Ta akcja zdobyła me serce od razu, jak tyko o niej usłyszałam! Anita z Book Reviews i Ewelina Mierzwińska organizują już po raz drugi BookAThon, czyli czytelniczy maraton. Nic nie mogło ucieszyć mej zakochanej w książkach i nie biegającej osoby bardziej! Generalnie chodzi o to, aby tydzień czasu poświęcić na czytanie. Każdą wolną chwilę, zamienić komputer czy telewizor na książkę, sprawdzić siebie, ile jest się w stanie przeczytać. Codziennie możemy realizować jedno z wyzwań czytelniczych, dobierając do niego odpowiednią książkę. Żeby sobie ułatwić życie, można dopasować jeden tytuł do kilku wyzwań 🙂 Ja pełna wiary w swoje czytelnicze zdolności, uradowana, że w końcu mam wymówkę, żeby czytać bez końca i przerwy, wprawdzie chodząca do pracy, ale obdarowana przyjaciółmi, którzy rozumieją, że czasami książki są ważniejsze niż oni, postanowiłam, że przeczytam sześć książek. Jedną na jedno wyzwanie. Codziennie inną. I choć zdarzało mi się przeczytać książkę w dzień, a następnego czytać już inną, to chyba nigdy nie trwało to sześć dni. To będzie prawdziwy maraton i jestem mega ciekawa, jak się będę po nim czuła 😀 Na bieżąco będziecie mogli śledzić moje postępy na facebooku, a tu na blogu pojawi się wpis podsumowujący całą akcję 🙂
Książki, które wybrałam do mojego pierwszego BookAThonu to:
Egipt:
Haram Halal Piotra Ibrahima Kalwasa to książka, którą bardzo chciałam przeczytać, a którą odkładałam zawsze na później. Egipt widziany oczami człowieka, który tam mieszka. To zupełnie inny Egipt, niż ten, którego obraz mam w głowie. To bardzo popularny kierunek wakacyjnych wyjazdów. Ja w Egipcie nie byłam i raczej nie będę, ale książkę przeczytam z wielką przyjemnością!

Tak, nie czytałam Harry’ego. Filmy oczywiście widziałam, jakieś tam fragmenty czytałam, ale żeby tak uczciwie usiąść i przeczytać od początku do końca, to nie. BookAThon to idealna okazja, żeby to nadrobić 🙂
Uwielbiam “Małą księżniczkę”. Filmy mogę oglądać bez końca. Wydaje mi się, że musiałam czytać książkę. No po prostu musiałam. Tylko tego nie pamiętam 🙂 Z przyjemnością ją przeczytam teraz, żeby już pamiętać, że ją czytałam 🙂
Tegoroczna nagroda Pulitzera. Jest głośno o tej książce, dużo zachwytów i pozytywnych wypowiedzi. Okładka urzeka od pierwszego spojrzenia 🙂 Więc trzeba sprawdzić na własnej skórze 🙂
Ta książka została mi polecona jako fantastyczna, zaskakująca i taka, o której można dyskutować przez końca. Więc czytam 🙂 No, a poza tym Henry James 🙂
Ten reportaż leży już u mnie na półce bardzo długo. Chyba po prostu boję się go zacząć czytać, bo wiem, że jest bardzo dobry i mocny. Ale czas zmierzyć się z własnymi lękami i je pokonać. Zatem czytam Mokradełko!
Moje lektury liczą 1630 stron. Uda się, na pewno się uda! 🙂
W poniedziałek możecie liczyć na podsumowujący wpis i parę słów o każdej z książek. Na bieżąco, w trakcie BookAThonu wpadajcie na facebooka, żeby śledzić moje zmagania 🙂 Chociaż zmagania to złe słowo, bo przecież to będzie czysta przyjemność 🙂







Ohhh. 😀 Po raz kolejny widzę “Światło..” <3 Ja nie odważyłabym się przeczytać w jeden dzień (tak, mądrzę się, bo już za mną). 😀 Jest przecudowna. <3 Ale ciężka. Nie mnie jednak, życzę Ci powodzenia w jej czytaniu! 😀 Pewnie, że dasz radę. 🙂
PS. Fajowe te obrazki przy kategoriach. 😀 <3 Urocze! 😀
Dzięki 😀 “Światło…” jako mnie nie przerażą. Przejrzałam je i wydaje mi się, że można je przeczytać jeden dzień na spokojnie. Czcionka, papier i długość rozdziałów bardzo temu sprzyjają 😉
Smakowitości będziesz czytać jak widzę! 😀 Powodzenia! ^^
Dziękuję i nawzajem! 🙂
Harry’ego Pottera to czytało się nie w jeden dzień, a w jedną noc 🙂
😀 Nie jest to zły pomysł… 😉
“Światło, którego nie widać” jakoś strasznie popularne jest w tej kategorii z nagrodą 😀
Chyba po prostu w dobrym momencie wydali 😀
[…] podsumowanie ubiegłego tygodnia. Bookathon to cudowny pomysł. O moich planach przeczytacie tutaj. Mam nadzieję, że dziewczynom (Ewelina i Anita <3) będzie się chciało organizować go co […]