Dobre ucho

Kim Hye-Jin || Tłumaczenie Dominika Chybowska-Jang

Przed Wami kolejna południowokoreańska powieść – bardzo mnie to cieszy, tym bardziej, że to już druga książka tej autorki na blogu! Pierwsza była O mojej córce – czy to znaczy, że trochę się już orientuję w temacie? Pewnie nie, bo książki przetłumaczone na polski to tylko malutki wycinek z południowokoreańskiej literatury. Ale to nie zmienia mojej radości, że wracam do znanej już autorki – i radości z tego, że mogę Wam o niej opowiedzieć. 

Najpierw krótki zarys fabuł, żebyście wiedzieli, czego się po niej spodziewać. Główną bohaterką jest psychoterapeutka. Poznajemy ją w trudnym momencie (o tym za chwilę), ale jak to często bywa w takich historiach – pojawia się ratunek – pod również już nam znaną postacią kota i małego dziecka. Wydawałoby się, że nic odkrywczego tu nie znajdziemy, znamy takich historii przecież mnóstwo – pojawiły się, kiedy wybuchła moda na japońskie książki o miejscach, które zmieniają życie. Ale to tylko pozory! 

Główna bohaterka popełnia błąd. Mówi coś publicznie, w telewizji, w programie na żywo. Komentuje zachowanie kogoś innego – a potem okazuje się, że ta osoba popełnia samobójstwo. Psychoterapeutka zostaje zwolniona z pracy. Odwracają się od niej znajomi. Zostawia ją mąż. Internet ją osądza, a słowa, które padają pod jej adresem są, delikatnie mówią, brutalne. Znacie to, prawda? W dzisiejszym świecie kultura unieważniania (cancel culture) jest mocno obecna – toczy się właściwie nieskończona dyskusja. I książka Kim Hye-Jin to bardzo ciekawy głos w niej. Przechodzimy przez tę drogę razem z naszą bohaterką – poznajemy bieg wydarzeń z jej perspektywy. Obserwujemy, jak zmienia się jej myślenie i podejście do wydarzeń – od obwiniania siebie i wierzenia tym wszystkim, którzy wyzywają ją od najgorszych, przez próby wyjaśniania, tłumaczenia i przepraszania, po pogodzenie się z sytuacją i zrozumienie. Książka przeprowadza nas przez wiele emocji. Zastanówcie się – polubilibyście taką bohaterkę? Czy psychoterapeutka nie powinna być ostrożniejsza i nie mówić szkodliwych rzeczy publicznie? Czy każdy nie powinien na to uważać? Czy automatycznie ją obwiniamy? Czy rzucamy kamieniem, dołączamy do linczującego tłumu, czując się lepsi, bo my nigdy byśmy tak nie zrobili? To jest cała psychologiczna i socjologiczna dyskusja, w którą teraz nie będę wchodzić – ale bardzo chciałabym podkreślić znaczenie tej książki właśnie w tym kontekście. Fabularnie problem ten zostaje rozwiązany w bardzo dobry sposób, jest tutaj pewna rozmowa ( z żoną bohatera, który popełnił samobójstwo) która zmienia nasze spojrzenie na daną sytuację. I być może zmieni nasze podejście do wielu spraw w prawdziwym życiu. Każdy z nas korzysta z Internetu, każdy z nas czyta o innych ludziach – i każdy z nas ocenia innych. Możecie mówić, że wy nie, ale nie do końca wam wierzę. Różnica polega jedynie na tym, czy wasza ocena wychodzi z waszych ust i czy utrwalacie ją, pisząc komentarze w sieci. Opowieść, którą skonstruowała Kim Hye-Jin zwraca uwagę na to, by nie rzucać wyrokami, zwłaszcza w sprawach, o których nie mamy pojęcia. A to przydałoby się dzisiaj nam wszystkim, prawda?

Naszą bohaterkę wspierają w tej trudnej sytuacji kot i mała dziewczynka. Mała sąsiadka próbuje złapać bezdomnego kota, który wymaga wizyty u weterynarza. Nie jest to łatwe (każdy, kto kiedyś próbował złapać bezdomnego kota o tym wie!). Im Hae-su postanawia jej pomóc – zaangażowanie się w takie działania pozwala jej na chwilę oderwać myśli od swoich problemów, a jednocześnie paradoksalnie, spojrzeć na nie z innej strony. Te wątki również są bardzo ciekawe – i postać dziewczynki, która mierzy się ze swoimi problemami, i wątek bezdomnych kotów i podejścia do nich w koreańskim społeczeństwie. No i są koty, wiadomo! 

Wszystko to splata się w bardzo spokojną, nieśpieszną powieść, w której pozornie się nic nie dzieje. Jeżeli jesteście szybkimi i niecierpliwymi czytelniczkami, to może wam się dłużyć, może będziecie szukać jakiejś akcji, zwrotu wydarzeń. Ale ta książka jest jak nasze codzienne życie – dzień za dniem, kartka za kartką. Rzeczy się dzieją – i to od nas zależy, co z nimi zrobimy, tak jak od nas zależy, co weźmiemy dla siebie z tej opowieści. To ważna lekcja wybaczania samemu sobie, wierzenia w siebie, nie poddawania się presji, zwracania uwagi na to, co ważne i nie przejmowania się tym, co nieistotne. Może nawet trochę nauczy nas rozróżniać te rzeczy.

Пройдіть beton реєстрація і відкрийте доступ до ігор, бонусів і персональних пропозицій. Реєстрація займає мінімум часу і відкриває повний функціонал сайту.