
Nebraska oznacza po prostu chwytającą za gardło surowość, pozorną pustkę i pozorny banał, przemoc i ból, nastrój płaskiej nostalgii.
Nebraska Zbigniewa Białasa to książka kupiona do mojej biblioteki. Nie słyszałam o niej wcześniej, o autorze też niekoniecznie, ale okładka i tematyka kazały mi się jej bliżej przyjrzeć. Przyglądanie skończyło się przeczytaniem i potrzebą napisania kilku słów dla Was, w razie gdybyście też na nią wpadli tak całkiem przypadkiem. Bo warto zwrócić na nią uwagę, zwłaszcza, jeśli interesujecie się Stanami, a road trip po Ameryce to Wasze marzenie.
Zbigniew Białas to literaturoznawca, autor trylogii sosnowieckiej, tłumacz. W Nebrasce znalazł się po to, aby studiować relacje z ekspedycji Lewisa i Clarka (pierwszej amerykańskiej lądowej wyprawy na zachód, która dotarła do wybrzeży Pacyfiku) i wypraw Alexandra von Humboldta Extra resources.
Nebraska. Po pierwsze, mam wrażenie, że mało mamy na rynku reportaży o tych terenach (albo ja ich po prostu nie znam). Częściej zdarzają się książki o konkretnych miastach, albo Stany w pigułce, kiedyś ktoś przejeżdża je całe w miesiąc. Nebraska daje świeże i mocno nieoczywiste spojrzenie na Stany – przez pryzmat osoby, która poznaje Amerykę od zwyczajnej, codziennej strony, a w Nowym Jorku jest jeden dzień i nie do końca zwiedza turystyczne miejsca. Po drugie forma Nebraski to pamiętnik autora z prawie rocznego pobytu. Pamiętnik pisany w 2001 roku, czy 15 lat temu. Szkoda, że autor nie zdecydował się wydać swoich zapisków wcześniej, choć z drugiej strony śmiało możemy potraktować Nebraskę jak podróż w przeszłość. Sam autor chce, żebyśmy tak zrobili, bo nie uaktualnił tekstu, a przecież mógł. Trochę na świecie się pozmieniało (choć przecież nie wszystko), przypuszczam, że i sam autor też się zmienił, ale chciał, żeby Nebraska pozostała zapisem tamtego świata i tamtego autora.

Czasami mam wrażenie, że inne kraje najbardziej można poznać przez takie pamiętniki. Codzienne sytuacje, zwykli ludzie, rzeczywistość i życie w niej nie mają wiele wspólnego z turystycznym szałem, choć oczywiście, jak zawsze i wszędzie, bez turystów i atrakcji dla nich nie mogłoby się obyć. Ta książka jest lekka, przyjemna i zabawna, choć nie zabrakło naukowych wtrętów, filozoficznych rozważań, rozmyślań o literaturze. W końcu autor nie jest pierwszym lepszym turystą, tylko literaturoznawcą. A jego uwagi i spostrzeżenia są bardzo ciekawe, nadające literacki charakter całemu wyjazdowi. Bill Bryson, Edgar Allan Poe, Mark Twain to tylko trzy z wielu nazwisk rzuconych w tekście. W końcu cóż bardziej naturalnego dla literaturoznawcy i tłumacza niż literatura? Zbigniew Białas nie opisuje nam tylko Nebraski – Omaha to jego baza wypadowa, z której wyrusza na wyprawy po Stanach. Czuć w tej książce wolność robienia tego, co się chce i kiedy się chce, nie spieszenia się i przede wszystko chęć obserwacji. Ameryka, którą nam pokazuje jest z jednej strony tak bardzo typowa, tak bardzo amerykańska, ale z drugiej odkrywamy Amerykę inną od tej z filmów, seriali i produktów popkultury; Amerykę, która nie zaczyna się i kończy w Nowym Jorku.
W kilku miejscach nie zgodziłam się z autorem, w kilku poczułam do niego nieodpartą sympatię (na przykład w kwestii nie lubienia ludzi w ilościach hurtowych czy nieumiejętności utrzymywania znajomości), ale ostatecznie jestem bardzo zadowolona, że zabrałam się z nim na tę wyprawę. Nebraska to drobny wycinek z amerykańskiej rzeczywistości. Drobny, ale doskonale pokazujący Amerykę, życie w niej, mentalność jej mieszkańców, ich dobre strony i te gorsze. Dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy i świetnie się bawiłam przy lekturze, a to wystarczające powody, żeby Wam ją polecić 😉
♦
(function() {
var bbtag = document.createElement(“script”);
bbtag.type = “text/javascript”;
bbtag.async = true;
bbtag.src = “https://buybox.click/786/buybox.js?number[]=9788377793022”;
document.getElementsByTagName(“head”)[0].appendChild(bbtag);
})();
Nebraska to chyba jeden z tych stanów, które nie kojarzą się przeciętnemu człowiekowi z niczym. Trochę ich jest – w końcu USA to kraj wielki, ale w powszechnym postrzeganiu widoczny jedynie na kilku(nastu) pocztówkach: Nowy York, Los Angeles, Washington, Mount Rushmore, Wielki Kanion itp.
No właśnie. Próbowałam nawet przypomnieć sobie, czy czytałam jakieś książki O Nebrasce wcześniej, albo czy w ogóle słyszałam o nich, ale nie. Nie zdarzyło mi się.