Wszyscy jesteśmy dziwni

 

Coney Island to światowy rezerwuar marzeń i lęków. To z nich utkane są popkultura i nasze człowieczeństwo.

Jak ja uwielbiam takie malutkie książeczki! Są niepozorne, a mieszczą w sobie taki ogrom informacji, do tego jeszcze są książkami ośmiornicami – ilość materiałów pobocznych, do sprawdzenia, dalszych książek do przeczytania jest ogromna! Wiedziałam, że mi się spodoba, ale nie spodziewałam się, że aż tak.

Dopiero w cyrku poczułem, że nie muszę nikomu udowadniać swojej wartości. Nie ma miejsca, które byłoby bardziej otwarte na każdego wyrzutka.

Karolina Sulej przemierzając Coney Island, przedstawiła nam z bliska kolejny kawałek Ameryki. Nie wiem jak to zrobiła, ale zmieściła w swoim reportażu porządny kawał historii tego miejsca – skąd się wzięła nazwa, jak przebiegały losy wyspy, jak wyglądało życie na niej w okresie świetności, a jak wygląda teraz. Jednym z ważniejszych aspektów, które warto podkreślić jest pokazanie Coney Island jako miejsca, w którym żyją ludzie. To nie tylko parki rozrywki, rozświetlone migającymi szyldami i oferujące spełnienie wszystkich naszych marzeń (zwłaszcza tych, o których jeszcze sami nie wiemy). To również stali mieszkańcy, którym żyje się bardzo trudno w miejscu nastawionym jedynie na rozrywkę. Są gangi, narkotyki, bieda, problemy mieszkaniowe i inne, takie, których nie ma w miejscach przeznaczonych jedynie do zamieszkania. Opowieści tych ludzi są bardzo wartościowe i cenne, wyrabiają w czytelniku zupełnie nowe spojrzenie na samą Coney Island, ale nie tylko. 

Ojciec nazywał ich cudami, ale świat uznawał ich za dziwadła.

Alice Hoffman Muzeum Osobliwości

Ale przede wszystkim ta książka jest porywająca ze względu na opowieść o ludziach. Tych należących do dziwaków i tych normalnych, choć powtarzając za tytułem, przecież wszyscy jesteśmy dziwni. W kilku zdaniach autorka zwraca nam uwagę na jeszcze jedną rzecz. Potrzeba takiego miejsca z jednej strony wynikała z chęci zabawienia się i czystej rozrywki. Ale z drugiej strony, patrząc z punktu widzenia osób występujących, tych wszystkich dziwaków, olbrzymów, karłów czy ludzi zdeformowanych – taka przestrzeń też była potrzebna. Bo mieli miejsce, w którym byli normalni, nie wyróżniali się swoją dziwnością, bo wszyscy wokół byli dziwni. Odgrywali rolę, przez co mogli być sobą. Stawali się panami swojego życia, decydowali o sobie  – i choć często były to tylko pozory, przynosiły wielką ulgę w codziennych zmaganiach z normalną rzeczywistością.

Mogłabym Wam o tym pisać jeszcze długo. Historia takich miejsc jest fascynująca. Historia fascynacji człowieka wszelkimi osobliwościami jest jeszcze bardziej zajmująca. Tak naprawdę przecież od zarania dziejów człowiek bał się inności, a jednocześnie coś go do niej ciągnęło. Zostało nam to do dzisiaj i chyba można śmiało uznać, że ta sprzeczność jest na stałe wpisana w nasze człowieczeństwo.

Park rozrywki potrzebuje nie skomplikowanych maszyn, tylko natury ludzkiej – bez hamulców.

Edward F. Tilyou

Wszyscy jesteśmy dziwni to wspaniała podróż. Czytając tę książkę miałam gonitwę myśli. Pierwszą myślą było to, że muszę sobie kupić jakieś książki o Coney Island. Autorka nie pomagała, wymieniając co raz to kolejne, ciekawe tytuły (np. Coney Island Lost nad found Densona, Very Special People: The Struggles, Loves and Triumphs of Human Oddities Drimmera). Potem były myśli o książkach dotyczących osobliwości. Gdyby ktoś z Was miał Monstruarium Anny Wieczorkiewicz i chciał się go pozbyć, to ja poproszę! Potem przypomniałam sobie o pięknej powieści Alice Hoffman Muzeum osobliwości. Historia rozgrywa się właśnie na Coney Island, a głównymi bohaterami są osoby, dla których cyrk jest całym życiem. Pisałam w tym tekście również o inności, więc nie będę się powtarzać – wpadnijcie przeczytać, a jeśli temat Was zaciekawi, sięgnijcie po książkę. To będzie wspaniałe uzupełnienie reportaży Karoliny Sulej. No i jeszcze jest Diane Arbus, fotografka, którą brzydota i dziwność fascynowała i to ją najczęściej fotografowała. Polecam przeczytać jej biografię, albo chociaż pooglądać zdjęcia. Niech to będzie takie zadanie dodatkowe przy lekturze reportażu Wszyscy jesteśmy dziwni.

Fot. Diane Arbus

Podsumowując – jestem zachwycona. Podoba mi się pomysł, podoba mi się forma książki. Autorka wprowadza nas najpierw w nastrój, informuje, czym Coney Island jest, a książka staje się naszym biletem 10 in one sideshow. 10 występów w jednym bilecie, dziesięć rozdziałów w jednej książce. Oprócz wyżej wymienionych wartości znajdziemy w tych tekstach również mnóstwo ciekawostek (np. to że inkubatory zamiast do szpitali trafiły najpierw na Coney Island). To trudna i gorzka książka mimo pozornego śmiechu. Jest tak jak Coney Island – oferuje przedstawienie, które zachwyca, ale po zgaszeniu świateł ukazuje się ten drugi, prawdziwy świat, już nie kolorowy i świecący. 

Tekst ilustrują piękne, bardzo kolorowe (choć niektóre smutne i przytłaczające swoją prawdziwością) zdjęcia autorstwa Mateusza Kubika. Zawsze podkreślam rolę fotografii w takim tekście i uwielbiam, kiedy mogę skonfrontować rzeczywistość z własnymi wyobrażeniami. Autorka na końcu przyznaje się, że ma mnóstwo materiałów, które nie zostały wykorzystane. Trzymam kciuki, żeby powstał ciąg dalszy!

 
  • Kasia

    Mam w planach, bo bardzo mocno polecał ją M.Szczygieł. Chyba sobie kupię jeszcze w marcu 🙂

  • Książka ośmiornica – genialne 😀 Zapisuję i z chęcią po nią sięgnę 😉

    • Daj znać po lekturze! Ja przepadłam absolutnie – przypomniało mi się, że osobliwości to taki fascynujący temat! Lista książek do kupienia rośnie 😀

  • Ja mam dziwne skojarzenie nieco, ale mi na myśl przychodzi od razu GTA IV. Tam od samego początku przebywa się w growym odpowiedniku podobnej okolicy. No i do tego nieco scen filmowych.

    • Dziwne skojarzenie przy takiej książce jest jak najbardziej na miejscu 😀