
Skandynawskie kryminały to trudny temat. Jest ich tyle, że wydawałoby się, że nie da się napisać już nic oryginalnego, odkrywczego, wciągającego czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. A jednak w kryminałach, i nie tylko skandynawskich, jest coś takiego, co nie przeszkadza czytelnikowi czytać po raz kolejny podobnego schematu i zachwycać się, jakby to robił po raz pierwszy. Gdy pada hasło skandynawskie kryminały jednym tchem wymienimy tych najbardziej znanych autorów – Jo Nesbø, Camilla Läckberg, Henning Mankell, Åke Edwardson, Liza Marklund, Mons Kallentoft. Ja do tej listy dodam Hansa Rosenfeldta i Michaela Hjortha, autorów uwielbianej przeze mnie serii o psychologu Sebastianie Bergmanie, oraz Johana Theorina. Myślę, że każdy z Was mógłby dorzucić do listy swojego ulubionego autora skandynawskich kryminałów. Podoba mi się to, że choć kryminały, i to tak bardzo określone jak skandynawskie, mają cechy wspólne i pewne wyznaczniki, to jednak różnią się od siebie i są pisane w tak bardzo innych stylach.
Dzięki wydawnictwu Media Rodzina miałam przyjemność zapoznać się z kolejną postacią ze świata kryminału skandynawskiego. Emelie Schepp była zupełnie nieznaną mi autorką. Napisała na razie dwie powieści należące do jednego cyklu. Swoją pierwszą powieść wydała samodzielnie, po czym bardzo szybko książka okazała się bestsellerem. To tak na zachętę – lubię takie historie, bo to czytelnicy decydują, co warto czytać. Nie zawsze mają rację, ale czasami się udaje (tak było na przykład z Marsjaninem)

Do rzeczy. Cykl nazywa się po prostu tak jak nasza główna bohaterka – Jana Berzelius. Jana to szanowana prokurator, która jest włączana w policyjne śledztwa. Brzmi bardzo standardowo, prawda? I zagadki kryminalne poniekąd takie są. W pierwszy tomie cyklu, Naznaczeni na zawsze, ofiarą jest szef urzędu imigracyjnego. Tropy prowadzą do międzynarodowego konfliktu i przemytu ludzi. Drugi tom, Biały trop, oscyluje wokół problemu przemytu narkotyków. Przestępstwa są rozwiązywane przez policyjny zespół czasami sprawnie, czasami trochę mniej, ale zawsze posuwają sprawę do przodu i zbliżają się do jej rozwiązania. Gdyby to było wszystko, można by o książkach Emelie Schepp bardzo szybko zapomnieć. Nie bez powodu jednak cały cykl łączy postać głównej bohaterki. Jana Berzelius poza tym, że jest cenioną panią prokurator, ma też wiele wspólnego z przestępstwami, którymi się zajmuje. Ten element fabuły jest świetnie wymyślony, choć na początku może wydawać się zbyt naciągany. Jednak po przeczytaniu drugiej powieści postać Jany Berzelius nabiera prawdopodobieństwa i prawdziwości. Zaczyna nas intrygować i coraz wyraźniej zarysowuje się obietnica niezwykłej historii. Niestety niewiele mogę Wam zdradzić, choć tak bardzo bym chciała! Bo postać Jany zasługuje naprawdę na uwagę. To coś świeżego, zupełnie innego od głównego bohatera policjanta, który ma problemy z rodziną i często zaglądającym do kieliszka. To coś innego nawet od całkiem oryginalnych postaci, które zrywają z powyższym stereotypem i stawiają pytania o wybory moralne, które balansują na granicy prawa oraz dobra i zła. Jednym z pierwszych skojarzeń, jakie miałam, był Dexter Morgan z serialu Dexter. Nie mogę Wam zdradzić wszystkiego, ale jedną z głównych przyczyn była dwuznaczność bohaterów.
Kryminały Emelie Schepp mają trzy porządnie napisane warstwy. Pierwsza, ta czysto kryminalna, nie jest zaskakująca, ale jest sprawnie napisana, trzyma w napięciu i przykuwa uwagę czytelnika. Druga warstwa związana z samą Janą jest o wiele lepsza. Jej postać jej świetnie wymyślona, wymykająca się wszelkim kryminalnym stereotypom. Poznajemy ją kawałek po kawałku, a kiedy już myślimy, że wiemy, kim ona jest, autorka dorzuca nam kolejny element układanki, który wywraca nasze myślenie do góry nogami. Jana Berzelius niesie w sobie olbrzymią obietnicę niezapomnianej, bardzo emocjonalnej i stawiającej pytania bez odpowiedzi historii. Przede wszystkim po skończeniu drugiej książki nie jestem w stanie absolutnie przewidzieć, co autorka zrobi z Janą w części trzeciej. A jestem tego bardzo ciekawa. Jest w tym duża trudność – taka postać, choć dwuznaczna i ciekawa, łatwo może stać się przewidywalna. Kiedy poznamy już jej najskrytsze tajemnice, możemy stracić zainteresowanie. Mam nadzieję, że Emelie Schepp ma pomysł na całość, że zna już zakończenie tej historii, że cykl będzie zamknięty w maksymalnie 5 książkach. W większości przypadków zbyt długie cykle zabijają wszystko, co było dobre w pierwszych książkach. Jeśli tak będzie, Jana Berzelius ma szansę stać się jedną z moich ulubionych kobiecych postaci. Trzecia warstwa natomiast to sama policja i drugoplanowi bohaterowie. Stanowią oni doskonałe tło, ale jednocześnie są intrygujący; mają swoje problemy, które niosą obietnicę bardzo interesującego rozwinięcia.
Dużo obietnic jak na kryminał, prawda? Podoba mi się bardzo, że Emelie Schepp wychyliła się poza standardowy schemat i stworzyła postaci, które mają w sobie tyle sprzeczności. Niby wszystko jest tak, jak w kryminale być powinno, ale cały czas czytelnik odczuwa coś nieokreślonego. Czuje się, że jest coś więcej, niż autorka nam mówi w danym momencie. Z wielkim zainteresowaniem będę wypatrywać kontynuacji i już teraz ściskam kciuki, żeby była tylko lepsza!
PS Nie sugerujcie się okładką. Wiem, że w przypadku pierwszego tomu raczej okładka odrzuca, ale warto się przełamać 🙂
♦
Za możliwość przeczytania dziękuję
♦
