• Z przyjemnością, bo Twój tekst jest konkretny i merytoryczny, a nie jak u mnie – jak zawsze zbiór wrażeń i odczuć 😉 Ja zawsze bym chciała, żeby takie książki były pisane w sposób porywający, tak, żeby wciągały bez końca czytelnika. Tutaj jest to niestety niemożliwe (chyba, że ktoś pała wielką namiętnością do socjologii), a temat jest warty tego, bo o nim mówić, pisać i czytać 🙂

  • DianaNT

    Temat ważny i ciekawy. Myślę że kiedyś sięgnę po ten tytuł mimo trudnego języka

  • Ciekawi mnie ta książka, ale chwilowo nie mam ochoty na przedzieranie się przez naukowy język – może na jesień ;)…

    Sama nie chcę mieć dzieci i widzę, że ludzie różnie reagują na to wyznanie. Mam wrażenie, że większość czeka aż nastąpi słynne uderzenie hormonów i wszystko mi się odmieni 😛 Mam 29 lat i żadnego uderzenia nie było, a wręcz odstręcza mnie myśl, że hormony miałyby decydować o czymś tak ważnym.

  • Nie uważam, że wszystkie kobiety powinny mieć dzieci i dziwię się, że niechęć do macierzyństwa wciąż budzi niezdrowe zainteresowanie. Wydaje mi się tez, że z tej presji wynikają także sytuacje, w których kobiety kochają swoje dzieci, ale jednak żałują, że zdecydowały się być matkami. Rozumiem to. Gdyby w społeczeństwie nie panowało przekonanie, że matka musi być dla innych, nigdy dla siebie to pewnie mniej kobiet czułoby się sfrustrowanych i nierozumianych. Ciekawe zagadnienie, szkoda, że książka nie jest napisana przystępnym językiem, ale być może i tak po nią sięgnę.

    • Naprawdę warto! Też tak myślę, że gdyby nie było takiego parcia na poświęcenie się przez matki, mniej byłoby żalu. A już w ogóle nie zaczynając tematu, że jeśli matka i ojciec zrobią tą samą rzecz, będzie to zupełnie inaczej odbierane i oceniane!

      • To prawda i niezmiennie wprawiają mnie w zdumienie komentarze, że np. ojciec to nie zajmie się chorym dzieckiem jak matka, albo nie przygotuje mu posiłku. Paranoja.

  • Bardzo interesuje mnie temat macierzyństwa, a z naukowym językiem chyba sobie poradzę, dlatego z ogromną chęcią sięgnę. Może nie w najbliższym czasie, bo mam kilka pozycji naukowych i popularnonaukowych patrzących na mnie z wyrzutem z półki :P, ale kiedyś z pewnością, zwłaszcza że moje podejście do mojego przyszłego rodzicielstwa też jest czymś, co dla społeczeństwa raczej nie będzie zgodne z ich wyobrażeniem na temat tego, jak to powinno wyglądać, chociaż ponieważ dzieci planuję mieć, aczkolwiek nie wiem czy rodzone, czy nie, będzie zawsze mniejsza szansa, że się ludzie o tym dowiedzą.

  • Pingback: ()

  • Temat rzeczywiście ważny i ogólnospołecznie rzadko poruszany. Nie zazdroszczę osobom, których rodzice ciągle dopytują albo o to kiedy w końcu ślub, kiedy w końcu dzieci i tak dalej. Regularnie spotykam się z bolesnymi narzekaniami na takie słowa. Mnie z kolei zawsze denerwowało odmawianie komuś prawa do zdania na jakiś temat, dlatego, że nie ma dzieci. Jakby posiadanie dzieci dawało dostęp do jakiejś wiedzy tajemnej. W wielu przypadkach to macie/tacierzyństwo jeszcze bardziej miesza w głowie.

    • I jak tak patrzę na komentarze i wypowiedzi ludzi, sporo osób tak myśli. Mimo że cały czas się to zmienia, to ciągle jest to za dużo.

  • Czytałam już wielokrotnie o tej książce, ale samej książki nie czytałam. Przypuszczam, że to mocna pozycja.

    Jestem mamą. Szczęśliwą mamą. Jednak nie mam poczucia, że mam prawo oceniać postawę tych kobiet. Toleruję taki stan rzeczy. Tak po prostu. Jak kobieta i mama.

    • I tak powinno być, w myśl zasady żyj i daj żyć innym 🙂

  • Magnes

    Również zawsze twierdziłam, że nie będę mieć dzieci, nie uwzględniałam ich w swoich planach na przyszłość i nigdy nie czułam tego pragnienia, jakie odczuwają inne kobiety. No ale… stało się. Przypadek? Przeznaczenie? Złośliwość losu? Nie wiem. Moja córka ma dziś 14 miesięcy. Bywają dni piękne, bywają trudne. Pojawiają się myśli, o których nie chcę nikomu mówić, bo boję się tego, co powiedzą. Pojawiają się tęsknoty za „poprzednim życiem”… I chyba dlatego jestem ciekawa tej pozycji.

    • Przeczytaj w takim razie koniecznie. Znajdziesz w niej wiele podobnych emocji.