Taka miłość

Sara Mesa || Tłumaczenie Ewa Zalewska 

Kiedy robi się ciemno, przygniata ją ciężar tak wielki, że musi usiąść, aby złapać oddech.

Czym dla was jest miłość? Zaparzcie sobie herbatę w ulubionym kubku, usiądźcie wygodnie i zastanówcie się nad tym. A ja w międzyczasie opowiem wam o hiszpańskiej powieści. Sara Mesa to znana hiszpańska autorka. Nigdy o niej nie słyszeliście? Nie martwcie się, ja też nie. I właśnie wtedy wchodzi całe na biało wydawnictwo Glowbook, które poszerza nasze czytelnicze horyzonty już od dłuższego czasu. Jeżeli jeszcze nie przeglądaliście ich książek, to bardzo zachęcam do zrobienia tego, bo znajdziecie tam perełki! Jedną z nich jest właśnie Sara – wiecie, że Taka miłość jest jej najbardziej znaną powieścią, że została przetłumaczona na 18 języków i że powstał na jej podstawie film? 

Nie jest to powieść długa, ma niecałe 200 stron, więc idealnie się sprawdzi na zastój czytelniczy, na czytanie na koniec roku, na zajęty miesiąc, albo tak po prostu, bo przecież nie potrzebujecie specjalnego powodu, żeby przeczytać dobrą historię. A historia, którą opowiada Sara Mesa jest niepozorna i cicha, ale zauważyłam, że im więcej czasu mija od jej poznania, tym więcej rzeczy w niej zauważam i tym mocniej we mnie siedzi. 

Nic tu nie jest przypadkowe. Nat to tłumaczka, która z pewnych powodów rzuca pracę i wyprowadza się do małej wioski La Escapa (to po hiszpańsku ucieczka, więc w tej historii nawet nazwy miejsc dużo mówią). Wynajmuje obskurny dom od jeszcze bardziej obskurnego właściciela, którego w pewnym momencie zaczyna się nawet bać, poznaje powoli sąsiadów, z jednym nawet wikła się w bliższą relację – a to prowadzi do kolejnych ścieżek i wyborów w jej życiu.

Wiecie, co jest fajne? Że ja bardzo nie polubiłam głównej bohaterki na początku. Wydawała mi się pretensjonalna, zaskoczona wiejskim życiem i tym, że różni się od miejskiego. Postać, która czegoś chce, ale sama nie wie czego i jak właściwie to dostać, nie zajmująca się tym, co ważne, a roztrząsająca rzeczy nieistotne i robiąca problemy tam, gdzie ich nie ma. No nie jest to mój typ człowieka. Ale z każdą kolejną kartką rozumiałam ją coraz bardziej i byłam dla niej bardziej wyrozumiała. Autorka (i tłumaczka!) perfekcyjnie oddała klimat małej społeczności, która w sposób bezlitośnie precyzyjny dusi nowo przybyłych i nie daje im żadnej szansy. Mamy tu gorące, lepiące się hiszpańskie powietrze, nieposłusznego psa, bardzo ciekawskiego sąsiada, do którego nie wiadomo tak do końca jak podejść, przeciekający dach i bohaterkę, która ucieka. 

No i miłość. Ta tytułowa. Długo się zastanawiałam nad tym, co o niej napisać, bo to wątek, który szczególnie mnie zirytował. Nie za dużo mogę napisać, żeby wam nic nie zdradzić z fabuły – może tylko tyle, że obserwujemy rozwój naszej bohaterki w tej relacji. Zaczyna się dziwnie (fantastycznie, ale dziwnie!), ciekawie się zmienia, a Nat niepostrzeżenie na końcu staje się kimś innym niż była na początku. Tak działa miłość, tak działają uczucia. To wątek, o którym można dyskutować godzinami, stawać po jednej lub po drugiej stronie, bronić jednych i oskarżać drugich. Dla mnie niestety Nat nie wypada na plus, chętniej stanęłabym przeciwko niej i chyba za to tak polubiłam tę historię.

Ale to nie koniec. Bo dla mnie jest tu jeszcze jeden bohater – mała społeczność. Uwielbiam ten temat i wszystkie opowieści o małych społecznościach. To zawsze są mocne, duszne i niezapomniane historie, które w bezwględny sposób obdzierają człowieka ze wszystkich warstw, za którymi próbuje się ukryć. Znacie film Dogville? Myślałam o nim bardzo mocno, czytają Taką miłość. Nie ma tutaj nic podobnego, nie sugerujcie się scenariuszem filmu, by szukać w książce podobnych dramatów. Bardziej chodzi mi o klimat, o tę nieuchwytną, nienazwaną, ale wszystkim znaną zasadę w małych miejscach – nie rzucania się w oczy, nie wychylania się, nie wychodzenia przed szereg. Robienia tak, jak wszyscy, mimo że bardzo się nie chce.

Wspaniała to powieść. Niewielka objętościowo, ale mająca w sobie ogromną moc. Wyobrażam sobie, że dla ludzi, zwłaszcza kobiet poszukujących odpowiedzi na być może jeszcze nie do końca sprecyzowane pytania, tych uciekających i szukających, tych wahających się lub miotających się w związkach – będzie miała jeszcze większe znaczenie, a wrażenie, które zostawi po sobie, będzie jeszcze mocniejsze!