Tam na niebie są rzeki

Elif Shafak || tłumaczenie Natalia Wiśniewska

Kojarzycie ten moment, kiedy ktoś mówi o jakiejś książce, że jest epicka i że koniecznie musicie ją przeczytać? Zwykle nie traktuje się tego serio, bo bardzo łatwo powiedzieć, że coś jest epickie w znaczeniu cudowne i fantastyczne. Tak łatwo, że trochę straciło już na znaczeniu, prawda? Ale czasami trafiają się książki, do których to określenie tak bardzo pasuje, że nie sposób użyć innego – a więc przed wami epicka opowieść, która zaczęła się od kropli wody…

Elif Shafak to turecko-brytyjska pisarka, którą zdecydowanie warto znać. Zabierze was swoimi książkami w świat orientu, pokaże kulturę, smaki i zapachy, które zostaną z wami na dłużej. Zobaczycie jasne oblicze Turcji (i nie tylko) ale też sporo tego mrocznego. Autorka wykorzystuje swoje pisanie do mówienia o rzeczach trudnych i ważnych. o rzeczach, o których w Turcji się głośno nie mówi. Jeśli chcecie wiedzieć więcej, zajrzyjcie na YT, przygotowałam dla Was cały film o tej autorce:

A dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć choć trochę o jej najnowszej powieści Tam na niebie są rzeki. Ilość tematów, jakie Shafak porusza w tej książce jest ogromna! Fabularnie jest to historia porywająca i taka, którą trudno zapomnieć, ale ja zawsze szukam czegoś więcej. I tego “więcej” jest tutaj naprawdę bardzo, bardzo dużo! Ale od początku – mamy trzy miejsca w różnym czasie. Trzy różne historie, które w zadziwiający sposób łączą się ze sobą. W wiktoriańskim Londynie poznajemy chłopca, Artura, który okazuje się być geniuszem i który pewnego dnia odkrywa w sobie wielką fascynację Mezopotamią i tabliczkami z biblioteki króla Aszurbanipala. We współczesnej Turcji poznajemy Narin, dziewczynkę, która cierpi na rzadką chorobę słuchu. Co ważniejsze jednak, jest jazydką – należy do społeczności wielokrotnie prześladowanej i dyskryminowanej w Turcji ze względu na wyznawaną religię. Mamy również Londyn i  Zaleekah, badaczkę wody, która właśnie rozstała się z mężem, zamieszkała na barce i próbuje poukładać na nowo swoje życie.

Ich losy w końcu przetną się ze sobą – dosłownie i metaforycznie, tyle mogę wam zdradzić, nie spoilerując za dużo. Elif Shafak przepięknie łączy przeszłość z teraźniejszością, pokazując jednocześnie przyszłość. Wpisuje jednostkowe ludzkie losy w wielką historię, każe czytelnikowi zatrzymać się i zastanowić – nad światem, nad samym sobą, nad innymi ludźmi. Mam poczucie, że Shafak widzi więcej – pochodząc z takiego kraju jak Turcja, stając po stronie słabszych i dyskryminowanych, używając swojego pisarskiego głosu do spraw ważnych. Kocham to w jej książkach, że zanurzając się w fikcyjną fabułę i przeżywając życia fikcyjnych bohaterów dowiadujemy się czegoś o świecie.

I Tam na niebie są rzeki jest książką wyjątkową pod tym względem. Przede wszystkim mamy Mezopotamię, czyli teren leżący w dorzeczu dwóch wielkich rzek Tygrysu i Eufratu. Współcześnie region  jest zamieszkany przez Arabów,  leżące w nim państwa to Syria i Irak oraz częściowo Turcja, Liban, Iran i Kuwejt. To tutaj narodziła się pierwsza cywilizacja. To tutaj,w Niniwie rządził król Aszurbanipal, który założył słynną bibliotekę. Zgromadził w niej całą ówczesną wiedzę (około 30 tysięcy glinianych tabliczek zapisanych pismem klinowym, zawierających poezje oraz teksty filozoficzne, medyczne, historyczne, astronomiczne i administracyjne). To w tej bibliotece odnaleziono epos o Gilgameszu, z fragmentami o raju i potopie. Co więcej, Biblioteka Aszurbanipala stanowi jeden z najstarszych zbiorów bibliotecznych w historii!

Nasz londyński bohater, Artur, jest postacią inspirowaną prawdziwą osobą. George Smith był brytyjskim asyriologiem, tłumaczem pisma klinowego; jako pierwszy przetłumaczył na język współczesny Epos o Gilgameszu. Był samoukiem, geniuszem pochodzącym z klasy robotniczej. Całe swoje życie poświęcił na rozszyfrowanie tabliczek, które jak się okazały zawierały Epos o Gilgameszu. Już to samo w sobie jest ogromnie ciekawe i sprawia, że mam ochotę biec do biblioteki i wypożyczyć coś o Mezopotamii, odkryciach archeologicznych i ludziach, którzy się tym zajmowali. To nas prowadzi do kolejnego tematu, poruszonego przez Shafak – do kogo należy dziedzictwo kulturowe i czy można je sobie wykopywać i wywozić do innych krajów. To szeroki temat – mam nadzieję, że zdajecie sobie sprawę, że wielki procent eksponatów w Muzeum Brytyjskim pochodzi z łupów wojennych i kulturowej kradzieży. Nasz bohater początkowo gorąco wierząc w to, że ochrania tabliczki i zwraca je ludzkości, przechodzi przemianę w miarę jak coraz więcej czasu spędza na Wschodzie. Innym bardzo ważnym tematem są jazydzi. Shafak wraca tutaj do wydarzeń z 2014 roku, kiedy sunniccy ekstremiści z Państwa Islamskiego zamordowali ponad 10 000 jazydów i pod groźbą śmierci zażądali od pozostałych jazydów przejścia na islam. W efekcie ludność jazydzka uciekła w góry. I to jest jedno suche zdanie z faktami, ale spojrzeć na te wydarzenia oczami dziecka – to zupełnie coś innego. Ale to jeszcze nie wszystko. Przez całą powieść przetacza się tożsamość kulturowa. Pojawia się wykorzystywanie słabszych, handel ludźmi i pytanie, co jesteś w stanie zrobić dla uratowania własnej rodziny.

Jest też tatuatorka, która tatuuje pismem klinowym. I jest jeszcze przecież woda. Wszystko zaczyna się od kropli, która spada na króla Aszurbanipala w starożytności, a która w 2018 roku zmienia się w łzę i wpada do kanalizacji. Woda jest jedną z najpospolitszych substancji we Wszechświecie – a jednak według Raportu ONZ o Światowym Gospodarowaniu Wodnym 2024, 2,2 miliarda ludzi nie ma dostępu do bezpiecznie zarządzanej wody pitnej, a 3,5 miliarda nie ma dostępu do bezpiecznie zarządzanych usług sanitarnych). Człowiek składa się w 70% z wody. W  filozofii przyrody woda była jedną z podstaw rzeczywistości materialnej. Tales z Miletu widział w niej Arché: podstawową zasadę. Była też jednym z pięciu żywiołów w tradycji chińskiej i japońskiej. Symbolizuje życie, płodność i oczyszczenie. Woda jest częstym elementem mitów kosmogonicznych. Bywa też uważana za medium ułatwiające przejście z jednego świata do drugiego (w mitologii greckiej Charon przewoził łodzią duszę zmarłego do Hadesu. W wielu religiach zanurzenie w wodzie symbolizuje oczyszczenie i odrodzenie – chociażby nasz chrzest. Shafak nawiązuje również do pseudonauki o pamięci wody.

Shafak pokazuje po raz kolejny, że jest mistrzynią słowa. Co więcej – wykorzystuje je by budować świadomość, uczyć, pokazywać świat tych dyskryminowanych i prześladowanych. I to jest wielka moc literatury.