Rozkład północy

Bora Chung || Tłumaczenie Dominika Chybowska-Jang

Kocham, kiedy książki łączą mi się z grami. Nie spodziewałam się tego przy “Rozkładzie północy”, ale uderzyło od razu i zrobiło to mocno! Zapiszcie sobie to zdjęcie i czytajcie tę książkę, bo jest świetna!

Bora Chung to południowokoreańska pisarka. Ciekawostka – tłumaczy literaturę polską na koreański – W 2023 roku drukiem ukazał się jej przekład Bajek robotów Stanisława Lema. “Rozkład północy” to zbiór siedmiu opowiadań z pogranicza science fiction, fantasy i horroru, jak przeczytamy w opisie. To opowiadania, które posiadają jeden wspólny świat i ważny element – pewien tajemniczy instytut, w którym pracują bohaterowie opowiadań. W instytucie natomiast są prowadzone eksperymenty nad przedmiotami, które wydają się być, hm… nawiedzone? Posiadające pewne specyficzne właściwości? Magiczne?

Czy wiecie już o jakiej grze pomyślałam natychmiast, jak tylko się z nimi zapoznałam?

Wspaniałe są to teksty. Warstwa fantastyczna – doskonała. Klasyczna, a jednocześnie mająca powiew świeżości. Bohaterowie są ciekawi, kibicujemy im, nawet jeśli poznajemy ich tylko przez chwilę. Co więcej – wyobrażamy sobie, co byśmy zrobili na ich miejscu. Mamy nadzieję, że to nigdy nie nastąpi, ale jednak nie możemy się powstrzymać przed myśleniem. Absurdalne, na pograniczu science fiction i horroru – nie sposób się od nich oderwać. I choć tak naprawdę książka przynosi więcej pytań niż odpowiedzi, to kończymy ją czytać będą pod ogromnym wrażeniem. O samych opowiadaniach ciężko jest opowiedzieć i nie zdradzić kluczowych rzeczy. Jedyną informacją, której potrzebujecie przed lekturą jest to, że każde opowiadanie jest poświęcone innej osobie, która pracowała  w instytucie. I każdej z nich coś się stało, w życiu każdej coś się wydarzyło. Instytut jest klamrą, która spina wszystkie te postacie i historie. Dajcie się porwać, wczujcie się w klimat – a to nie będzie trudne. Bora Chung pisze w bardzo przekonujący sposób – jeśli mówi ci, że lodówka może być opętana i chce polować na ciebie, to zaczynasz zerkać z niepokojem do swojej kuchni i uważniej wsłuchujesz się w dźwięki, które wydaje.

Co więcej, pod warstwą fantastyczną znajdziemy drugie dno. Bo każde opowiadanie ma coś ważnego do powiedzenia o realnym świecie. O robotnikach. O młodych ludziach. O mniejszościach seksualnych. O ludziach, którzy źle czują się w świecie. O ludziach, dla których instytut, będący największym horrorem dla kogoś innego, dla nich jest miejscem, w którym się czują najlepiej. Jak w domu. To doskonały przykład tego, że tak naprawdę każdą formę literacką i każdy gatunek można wykorzystać do ważnych tematów. Bardzo mi się to podoba – bo po lekturze opowiadań z gatunku horroru czytelnik nie spodziewa się, że dowie się czegoś o koreańskiej kulturze, pozna mity, historię czy współczesne problemy, które odbijają się w konkretnych grupach społecznych. A jestem przekonana, że ja, jako zwykle nieuważna czytelniczka, nie wyłapałam dużej części odniesień i nawiązań.

Zawsze mnie fascynuje proces wymyślania takich rzeczy. W tym zbiorze mamy to szczęście, że autorka postanowiła podzielić się inspiracjami do każdego opowiadania na końcu książki. Polecam to przeczytać już po lekturze – spojrzycie w całkiem nowy sposób na przeczytane teksty. Bardzo, bardzo zacna  to lektura.Przyjemna w formie, bo jednak opowiadania, więc można sobie dawkować na spokojnie. Ale polecam wejść w ten świat odważnie i od razu zanurzyć się w nim po szyję. Warto!

A gra to Control. Główną bohaterką jest Jesse Faden, kobieta, która po traumatycznym przeżyciu z dzieciństwa zyskała nadprzyrodzone zdolności. Aby dowiedzieć się czegoś o swojej przeszłości, udaje się do głównej siedziby Federalnego Biura Kontroli (tajemniczy instytut), która bada najróżniejsze zjawiska wymykające się nauce. I w którym przetrzymywane są różne tajemnicze przedmioty! Brzmi dokładnie jak świat z opowiadań Bory Chung!