
Dzisiaj chciałabym zrobić mały eksperyment. Jak pewnie zauważyliście, na blogu wisi zakładka “gry”, która do tej pory nie była używana 🙂 Tak jak w niej napisałam, uważam, że granie jest tak samo fajne, jak czytanie (a w niektórych przypadkach nawet fajniejsze!), dlatego chciałabym te dwie czynności połączyć – celem jest zostanie sławnym i wpływowym blogerem i spowodowanie, żeby ktoś założył studio gier komputerowych opartych na książkach 😉
Jeśli śledzicie mnie na Instagramie, wiecie bardzo dobrze o jakiej grze chcę Wam dzisiaj napisać. Oczywiście o Grze o tron, choć bardziej o emocjach, jakie towarzyszą tego typu grze. Ale na początku kilka uwag – po pierwsze nie znam się na grach i na pisaniu o nich, więc piszę bardziej o swoich odczuciach niż grę recenzuję 🙂 Ale po drugie, i ważniejsze – nie czytałam ani nie oglądałam ani jednego odcinka Gry o tron. Tutaj zadanie dla Was – przekonajcie mnie w komentarzach, że warto. Kiedyś zaczęłam czytać, ale coś mi przerwało, i już nie wróciłam. Poza tym ja naprawdę bardzo przywiązuję się do bohaterów – nie wiem, czy emocjonalnie dałabym radę przebrnąć przez te wszystkie śmierci 😉
Ale teraz kilka słów o grze. Zrobiła ją firma Telltale Games, znana między innymi z takich tytułów jak The Walking Dead i fenomenalne The Wolf Among Us. Na początku nie byłam przekonana do tych tytułów, zwłaszcza ze względu na wygląd, ale kiedy tylko poczułam władzę, od razu stałam się fanką 😉 Jaką władzę? Taką, że to, co się stanie zależy od nas. Gry Telltale polegają głównie na dokonywaniu wyborów przez graczy – wydarzy się to, co wybierzemy, a konsekwencji nie jesteśmy w stanie przewidzieć. tak jak w prawdziwym życiu. Myślę, że to perfekcyjny typ gry dla osób początkujących – nie trzeba wykazywać się refleksem (no dobra, czasami trzeba, ale tylko czasami), nie trzeba umieć się bić, w ogóle nic nie trzeba umieć – wystarczy usiąść i dać się porwać historii. To jak oglądanie filmu i granie głównej roli jednocześnie. Czytanie ulubionej książki i możliwość podejmowania decyzji za głównego bohatera. Kto byłby w stanie oprzeć się czemuś takiemu? 🙂

Podejmowanie decyzji to główna zaleta tych gier. Kiedy oglądamy film i czytamy książkę jesteśmy jedynie biernymi widzami. Książka stoi trochę wyżej, bo uruchamia naszą wyobraźnię. Pamiętam z dzieciństwa typ książek, w których można było skakać po stronach, przeżywając różne przygody. W zależności od tego, co chciało się robić, szło się na odpowiednią stronę. Taka gra jest dokładnie tym samym. Możliwość decydowania jest szalenie pociągająca. Co zrobić? Jak sie zachować? Z kim trzymać sztamę, a z kogo zrobić wroga? Kogo uratować w walce? Być bohaterem dobrym czy złym? Podejmujemy decyzję według własnego serca i rozumu, nie mając pojęcia, jakie konsekwencje przyniesie to nam w przyszłości. Oczywiście nasze decyzje nie mają aż takiego znaczenia jak nam się wydaje. Cała fabuła musi mieć punkty wspólne, które i tak się wydarzą, osoby, które i tak zginą, niezależnie od naszych decyzji. Ale bardzo łatwo o tym zapomnieć. Tak samo wiele jest aspektów, które zależą od naszych decyzji, najczęściej łącznie z zakończeniem całej gry. Na podjęcie decyzji mamy ograniczony czas, więc trzeba decydować się bardzo szybko. A wybory wcale nie są proste. Przyznaję się, że ja czasami oszukuję, pauzując grę, bo muszę się poważnie zastanowić. I czasami nie mam pojęcia co zrobić. Wielokrotnie żałowałam swoich decyzji, tyle samo razy cieszyłam się z dobrych wyborów – ale zawsze było to okupione dużą ilością myślenia, o tym, co zrobić! Twórcy gier bardzo dbają o nasze zszargane nerwy. Czytanie o śmierci ulubionego bohatera to jedno. Podjęcie decyzji, w której każdy wybór to zły wybór – to zupełnie inna sprawa!
Gra o tron opiera się o markę książek Martina i serialu HBO. Akcja rozgrywa się między wydarzeniami od trzeciego do piątego sezonu serialu. Głównym bohaterem gry jest ród Forresterów, który w serialu nie występuje, ale został wspomniany w piątej części sagi Pieśń Lodu i Ognia. Gramy aż pięcioma różnymi postaciami. Każda z nich ma tylko jeden cel – za wszelką cenę utrzymać swoją rodzinę bezpieczną, podczas gdy wszyscy wokół tylko czekają na nasz upadek (a raczej czynnie w nim pomagają). I o ile ta historia jest oryginalna, to bardzo często wpadamy na serialowe postacie – Tyrona Lannistera, Ramsay Snowa czy Jona Snowa (które na dodatek mówią głosami aktorów z serialu :)), a część akcji rozgrywa się w znajomych miejscach – między innymi na Murze.
Gra jest podzielona na sześć odcinków. Każdy z nich kończy się tak, że natychmiast musimy zobaczyć, co dalej. Szczęśliwie odkryłam tę grę dopiero teraz, kiedy wszystkie odcinki są już wypuszczone 🙂 Od razu musiałam się przekonać, jak cała historia się kończy. A kończy się tak, że nie pozostaje nic innego, tylko niecierpliwie czekać na drugą część…

Tak jak w przypadku książek, tak i tutaj nie napiszę Wam nic o fabule, bo nie chcę zdradzać szczegółów. Powiem tylko, że teraz pierwszy odcinek możecie zgrać sobie za darmo na oficjalnej stronie Telltale Games. Zróbcie to koniecznie i napiszcie, jak Wam się podobało! Mam wrażenie, że właśnie taki typ gry jest idealny dla moli książkowych. Bo granie w taką grę przypomina pisanie własnej książki. To współtworzenie świata, oczywiście w ramach tego, na co pozwalają nam scenarzyści. Ale jeśli kiedykolwiek przy czytaniu książki pomyślałeś “Ja bym to zrobił inaczej” to ta gra jest dla Ciebie 😉 I co dziwne, napięcie związane z wyborami, z decydowaniem o życiu i śmierci, tutaj w grze, całkiem dobrze znoszę (pomijając długie pauzy, podczas których głośno zastanawiam się, co wybrać; głośne jęki i okrzyki “Coooooo?” na zakończeniach odcinków, sytuacje patowe, w których oświadczam, że dalej nie gram, bo nie zniosę tego napięcia) wręcz czuję dreszczyk emocji. A książki nie chciałam czytać ze względu na te same emocje. Może dlatego, że w grze sama podejmuję decyzję, nie jestem tylko biernym obserwatorem?
W każdym razie serdecznie Wam polecam! Wszystkim, fanom Gry o tron, ale i tym, którzy nie mieli z nią do czynienia, tak jak ja. Całą historię w grze oglądamy z pięciu rożnych punktów widzenia. Każdy z nich jest inny, każda postać ma swoje cele, swoje otoczenie, musi podejmować decyzje (a raczej my musimy!) biorąc pod uwagę naprawdę wiele czynników. I nawet jak już mamy jakiś plan i wydaje nam się, że wiemy, co robimy, stanie się coś, co totalnie nas zaskoczy, zniszczy nasze plany, a całą sytuację odwróci o 180 stopni. Naprawdę fantastyczna sprawa!
Jestem ogromną fanką serialu “Gra o tron” i bardzo chętnie spróbuję sił w polecanej przez Ciebie grze 🙂 Niestety książek nie czytałam, więc i polecać nie będę.
Spróbuj i koniecznie daj mi znać, czy Ci się podobała 😉 Jestem ciekawa, jakie wrażenia będzie miała fanka serialu 🙂 Ja po grze zaczęłam rozważać obejrzenie serialu 🙂
Mam tę grę na swojej liście życzeń na steamie już bardzo długo 😀 Zresztą większość gier od Telltale Games jest super 😀 Grałaś np. w The Wolf Amoung Us albo Walking Death? 😀
PS. Też mam u siebie taką zakładkę, póki co pustą :c
No właśnie u mnie też pusta 😉 Dopiero “Gra o tron” spowodowała, że coś napisałam. A przecież jest tyle fantastycznych gier, o których chciałabym napisać! <3 U mnie The Walking Death były pierwsze. Do tej pory pamiętam te emocje przy wyborach!! Naprawdę rozegrali to genialnie! Nie wiem czy jakakolwiek książka wzbudziła we mnie tyle emocji – w końcu w grze musiałam SAMA zdecydować, co się dzieje, kogo uratować a kogo nie. Masakra! The Wolf Among Us były następneI i absolutnie się zakochałam! Postacie z bajek mieszkające pośród ludzi? W to powinien zagrać każdy mól książkowy! <3 Zgralam sobie teraz pierwszy odcinek Bordeland Telltale (powinno być ok, bo same Borderlandy lubię), a dzisiaj się dowiedziałam, że Batmana robią <3 <3 No i czekam na drugi sezon Gry o Tron 🙂 Jej, jak dla mnie to co drugą książkę mogliby przerabiać na takie gry 🙂 Sherlock mi się marzy 🙂
Dokładnie tak! 😀 Ja się zakochałam w Remember me (polecam!), ostatnio grałam w Shelter (bardzo indie, bardz kolorowa i bardzo brutalna historia borsuczej mamy, która musi wykarmić i uchronić przed niebezpieczeństwami swoje młode), a teraz sama nie wiem w co grać 😀 Tyle gier mi się kurzy, ale nie starcza mi czasu na nic 😀 O! I polecam jeszcze Beyon Two Souls i Heavy Rain 😀
Remember Me znam 🙂 Shelter brzmi ciekawie! A Beyond Two Souls i Heavy Rain nie są tylko na PS? 🙁 ja jestem niestety (albo stety ;-)) xboxowa 🙂
Z tego co wiem, to Beyond wyszedł też na PC, co do Heavy Raina t nie wiem :C Ja to czekam aż będę mogła zagrać w nowego Tomb Raidera 😀
Hmmm, nie mogę znaleźć nigdzie info o wersji na PC. Jak się gdzieś natkniesz, to daj znać 🙂 A Tomb Raidera też lubię <3
Dam, dam! 😀 Może to tylko moje zwidy, czy coś 😀
Ach, ach. Gry! Może kiedyś i na mego bloga zawitają. W przypadku Gry o Tron jestem zdecydowanie książkowcem. Pierwszym tom czytałem ponad 10 lat temu, więc jestem nawykły do bolesnego wyczekiwania na części następne. Gra o Tron była dla mnie pierwszą powieścią, która przekonała mnie, że fantasy może być inne, może odejść bardzo daleko od czarno-białych podziałów, honoru i bohaterstwa. Obejrzałem dwa sezony serialu – nie mam zastrzeżeń, ale nie porwało mnie na tyle, żeby oglądał dalej.
A co do gier Telltale – nie grałem w żadną, ale często spotykam się z krytyką tego, że pomimo wielu wyborów wpływ gracza na przebieg gry jest iluzoryczny.
[…] mają jakieś literackie nawiązania – na blogu znajdziecie na przykład kilka słów o Grze o tron, Typomanie czy Never Alone, która wprawdzie nawiązania książkowego nie ma, ale za to jest […]