Korespondencja to naprawdę jedna z pierwotnych form uprzejmości na świecie, a zachowanie jej musi mieć jakąś wartość, której jeszcze nie rozumiemy. SŁOWO PISANE. Świat pisany czarno na białym. To listy. To książki. To prawo. Mimo wszystko
Drodzy czytelnicy!
Czy piszecie jeszcze listy? Mam wrażenie, że to sztuka, która powoli zanika, jeśli już w ogóle nie zniknęła…Ale chyba jeszcze nie. Pamiętam z młodości tą przyjemność poznawania listownie ludzi z podobnymi zainteresowaniami, to czekanie na odpowiedź i ekscytację zaglądania do skrzynki, czy już przyszła. A potem wyciąganie z niej koperty, rozrywanie, wyciąganie zapisanych stron. Mówcie sobie co chcecie, ale maile nie są w stanie nawet się zbliżyć do tych emocji…
Myślę, że właśnie dlatego Korespondentka Virginii Evans zbiera tak pozytywne recenzje – bo opowiada nam o świecie, do którego skrycie tęsknimy. To powieść współczesna, są w niej maile i komputery, ale główna bohaterka, Sybil, nad wyraz preferuje sposób porozumiewania się poprzez listy. Niestety przy okazji ignorując inne formy komunikacji, w tym telefony, spotkania na żywo czy rozmowę w cztery oczy, co ostatecznie nie wychodzi jej na dobre. Korespondentka to powieść epistolarna, czyli taka, w której narracja jest prowadzona przez listy czy fragmenty dzienników. Muszę przyznać, że zwykle nie przepadam za taką formą – ale ten tytuł potwierdza, że od każdej reguły są wyjątki. Bo Sybil jest świetna w pisaniu listów i czyta się je znakomicie. Autorka natomiast, Virginia Evans wspaniale przemyślała kolejność odsłaniania zdarzeń. Co list, to dostajemy coś nowego. A nie są to małe rzeczy, bo i Sybil pisze do ciekawych osób, i miała sama bardzo interesujące życie, zawodowe jak i prywatne, ma dużą rodzinę, przyjaciół, sąsiadów. Ostatnie co można o niej powiedzieć to to, że jest samotna, A jednak – bogactwo korespondencji wskazuje na bogactwo relacji, ale jednocześnie listy, słowo pisane, staje się murem, bezpiecznym schronieniem przed światem zewnętrznym. Kto z nas, czytelników, nigdy nie odgradzał się książką czy innym tekstem od świata, niech pierwszy rzuci kamieniem.
Listy są niedzisiejsze. Zobaczcie sami – tak o nich pisze Sybil: Piszę powoli. Jeden list może zająć mi godzinę albo więcej. Nie spieszę się. Myślę nad każdym zdaniem. Ręka mi się nie męczy. Nie wolno się spieszyć. W pośpiechu można napisać coś, czego wcale się nie chciało napisać, a to męczy. Potrzeba cierpliwości, żeby wyrazić dokładnie to, co ma się na myśli, by znaleźć właściwe słowo. (…) Pamiętaj: słowa, zwłaszcza te napisane, są nieśmiertelne.
A teraz powiedzcie, kiedy ostatni raz zrobiliście coś powoli, bez pośpiechu, z cierpliwością? Myślę, że bezpiecznie mogę założyć, że dawno temu, a jeśli się mylę – dobrze dla was! A jeżeli mam rację – to sięgnijcie po tę książkę. Z jednej strony możecie pomyśleć, że niewiele się tu dzieje – starsza pani pisze listy, co w tym takiego ekscytującego. Ale! Po pierwsze, jak już wcześniej wspomniałam, miała ciekawego życie, które poznajemy poprzez jej korespondencję. Po drugie – to fantastycznie wymyślona postać literacka, która zostanie z wami na długo i która może stać się różną rzeczą dla was – substytutem babci czy mamy, symbolem miłości, wspomnieniem z przeszłości, nierozwiązaną sprawą albo motywacją do zrobienia czegoś. Może napisania listu do kogoś? Po trzecie – pojawia się tu też wątek smutny, dramatyczny, który będzie bliski tym wszystkim, którzy kogoś stracili i borykają się ze swoimi emocjami. I po czwarte – Sybil pisze też listy do autorów książek i dla mnie osobiście, one są najwspanialsze! Wyobrażacie sobie to dzisiaj? Ja wiem, z jednej strony mamy lepiej, bo jest Internet, mamy właściwie bezpośredni kontakt z autorami i autorkami, ale z drugiej strony paradoksalnie te możliwości sprawiają, że mniej się dzieje. Wiecie o czym myślałam, kiedy czytałam list Sybil do Larry’ego McMurtry’ego (oprócz tego, że niedługo zaczynamy jego maraton?) – że gdzieś na świecie jest jakiś człowiek, który kiedyś napisał list np. do Stephena Kinga, kiedy ten jeszcze nie był znany i otrzymał odpowiedź bezpośrednio od niego. Jak bardzo jest to fajne!
Pomyślcie o tym! Zwolnijcie, dajcie się porwać rytmowi pisanych listów, zaprzyjaźnijcie się z Sybil. Znajdziecie w tej historii o wiele więcej, niż ja wam mogę powiedzieć. Nie mogę przecież zepsuć wam zabawy odkrywania jej tajemnic!
Pozdrawiam serdecznie
Diana

