komentarzy 9

  1. 22 grudnia 2016

    Nie, nie, nie 😀 Pani Moyes u mnie odpada, ale dobrze mieć takiego autora dzięki książkom którego, możemy się oderwać na chwilę od rzeczywistości i zrelaksować. Ja co prawda czytając “Zanim się pojawiłeś” dostawałam białej gorączki, a do relaksu było i baaardzo daleko, ale cieszę się, że Ty dobrze się bawisz czytając jej prace 🙂

    • 22 grudnia 2016

      A czytasz/czytałaś w ogóle romanse? 🙂

      • 22 grudnia 2016

        Pewnie! Kilkanaście ich w życiu przeczytałam 🙂 Teraz akurat nie mam na nie ochoty i czytam coś innego, ale jestem pewna, że kiedyś jeszcze po jakiś sięgnę 🙂 Mnie po protu cholernie zdenerwowała książka “Zanim się pojawiłeś” i nabawiłam się urazu do Moyes 🙂

      • 22 grudnia 2016

        O, a dlaczego tak Cię zdenerwowała? To bardzo ciekawe, bo zazwyczaj słyszy się zachwyty!

      • 23 grudnia 2016

        Bo w moim przekonaniu to bzdurna opowiastka o głupiutkiej dziewczynie, ale przede wszystkim o niepełnosprawnym człowieku, przy czym jego cierpienie pokazane w książce nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Nie widzę w tej książce nic wzruszającego, dostrzegam jedynie irytujące dziewuszysko i nic więcej. Jestem w stanie powiedzieć nawet, że ta książka, jest krzywdząca dla osób, które naprawdę borykają się z ciężkimi chorobami, wszelkimi plegiami, a nawet są w stanie terminalnym. No! 🙂

  2. 22 grudnia 2016

    Lektura Cobena pokazała, że robię albo zbyt stary, albo zbyt wybredny na lekkie czytadła, które kiedyś lubiłem.

    A tak w ogóle – czy książka może być “komfortowa”?

    • 22 grudnia 2016

      Oj, ja też do wielu książek z “młodości” nie wracam, bo raczej by nie przetrwały 😀 Coben jest świetny, ale jak już rozmawialiśmy, po pewnym czasie następuje przesyt i koniec. I tak, zdecydowanie książka może być komfortowa. To takie książki, przy których nie musisz myśleć, które sprawiają, że jest ci milutko i dobrze 😉 Ja, jak nie mam ochoty na coś ciężkiego albo na kolejny reportaż, biorę takie czytadło w rękę, zakopuję się w kocyku i czytam sobie. O tym, że jest pani i pan, i się lubią, ale coś staje im na drodze, ale pokonują te przeszkody i żyją długo i szczęśliwie. Kończę takie czytadło w kilka godzin i jest mi przyjemnie i psychicznie komfortowo 😉 taki reset dla mózgu 🙂

  3. […] Dziewczyna, którą kochałeś Jojo Moyes – Po filmie każda nowa książka Moyes wzbudza sensację. Pięknie wydane przez Znak, dla mnie stanowią doskonałą rozrywkę. Na blogu możecie przeczytać już przedpremierową recenzję, więc tutaj nie będę się rozpisywać […]

  4. […] starsze książki podobają mi się bardzo, o czym zresztą już Wam pisałam przy okazji tekstu o Dziewczynie, którą kochałeś. Jako comfort reading te książki są idealne. To klasyczne romanse, książki […]

Brak możliwości komentowania.