
Celibat (łac. caelebs – bez żony, samotny) – forma życia polegająca na dobrowolnym zrezygnowaniu z wchodzenia w związek małżeński i wstrzemięźliwości seksualnej. Ma charakter religijny i jest praktykowany przez kapłanów Kościoła rzymskokatolickiego oraz mnichów wszystkich Kościołów chrześcijańskich.
Na początku chciałam napisać, że to naprawdę nie jest kontrowersyjna książka, choć jest reklamowana jako taka. Reklama rządzi się swoimi prawami i wiadomo, że jak coś porusza temat, który można sprzedać jako kontrowersyjny, właśnie to się stanie. A ta książka wzbudza kontrowersje. Nawet czytając Wasze komentarze to widać. Część osób rzuciła się na tę książkę, w nadziei na ciekawostki, smaczki i zlinczowanie tego złego kościoła. Część z miejsca ją odrzuciła, od razu stwierdzając, że jej nie przeczyta. A ja mówię, że warto. Ona wcale kontrowersyjna nie jest, choć porusza trudne zagadnienie, temat, który jest tabu, o którym się nie mówi, a jak się mówi, to najczęściej w okolicznościach skandalu.
A ja lubię takie książki, a zwłaszcza sposób w jaki są napisane. Podoba mi się to, że mamy takich reporterów i pisarzy, którzy potrafią pisać o trudnych tematach w sposób bezstronny, nie szukając tanich emocji. Piszą, by przedstawić problem, pokazać go z dwóch stron, opisać te jasne strony, jak i te ciemne. Tak jest z Celibatem, i tak było między innymi z książką Zakonnice odchodzą po cichu Marty Abramowicz.

Autor Celibatu nie staje po żadnej ze stron, a przynajmniej nie daje tego odczuć. Owszem, jeśli ktoś do tej pory nie został uświadomiony, to może się mocno zdziwić, czytając o tym, co się dzieje w seminariach albo jak niektórzy księża zarabiają czy traktują innych ludzi. Można być w szoku po lekturze tej książki, tekst może wzbudzić wiele emocji, ale wydaje mi się, że tylko w przypadku jeśli ktoś był zupełnie odcięty od świata do tej pory. Każda osoba, która ogląda wiadomości, czyta gazety i ma rozsądne podejście do rzeczywistości po prostu musiała słyszeć niejedną historię na temat księży – czy to w swoim otoczeniu czy po prostu w telewizji.
Jest to temat, o którym być może rzeczywiście nie chcemy rozmawiać, ale on sam pojawia się i wypływa na wierzch. Jest niewygodny dla wszystkich, a zwłaszcza dla osób mocno wierzących, które chciałyby tkwić w swoim przekonaniu, że ksiądz nie jest zwykłym człowiekiem i sprawy ludzkie go nie dotyczą. A okazuje się, że dla wielu z nich bycie księdzem to po prostu zawód jak każdy inny. Wniosek po lekturze tej książki jest jeden (to znaczy jest ich więcej, ale ten nasuwa się najmocniej) – ksiądz to też człowiek i wszystkie ludzkie sprawy jednak go dotyczą. Czy to będzie zły humor, gorszy dzień, przeziębienie, chęć zarabiania pieniędzy i bogacenia się czy w końcu pożądanie i miłość. Myślę, że gdybyśmy to zaakceptowali, zniknąłby problem kontrowersyjności książki mówiącej o celibacie, a wtedy moglibyśmy się skupić na innych, może ważniejszych problemach. Ostatecznie chodzi o to, co zawsze i wszędzie – w żadnej sytuacji nie można generalizować, bo zawsze zdarzają się ci źli i ci dobrzy.
I Marcin Wójcik w swojej książce książce opowiada i o jednych i o drugich. Owszem, są historie księży z rodzinami, są opowieści o tym, co się dzieje w seminarium (ale przede wszystkim pada pytanie dlaczego tak się dzieje), są głosy przeciwko celibatowi. Ale są też postacie pozytywne, księża, którzy głęboko wierzą w swoje powołanie, a o celibacie opowiadają w taki sposób, że nagle stwierdzasz, że może faktycznie ma to sens…

Ta książka uświadamia, że nie ma prostych odpowiedzi, a być może nie ma ich wcale. Celibat to opowieść po prostu o ludziach. Tych, którzy wybrali bycie duchownymi, ale to wciąż tylko ludzie. Wójcik radzi sobie z tematem doskonale, widać, że włożył w napisanie tej książki dużo pracy, ale opłaciło się. Historie konkretnych księży z seminarium są przeplatane wyjaśnieniami na temat samego celibatu, potem wypowiedziami specjalistów, inne rozdziały są osobnymi mini-reportażami. Słuchamy głosu księży, głosu młodych ludzi, którzy dopiero są w seminarium, obserwujemy, jak zmieniają się z każdym rokiem. Wójcik daje również przestrzeń dla wypowiedzi kobiet księży, matek ich dzieci i co mnie już zupełnie rozłożyło na łopatki – kobiet, które uważają księży za najlepsze partie, bo są zawsze wolni 😉 Możemy zajrzeć do miejsc, do których normalnie nie mamy dostępu i uważam, że warto skorzystać z takiej okazji, be względu na to, jakie jest nasze osobiste zdanie.
Cały reportaż Wójcika krąży wokół celibatu. Nie jest to próba odpowiedzi na pytanie, czy celibat jest potrzebny, choć takie próby są podejmowane w tekście. To bohaterowie się zastanawiają nad tym, a Wójcik jedynie daje im do tego miejsce. Osoby wierzące okrzykną książkę nieprawdziwą, subiektywną zemstą na kościele, bo przecież autor był kiedyś w seminarium i teraz się mści. Osoby niewierzące albo nie związane z kościołem będą jej używać jako argumentów w swoich dyskusjach, bo przecież autor był w seminarium, więc wie o czym pisze. Argumenty te same, tylko punkty widzenia inne. A to przecież nie o to chodzi. Ale temat kościoła, wiary i księży nie od dziś przecież budzi żywe emocje – i pewnie długo jeszcze będzie. Dla mnie osobiście ważne w takich książkach jest to, że są. Bo trzeba rozmawiać, pokazywać. Możemy się z nią nie zgadzać, możemy wypierać pewnie rzeczy – mamy do tego prawo. Ale zawsze warto wiedzieć.
♦
O książce przeczytacie jeszcze:
◊ U Rafała Hetmana z Czytamrecenzuje.pl
◊ U Jarka Chechowicza na blogu Krytycznym Okiem
♦
Za możliwość przeczytania dziękuję
♦
Ponieważ czytałam książkę “Zakonnice odchodzą po cichu” powinnam sięgnąć również po “Celibat”. O ile “Zakonnice odchodzą po cichu” wywołała we mnie mieszane uczucia, o tyle “Celibat” sądząc po Twojej recenzjo bardziej przypadłby mi do gustu. Mam tą książkę, tylko nie mam się kiedy za nią zabrać 🙂 Ale zrobie to, w tak zwanym międzyczasie
Międzyczas jest świetny, bo czyta się ją szybko 🙂 Bardzo jestem ciekawa Twojej opinii!
Podoba mi się to, że, jak piszesz, to książka starająca się zachować bezstronność. To bardzo ważne przy takim temacie. Chcę kiedyś jeszcze przeczytać “Zakonnice…”, może i do “Celibatu” też uda mi się zajrzeć.
Od przeczytania wywiadu z autorem wiem, że chcę przeczytać tę książkę. Jestem bardzo ciekawa nawet nie tych różnych smaczków, o których przecież słychać w mediach, czy w moim otoczeniu (tak, ksiądz udzielający mi Komunii Św. miał i chyba wciąż ma kogoś), ale właśnie ciekawi mnie zetknięcie się dwóch przeciwieństw – księży popierających celibat z rzeczywistością. I chciałabym wiedzieć (chociaż już przypuszczam) dlaczego tak się dzieje.
Neutralność się ceni, zwłaszcza w przypadku takiego tematu. Temat na pewno bardzo interesujący, wielowymiarowy. Ja mam zawsze mieszane odczucia, gdy przypominam sobie historyczne powody wprowadzenia celibatu.
Bardzo podoba mi się w tym reportażu właśnie ten brak oceniania. Wójcik pokazuje różne oblicza księży, te dobre i złe, nie wybijając na pierwszy plan żadnego z nich.