
Jest to duch lub ożywione ciało zmarłego, które wychodzi z grobu, błądzi nocą i wysysa krew ze śpiacych, przez co powoduje ich rychłą śmierć. Odżywiając się witalną substancją osoby żywej – jej krwią, utrzymuje się w dobrym stanie i nie ulega rozkładowi, który jest normalnym następstwem śmierci.
niekwestionowany autorytet w dziedzinie wampiryzmu mnich Dom Augustin Calmet
Nie umiem się oprzeć pięknie wydanym książkom. Dawno już nie trzymałam w rękach książki w płóciennej okładce, z drzeworytami. A temat wampirów dodatkowo dodaje jej atrakcyjności, więc z radością zgodziłam się napisać o niej kilka słów. Ta książka jest ciekawą propozycją na wampirycznym rynku. Po pierwsze jej forma przypomina przeszłość, to jak kiedyś książki wyglądały. Nadaje jej to niesamowity klimat i pokazuje, że coś może być atrakcyjne, nawet jeśli nie błyszczy. Po drugie tematyka wampirów jest zawężona do konkretnego okresu w czasie i przestrzeni. Łukasz Maurycy Stanaszek pisze o średniowiecznej Polsce, co samo w sobie ma wysoką wartość poznawczą. Bo Dracula Draculą, i Edward Edwardem, ale fajnie wiedzieć, co słychać w tym temacie u nas. Po trzecie, autor prezentuje nam bardzo ciekawy pomysł na podejście do tematu. Jest to podejście czysto naukowe. Stanaszek ma dwa cele – po pierwsze opisuje genezę i rozwój zjawiska wampiryzmu, a po drugie chciałby przybliżyć charakter pracy antropologa i archeologa w tematyce wampirycznej. Pokazuje również problemy tropicieli prawdziwych wampirów, a nie tych sławnych, ale wymyślonych.
Tak jak napisałam, to bardzo ciekawa pozycja. Ale mam trochę wrażenie, że można się nią rozczarować. Bo tytuł brzmi bardzo obiecująco, ale treść książki nie do końca mu odpowiada. Wampiry w średniowiecznej Polsce powstały na podstawie pracy magisterskiej autora i to w niej widać. Jest napisana naukowym językiem, i choć autor poczynił zapewne zmiany, żeby była bardziej przystępna, przypuszczam, że tych zmian można było zrobić trochę więcej. Czyta się ją bardzo dobrze, ale trzeba sobie zdawać sprawę, z jakim tekstem mamy do czynienia. Jeśli ktoś spodziewa się lekkiej i przyjemnej opowieści o polskich wampirach, srodze się zawiedzie.
Łukasz Maurycy Stanaszek należy do czołówki polskich naukowców, zajmujących się tematyką wampirów. Główny trzon tej książki stanowi pytanie Jak rozpoznać prawdziwy grób wampira? Odpowiadając na to pytanie, autor prowadzi nas przez historię Polski pomiędzy wiekiem X a XIII, Polskę pierwszych wierzeń i ich relacji z chrześcijaństwem, pokazuje ślady, które antoropologowie i archeolodzy cały czas odkrywają. Opisuje rytuały, medyczne podstawy zjawiska wampiryzmu (bardzo ciekawy i fascynujący rozdział, który pokazuje, skąd tak naprawdę mogły brać się legendy o wampirach). Pokazuje nam przeszłość, w której różne dziwne (aczkolwiek naturalne) sprawy wzbudzały strach i były uważane za magię i działanie sił nieczystych. Co prowadzi nas z kolei do bardziej ogólnych rozważań na temat ludzkiej wiedzy – czy rzeczy, które dla nas dzisiaj są zagadką albo wręcz niemożliwością, kiedyś będą naukowo wyjaśnione i normalne? To doskonały punkt wyjścia do świetnej dyskusji – wszak przecież większość naukowców powtarza, że to, że teraz czegoś nie wiemy, nie znaczy, że nigdy nie bedziemy tego wiedzieć. Autor zapoznaje nas również z normą pogrzebową średniowiecznej Polski i opowiada o tym, jak na podstawie badania kości stwierdzić, czy ktoś był uważany za wampira i czy jego pochówek był rzeczywiście wampiryczny (a właściwie antywampiryczny). Teoria przeplata się z opisami konkretnych pochówków, a czytelnik coraz bardziej dziwi się, że faktycznie istnieją poważni naukowcy tropiący wampiry 😉
Jestem bardzo usatysfakcjonowana z lektury. Lubię książki, które rzucają mi nowe światło na jakieś zagadnienie i otwierają oczy na pewne aspekty sprawy. To bardzo wartościowa lektura. Jedyny zarzut jaki mogę wysunąć to to, że stylem przypomina to w dalszym ciągu naukowe opracowanie i ktoś może się zniechęcić, a książka naprawdę zasługuje na duże zainteresowanie. I pozostawia niedosyt (to akurat jest na olbrzymi plus), bo nagle chcesz wiedzieć więcej! Może autor przemyśli napisanie bardziej popularnonaukowej pozycji na temat polskich wampirów? Na koniec oczywiście muszę wspomnieć piękne drzeworyty Wojciecha Marchlewskiego, które ilustrują tekst. Warto tę książkę choćby przejrzeć, jeśli temat wampirów was zupełnie nie interesuje.
A ja po lekturze tej książki zapragnęłam kupić sobie słownik języka staropolskiego. Autor wymienia w którymś momencie polskie słowa na określenia wampira. Są takie ładne!
♦
Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję
♦
