
Wydawnictwo Vesper kojarzyłam do pewnego momentu z książkami o muzyce. A potem zaczęłam zauważać między innymi wznowienia klasycznych już opowieści. Piękne wznowienia, trzeba dodać. Egzorcysta Blaty’ego, Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze Poego, opowieści Lovercrafta, Drakula Stokera, Na południe od Brazos McMurtry’ego czy ostatnie Wojna światów Wellsa i Terror Simmonsa (żeby wymienić tylko kilka).

A ostatnio ich polubiłam za coś jeszcze – za rozszerzanie moich horyzontów czytelniczych. Słyszeliście o Stefanie Grabińskim? Bo ja nie. A o tym, że jest ojcem polskiego science fiction, jak nawał go w ostatnim numerze Książek Wojciech Orliński, to już w ogóle nie miałam pojęcia. Swoją drogą bardzo polecam Wam ten artykuł – dowiecie się z niego bardzo wiele o Grabińskim, o jego pisaniu, o miejscu w literaturze, jakie relacje można wysnuć pomiędzy Grabińskim, Poe, Lovercraftem czy Kingiem czy zarys literatury science fiction w Polsce. Dużo rzeczy wyjaśnia również posłowie Macieja Płazy. On zresztą dokonał też wyboru 33 opowiadań, jakie mamy przyjemność przeczytać w tym zbiorze.
I z racji tego, że przyznałam Wam już na wstępie, że do niedawna nie wiedziałam, kim Grabiński był, nie zamierzam się wymądrzać, a w zamian tego odsyłam Was do dwóch wcześniej wymienionych tekstów. Ale w ramach wytłumaczenia, co spowodowało, że ta książka mnie do siebie przyciągnęła, zostawię Wam tekst z tyłu okładki:
Stefan Grabiński: jedyny polski klasyk opowieści niesamowitej. Maszynista widmowych pociągów, mediumista zabłąkanych dusz, geometra przestrzeni między światami. Nikt tak jak on nie potrafił postrzec grozy przyczajonej w prowincjonalnych miasteczkach, w kątach starych mieszkań, pod podszewką zwyczajności. Nikt prócz niego nie poznał demona ruchu, białego wyraka i zabójcy czasu.
Zapatrzony w Edgara Allana Poego, szybko zapomniany, po latach inspirował między innymi Stanisława Lema, ale długo czekał na ponowne odkrycie.
Muzeum dusz czyśćcowych: nowy wybór najlepszych nowel mistrza grozy, ozdobiony stylowymi ilustracjami, których autorem jest Maciej Kamuda.
Cóż, nie wiem jak Wy, ale ja od razu byłam kupiona! Zapatrzony w Poego, sam był inspiracją dla Lema. Grabiński wydaje się być ogniwem, które łączy największe postaci fantastyki. Jak można się oprzeć?

Zbiór opowiadań Muzeum dusz czyśćcowych nie jest lekturą łatwą, przynajmniej na początku. Język jest zupełnie inny od tego, którym posługują się dzisiaj pisarze, ale ja postrzegam to jako zaletę. Tylko uprzedzam, że pierwsze zderzenie się z jego prozą może być zaskakujące. Grabiński tworzył w okresie międzywojennym, więc siłą rzeczy język jest inny, ale on sam jeszcze dodatkowo stylizował swoje teksty. Przeczytajcie na przykład trzy początkowe zdania pierwszego opowiadania:
Przedsięwziął dłuższą przechadzkę po mieście, by wśród bezcelowego błąkania się po ulicach, przekradania pomiędzy domami zagłuszyć katującą go od miesiąca zmorę myśli, przeciąć pasmo sylogizmów, uparcie rozciągających na torturach biedny mózg neurastenika. Był rozstrojony do niemożliwości i wrażliwy na najdrobniejsze szczegóły życia wewnętrznego. Przed półrokiem przebył ciężką chorobę umysłową, która rzuciła na gangliony niezatarte ślady swego przebiegu, jak odpływ pozostawia na nadbrzeżnych ławicach wywleczone morszczyny.
Piękne prawda? Prawie jak poezja. Jego język jest niesamowicie plastyczny, bogaty, czasami aż do przesady. To taka proza, którą chce się czytać na głos, by poczuć słowa. Jest elegancka, dopieszczona, uważna. Grabiński zachwyca nie tylko tym, o czym pisze, ale również tym, jak pisze. To olbrzymia przyjemność usiąść i czytać jego opowiadania powoli, wchodząc w stworzone światy, pozwalając sobie na cały wachlarz emocji. Rzadko zachwycam się warstwą tekstową, ale Grabiński wyjątkowo mnie ujął. Nie wiem, czy chciałabym czytać wszystkie książki w takim stylu, ale raz na jakiś czas zrobić sobie przerywnik takim opowiadaniem to bardzo odświeżające! Polecam każdemu.
Swoje opowiadania Grabiński utrzymuje w klimacie grozy, przede wszystkim wynikającej z nieuniknionego postępu technologicznego. Ówczesna nowoczesność i mechanika przenika się z prastarymi klechdami o diable, rusałkach, gnomach, salamandrach i sylfach. To mieszanka wybuchowa, a opowiadania czyta się z zapartym tchem (pamiętajcie o języku!). Nie ma tu oczywistych dramatów, tanich chwytów, potworów czy krwi lejącej się litrami. Są za to wrażenia, niedopowiedzenia, niejasności, tajemnice, rzeczy niewytłumaczalne, dziwne, niepokojące i straszne. Jest życie zwykłych ludzi, którzy stykają się z niezwykłym. Pojawia się doppelganger, człowiek, którego ogień się nie ima, czy poeta, który pisząc, stwarza rzeczywistość. Ale nawet niczego nie podejrzewający ludzie, zwykli przechodnie czy pasażerowie pociągów biorą udział w tym spektaklu przenikania się różnych światów. A nad wszystkim unosi się duch spirytyzmu, okultyzmu i ezoteryzmu z początków XX wieku, tego czasu, w którym człowiek chciał już być racjonalny, ale jeszcze nie do końca umiał.

Nie spodziewałam się, że Stefan Grabiński spodoba mi się aż tak! Jego opowiadania warto czytać w odstępach od siebie – cieszyć się i docenić język, wczuć się w klimat opowieści i spróbować poznać je bardzo dokładnie. Teksty Grabińskiego zasieją w was niepokój, nawet jeśli jesteście bardzo racjonalnymi ludźmi, którzy nie wierzą w nadprzyrodzone rzeczy i tajemne siły. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo przypomniało jego twórczość – dzięki temu wiele osób będzie go mogło poznać. I tak sobie myślę, że fascynacja opowieścią grozy i niesamowitymi historiami nie może być pełna bez znajomości Stefana Grabińskiego. Korzystajcie!

Właśnie zaczęłam czytać, przeczytałam pierwsze opowiadanie. Język rzeczywiście inny, myślę, że w kolejnych opowiadaniach jeszcze mnie zachwyci, natomiast jeszcze nie wiem, co sądzę o Grabińskim. Pierwsze opowiadanie jest dość niejasne, ale mam nadzieję, że jeszcze kilka i poczuję ten klimat… 😉
O tak, ja po pierwszym też nie do końca wiedziałam co ze sobą zrobić ;D Ale rozkręca się, może powoli, ale rozkręca 🙂
Znam, znam. Swego czasu się zachwycałem. Ale w sumie poznałem też dość późno – chyba za sprawą Poltera, dla którego recenzowałem. Wziąłem nawet kiedyś udział w całkiem ciekawej dyskusji o jednym z opowiadań: http://polter.pl/ksiazki/Kochanka-Szamoty-kochanek-Kalergis-c25415
Tak myślałam, że kto jak kto, ale Ty znasz na pewno 😀
Dziękuję! Będzie Pan zadowolony 😀
Z pracami Grabińskiego miałam styczność w drugiej klasie technikum i od razu jego twórczość przypadła mi do gustu, a szczególnie opowiadania: “Sygnały” , “Szary pokój” , “Nocleg” , “Problemat Czelawy” , “Osada dymów” , “Biały Wyrak” , “Pożarowisko” , “Na tropie” , “Przypadek” , “Namiętność” i “Projekcje”.