• Ja mówię, że coś mi się „strasznie” bądź „okropnie” podoba 😀 Dla mnie to jest takie „bardziej niż bardzo” 😉 Kiedyś ktoś mi powiedział, że nie powinno się mówić „nie ma problemu”, bo mózg odbiorcy automatycznie wyłapuje i koduje „problem = jest źle”, nawet, jeśli dodajemy w zdaniu negację. Od tej pory staram się w takiej sytuacji mówić „nie ma sprawy”, ale do tych „strasznie” i „okropnie” jestem jakoś… strasznie przywiązana ;D

    • Oj ja też byłam! Ale od kiedy zaczęłam zwracać na to uwagę, nagle faktycznie zaczęło mi to przeszkadzać i coś nie grać w tym, że coś „strasznie lubię”.

      • Kurczę, Diana, coś czuję, że „przez” Ciebie też przestanę ich używać ;D Po tym wszystkim „strasznie fajne” itp. nie będą już nigdy takie same!

  • Ja zdecydowanie nie jestem „targetem” dla takich książek – bo albo zalatują mi one zupełną ściemą (jak niesławny „Sekret”), albo też oczywistymi oczywistościami. Niby dobrze, że są wydawane solidne pozycje, ale mnie zawsze zastanawia, czy te książki rzeczywiście kogoś motywują do czegokolwiek.

    • Myślę, że na pewno – są ludzie, którzy potrzebują takich książek, coachów, trenerów, ludzi, którzy powiedzą im, jak mają żyć. Nie mam nic przeciwko, pod warunkiem, że coach gada z sensem, a to rzadko się zdarza 😀 Bishop może zmotywować – mnie zmotywował do tego, że jeśli spotkam kogoś narzekającego na swojej drodze, to walnę go najpierw po głowie tą książką, a potem każę przeczytać 😉

      • Ja też jestem przekonany, że są takie osoby, ale jakoś wydaje mi się, że jednocześnie są to osoby, które wymagają ciągłego kierowania i motywowania, gdyż trudno im znaleźć motywację wewnętrzną.