych pomysłów, zwłaszcza jeden zapadł mi mocno w głowę. Niestety, nie mogę się z Wami nimi podzielić, ale to właśnie one sprawiają, że o książce będziecie myśleć jeszcze długo po jej lekturze.

 Za możliwość przeczytania dziękuję

O Sekretnej kolacji przeczytacie jeszcze:

U Marty z Na regale u Marty Mrowiec

U Tomka z bloga Nowalijki

I na blogu Lustro rzeczywistości