komentarze 23

  1. 12 listopada 2018
    Odpowiedz

    “Astrofizyka dla zabieganych” była fantastyczna! Jestem po studiach na wydziale fizyki i astronomii, ale ponieważ obrany przeze mnie kierunek to biofizyka molekularna, to niestety z astronomią nie miałam wżyciu nic wspólnego. Po studiach nieustannie mnie pytają czy skoro skończyłam wydział fizyki i astronomii to wiem gdzie jest który gwiazdozbiór, która planeta to czerwony karzeł i jak to jest z tym Plutonem (“W końcu to planeta czy gwiazda?”). Przeczytałam najpierw “Wszechświat w twojej dłoni” Galfarda, a później właśnie “Astrofizykę dla zabieganych” i poczułam się olśniona i zainspirowana. Uwielbiam to niby proste podejście do tematu, które tak szeroko otwiera nam oczy na to co nas otacza! Teraz kiedy widzę ciekawostki ze świata astronomii i astrofizyki chciwie je pochłaniam z zainteresowaniem. Dlatego baaaardzo chciałabym przeczytać “Kosmiczne zachwyty”!

    Dodatkowo ponieważ nałogowo mówię o książkach, a mam na co dzień do czynienia z naukowcami, to mam wielką szansę inspirować otoczenie! 🙂

    PS Jeszcze ciekawsza jestem “Kosmicznych rozterek”! To może być bardzo zaskakująca lektura! 🙂

    • 14 listopada 2018
      Odpowiedz

      Na “Kosmiczne rozterki” ja też czekam z wielką niecierpliwością, mimo że jeszcze “kosmicznymi zachwytami” się nie nacieszyłam 😀

      • 14 listopada 2018
        Odpowiedz

        Książki popularnonaukowe mają w sobie coś takiego, że można do nich wiele razy wracać i w sumie jak dla mnie cieszą trochę dłużej niż książki czysto fabularne. 😉 Zawsze uważałam, że takie książki są bardzo wartościowe, ale bardzo mnie cieszy, że teraz dodatkowo jest to pięknie wydawane i popularyzowane! 🙂

  2. Zuzanna
    13 listopada 2018
    Odpowiedz

    Zgłaszam się nieśmiało 🙂
    Tak mało jeszcze wiem-ciągle mam to poczucie, wciąż chce więcej, a kosmos taaaaaki wielki do ogarnięcia 😉
    Pozdrawiam

  3. 13 listopada 2018
    Odpowiedz

    Kosmiczny zachwyt… Przeżywam go coraz częściej. Codziennie wracam do domu po zmroku i wędruję nieoświetlonym poboczem z malutką latareczką. Wydaje się to niezbyt przyjemne, ale w bezchmurne dni to niesamowite przeżycie (a już najlepsze zimą w mroźną noc), bo idąc, z dala od świateł miasta, widzę przed i nad sobą czarne rozgwieżdżone niebo. Czasem przystaję i wpatruję się w ten bezmiar. Zerkam potem na widoczne w oddali osiedle domków, które wydają się malutkie jak z klocków. Potem znów wpatruję się w firmament i widzę jego ogrom. Ogrom kosmosu. I wtedy właśnie ogarnia mnie zachwyt – oto przez chwilę jestem tylko ja – mały człowieczek – i on – kosmos. Zachwycający i przerażający zarazem… W takich chwilach mogłabym stać się poetką 😀

    Mój zachwyt kosmosem jest mało “naukowy”. Z fizyką z resztą nigdy nie było mi po drodze, a jednak – jak odkrywam w czasie
    rozmów z ludźmi, którzy nie są jak ja humanistami, a ścisłowcami – znam
    więcej fizycznych teorii niżbym przypuszczała. Duża w tym zasługa Lema i
    innych autorów science fiction, u których “science” zawsze było ważne. A
    że o kosmosie fikcyjnych historii czytałam sporo, to i o nim wiem co
    nieco. Tyle że mojej wiedzy przydało się trochę uporządkowania,
    żeby łatwiej odróżnić “sci” od “fi” i tu naprawdę sprawdziła się “Astrofizyka…” przywleczona z biblioteki, a o której istnieniu dowiedziałam się od Ciebie 😉 Poza tym, skoro na nowo związałam swoje życie z grodem Kopernika, powinnam chyba częściej zwracać oczy ku niebieskim ciałom 😀

    • 14 listopada 2018
      Odpowiedz

      Oooo, mój zachwyt też jest mało naukowy, ale to właśnie jest w nim piękne. Że można, nawet bez znajomości wzorów 😉 Pięknie napisane <3

  4. Anika
    13 listopada 2018
    Odpowiedz

    Wciąż chcę wiedzieć więcej, wciąż szukam takich książek, które zaspokoją ten głód…Nie potrafię wyjaśnić dlaczego nagle z dziewczyny, która czytała tylko książki obyczajowe, przemieniłam się w czytelniczkę zafascynowaną wiedzą płynącą z książek. Kocham czytać książki przyrodnicze i popularnonaukowe, które mają w sobie taka petardę ciekawostek i wiedzy praktycznej tak potrzebnej nam w dzisiejszych czasach. Kiedy ostatnio skończyłam czytać Mikrobiom ( Ed Young), to tak jakbym obudziła się i zaczęła patrzeć na wszystko inaczej, uświadomiłam sobie, że jestem częścią czegoś większego ważniejszego i fascynującego, że te małe stworzenia tworzą mnie, że troszczą się o mnie i wiele innych zwierząt. Kiedy przeczytałam książki Petera Wohlebena, zaczęłam hodować w domu rośliny, dostrzegłam w nich coś więcej, stworzenia, które robią tak wiele dobrego dla mnie. Wycieczki do lasu, przytulanie drzewa, leżenie w trawie stało się czymś więcej niż tylko zabawą. Kiedy teraz widzę kruka lub wronę, to zastanawiam się jak to możliwe, że wcześniej nie dostrzegałam inteligencji tych ptaków. Jestem szczęśliwszą bardziej świadomą osobą odkąd pogłębiam swoją wiedzę, dzięki wielu wspaniałym książkom. Teraz chcę pójść kawałek dalej, chcę kosmosu…:)

    • 14 listopada 2018
      Odpowiedz

      Piękne słowa! To właśnie z tych samych powodów i ja czytam książki popularnonaukowe 🙂

      • Anika
        19 listopada 2018
        Odpowiedz

        Aleeee super 😀 You made my day 😀 Adres podałam na priv insta 🙂 Kiedy myślisz, że już może być tylko gorzej, bo w autobusie wylała ci się śmietana 30% w zakupach i kapie , leje się, kurtka ubabrana, wszyscy patrzą na ciebie jak na dziwoląga…Uciekasz z tego autobusu jak najszybciej z miną przepraszającą, że żyjesz… Wpadasz do domu i walczysz z tym bagnem w w torbie, potem szorujesz kurtkę, a na deser okazuje się, że zniknęła twoja ulubiona czapka. Pędzisz, więc do lidla i zaglądasz w każdy kąt, prawie czołgasz się po podłodze, ale nie ma i nikt ze sprzedawców jej nie widział…Wracasz do domu i myślisz za co to….I wtedy dostajesz emaila z info, że wygrałeś książkę i już wiesz, że wszystko będzie dobrze. 😀 DZIĘKUJĘ <3 🙂

        • Melisa
          19 listopada 2018
          Odpowiedz

          Mnie też fascynują książki Wohllebena – za wygrany kod kupiłam sobie wreszcie 2 jego książki o drzewach, ale chciałabym kiedyś mieć wszystko, co napisał :)))

          • Anika
            20 listopada 2018
            Odpowiedz

            Mam nadzieję, że się uda i życzę Ci tego 🙂 Liczę na to. że jeszcze będą nowe pozycje tego autora 🙂 Dobrego dnia 🙂

  5. 13 listopada 2018
    Odpowiedz

    Z jakiegoś powodu los uznał, że zabawnie jest podrzucać mi ciągle znajomych zainteresowanych kosmosem, żeby zarazić mnie zainteresowaniem i zmuszać do szukania czegoś dla siebie, to jest dla osoby, której system edukacji nie pozwala naraz znać się na Mickiewiczu i fizyce. Chętnie przejrzę te książki w księgarni i może chwycą, bo przyznam że nie wszystko co popularnonaukowe mi odpowiada.

    • 14 listopada 2018
      Odpowiedz

      No co Ty, przecież Mickiewicz i kosmos to idealne combo <3 Przejrzyj koniecznie, albo posłuchaj Tysona na jutubach!

  6. 13 listopada 2018
    Odpowiedz

    Czytaj ksiazki po to by sie czegos dowiedziec a wiedza o swiecie wydaje sie najbardziej oczywista i jednoczesnie najmniej powszechna. Czytalam S. Hawking, Ch. Galfard i na pewno zabiore sie za Tysona 🙂

  7. i_ka
    18 listopada 2018
    Odpowiedz

    Z fizyką nigdy nie było mi po drodze. Pierwsza klasa szkoły średniej zakończyła się oceną 2.. później było średnio bo zazwyczaj 3 na koniec roku. Niestet nie miałam czym się chwalić. Zawsze myślałam, ba byłam pewna, że moja przygoda z tym przedmiotem zakończy się po liceum. Cóż. Życie zaskakuje. A może ja lubię zaskakiwać życie i bliskich. Poszłam na studia – fizykę. Z każdym dniem ten znienawidzony przedmiot zmieniał się w zachwyt. Każdy kolejny zdobyty level wtajemniczenia dawał ogromną satysfakcję. Pojawiła się astronomia. Ale nie w formie jaka była w szkole czyli lakonicznego liźnięcia tematu. Pojawił się zachwyt. Miłość. Nie pracuję w zawodzie. Ale nie zaprzestałam zgłęmbiania wiedzy. Nie przestałam się zachwycać. Czasami miłość przychodzi do nas w najmniej oczekiwanym momencie. Czasami ta miłość początkowo ma więcej wspólnego z nienawiścią. Moja miłość do astronomii i fizyki przeszła wiele dlatego też teraz doceniam każdą nową książkę i czytam ją z wypiekami na twarzy i szybkim biciem serca.

  8. Sabina Fabczak (FK)
    18 listopada 2018
    Odpowiedz

    Zgłaszam się 🙂 okładka i tematyka jest tak intrygująca,że muszę sięgnąć po ciekawą lekturę tym bardziej,że uwielbiam patrzeć na błękitne niebo i gwiazdy,więc wypadało by wiedzieć coś więcej 😉

  9. Melisa
    18 listopada 2018
    Odpowiedz

    Staram się sięgać po literaturę popularnonaukową, bo choć interesują mnie różne zagadnienia naukowe, to czytanie fachowej literatury na ich temat mnie zdecydowanie przerasta. Stąd cieszy mnie pojawianie się na rynku kolejnych książek typu tych napisanych przez Tysona, w przystępny sposób wyjaśniających takim laikom jak ja zjawiska zachodzące we wszechświecie. Posiadam już “Astrofizykę dla zabieganych” i uradowałaby mnie kolejna książka tego autora, zwłaszcza że odkąd mieszkam na wsi, spędziłam już mnóstwo godzin przesiadując nocą na swoim tarasie, wpatrując się w niebo nade mną i popadając w prawdziwie kosmiczny zachwyt… Do pełni szczęścia brakuje mi głębszej wiedzy na temat ogromu przestrzeni otaczającej naszą planetę i… teleskopu! 😀 https://uploads.disquscdn.com/images/38f3b04f3364bdacffdc0a5ba51cda84537cacee23a7e54091f15656edbd8259.jpg

      • Melisa
        19 listopada 2018
        Odpowiedz

        Dziękuję, jestem kosmicznie zachwycona! <3

  10. Anika
    20 listopada 2018
    Odpowiedz

    Tak tak tak ! 😀 Dziękuję 🙂 <3 Dobrego dnia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *