Kornik

Layla Martinez || Przełożyła Maja Gańczarczyk

Kornikowate, korniki (Scolytinae) – podrodzina chrząszczy z rodziny ryjkowcowatych, wcześniej klasyfikowana jako rodzina Scolytidae, syn. Ipidae. Występowanie: na całym świecie do granicy zasięgu drzew. Niektóre gatunki mają tendencję do masowego pojawiania się i wyrządzania olbrzymich szkód w drzewostanach.

Seria z żurawiem to jedna z moich ulubionych serii w ogóle – są niej książki wyjątkowe, takie, które zostają ze mną na długo, które dają mi dużo i pod względem literackim, i pod względem, nazwijmy to – życiowym, z braku lepszego słowa. Zwykle są to niewielkie książki, doskonałe na początek znajomości z literaturą danego kraju. Powiedziałabym, że to niszowe książki, ale bardzo chciałabym, żeby to nie była prawda – bo to książki, które zasługują na sławę i rozpoznawalność. Książki, które spokojnie może czytać każdy, bo każdy odnajdzie w nich coś dla siebie, jeśli tylko będzie chciał.

“Kornik” to debiut powieściowy Layli Martinez. Chciałabym czytać tylko takie debiuty – bo ta książka, jak tytułowy kornik, wwierci się w waszą głowę i zostanie tam na bardzo, bardzo długo, jeśli nie na zawsze. Zabrzmiało jak groźba, ale to zachęta – taką literaturę warto czytać, o takich książkach warto mówić! “Kornik” ma kilka warstw, na które warto zwrócić uwagę – to one sprawiają, że książka będzie przyjemnością do czytania dla różnych grup czytelników i czytelniczek.

Nienawidzimy tego, co nam przypomina, kim jesteśmy.

Po pierwsze to powieść grozy, a bohaterem jest nawiedzony dom! Fajnie, nie? Ja osobiście bardzo lubię historie o nawiedzonych domach, więc to była duża motywacja do sięgnięcia po ten tytuł. Już pierwsze zdanie Kiedy przekroczyłam próg, dom rzucił się na mnie obiecuje nam bardzo dużo! I mogę powiedzieć, że obietnicy tej dotrzymuje, a nawet daje coś więcej. Nie wiemy do końca, czy to, o czym czytamy dzieje się naprawdę, czy to tylko nasza (i bohaterek) wyobraźnia, a to powoduje, że czytamy uważniej, tropiąc szczegóły, które mogłyby nam wskazać rozwiązanie. 

Po drugie to historia o Hiszpanii. Katarzyna Kobylarczyk na okładce napisała, że to brawurowa opowieść o nawiedzonym domu, jakim jest Hiszpania – a więc już od razu na wstępie mamy dwa domy – ten rzeczywisty, namacalny dom, stojący budynek ze skrzypiącymi schodami, z szeptami w ścianach i cieniach zamieszkujących przestrzenie pod łózkami. Ale jest jeszcze ten dom metaforyczny – cały kraj z traumami w przeszłości, które wracają do dzisiaj. I tu wchodzimy w kolejny element, który tak bardzo podoba mi się w takich powieściach – bo kto z was ma ochotę przeczytać książkę o historii Hiszpanii? Pewnie niewiele osób – a po powieść grozy sięgnie już z pewnością więcej. I przy okazji można się czegoś dowiedzieć o samym kraju. Może niekoniecznie tym razem bezpośrednio z książki, bo autorka rzuca tylko ogólniki i okruszki, po których czytelnik powinien sam pójść w dalszą drogę. Ja z przyjemnością po lekturze sięgnęłam do kilku artykułów o wojnie domowej w Hiszpanii. I nie będę wam tutaj robić lekcji historii, ale zachęcam bardzo mocno – choćby do przeczytania artykułu z Wikipedii.

Wszystkie rodziny trzymają zmarłych pod łóżkami, po prostu widzimy tylko naszych, tak mawiała moja matka.

Po trzecie to opowieść o kobietach. Głównym bohaterem jest dom, ale mieszkają w nim dwie kobiety – babka i wnuczka. Poznajemy losy ich rodziny i powiem wam, że dawno żadne rodzina nie zrobiła na mnie takiego wrażenia! Layla Martinez ma wyjątkowy talent do opisywania emocji i uczuć nie wprost, co ma jeszcze większą siłę rażenia. Poznajemy ludzi biednych, którzy muszą mieszkać w jaskiniach, bo nie ma innej opcji. Ludzi, dla których nie ma żadnej przyszłości i nadziei i to jest fakt, z którym nic nie da się zrobić. Ludzi, którzy swoją szansę budują na krzywdzie innych. 

I na koniec, po czwarte – to piękna książka o zemście, a jak wiecie, ja bardzo takie lubię! Autorka pokazuje świat rządzony przez mężczyzn. Świat, w którym kobieta ma  się słuchać, ma być niewidoczna, można z nią zrobić wszystko i nikt nic nie powie. Ale nasze bohaterki udowadniają, że i w takim świecie można się obronić. I choć to postacie, które trudno polubić, bo każda ma coś za uszami, siebie nawzajem traktują źle, a na koniec dowiadujemy się czegoś, co każe nam zadać sobie pytanie czy każda zemsta i zawsze jest w porządku i ma się do niej prawo – to i tak im kibicujemy i odczuwamy satysfakcję w momentach tych drobnych, codziennych zwycięstw.

Po “Korniku” spodziewałam się ciekawej lektury, ale Martinez zaskoczyła mnie zupełnie. Ta niewielka książka jest tak naładowana emocjami i tematami, że jeszcze długo o niej będę myśleć. Czytajcie koniecznie! A jeśli temat wojny domowej w Hiszpani wciągnie was mocniej, to wiedzcie, że stała się ona tematem wielu dzieł literackich – na przykład ” „Komu bije dzwon” Ernesta Hemingwaya, „W hołdzie Katalonii” Georgea Orwella czy „Mur” Jean-Paul Sartre’a. Więc śmiało można podążyć tą ścieżką i zmierzyć się z tymi dziełami.