Człowiek, który wymyślił Amerykę

Ron Chernow || Tłumaczenie Jan Dzierzgowski || Wydawnictwo Znak Horyzont

Biografia Washingtona to przede wszystkim historia człowieka, który nieustannie formował samego siebie

Są książki do czytania i są książki projekty. To moja własna, wymyślona kategoria. Książka do czytania to taka, którą biorę i czytam. Nic odkrywczego, nic trudnego, oczywista oczywistość. Książka projekt jest jednak czymś innym. Ona jest potężna, często ponad 1000 stronicowa. Ale to nawet nie o objętość chodzi. To bardziej sposób podejścia do tematu – bo ponad 1000 stronicowe książki są potężne także w treści, nie tylko w formie. Takie książki rozkłada się na miesiące, na ilość stron dziennie, na powolne czytanie. Jeśli nie jest to powieść, a literatura non non fiction czy biografia do tego dochodzi sprawdzanie faktów, ciekawostek, oglądanie zdjęć w Internecie, podążanie za dygresyjnymi ścieżkami, która autrozy rzucają w tekście. To książka w którą się wchodzi całkowicie, która potrafi zawładnąć czytelnikiem, porwać go absolutnie, która przenosi go w czasie. I taką właśnie książką jest Człowiek, który wymyślił Amerykę. George Washington i narodziny nowego świata Rona Chernowa. Książka wydana przez Znak Horyzont, a przetłumaczona przez Jana Dzierzgowskiego.

Jest z nią trochę tak, że raczej nie przeczyta jej nikt, komu historia Stanów jest zupełnie obojętna. Przeczytanie 1000 stron jest wyzwaniem nawet w temacie, który nas interesuje, prawda? Ale to też taka książka, która zmienia czytelnika. Ja pragnę bardzo mocno, żeby pojawiły się u nas na rynku inne książki autora, bo w tej się zakochałam (a Stany wcale jakoś aż tak mocno mnie nie interesują – chociaż już opisywany okres tak, więc to może dlatego). Ron Chernow napisał między innymi biografię Marka Twaina oraz Alexandra Hamiltona – na jej podstawie zrobiono słynny musical Alexander! Co ciekawe, właśnie podczas zbierania materiałów do Hamiltona, autor po raz pierwszy pomyślał, że Washington też w sumie jest ciekawą postacią do pisania. Zakończenie tego projektu zajęło mu sześć lat, z czego cztery lata zajęło samo zbieranie materiałów! Podziwiam takich autorów, podziwiam tłumaczy takich książek i z całego serca kibicujemy wydawnictwom, dzięki którym możemy takie książki czytać.

Jak bardzo można poznać jakąś osobę, czytając jego biografię? Okazuje się, że bardzo. Ron Chernow rozkłada życie Washingtona na najmniejsze fragmenty, ale najfajniejsze jest to, że czytelnik może odkryć wiele rzeczy sam. Drobna rzecz – na samym początku znajdziecie uwagę autora na temat cytatów. Podkreśla tam, że cytuje często korespondencję Washingtona i zmienił czy poprawił oryginalne zapisy, bo George źle stawiał przecinki. Więc wiecie, mamy Washingtona, męża stanu, pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych, postać wielką, historyczną – a my wiemy, że źle stawiał przecinki. Przecież to jest wspaniałe!

George Washington, jeden z ojców założycieli, pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych, dowódca Armii Kontynentalnej. Konkretny, zdecydowany, wiedzący, czego chce. Jednocześnie człowiek bez oficjalnego wykształcenia, samouk, z kompleksami, pozujący na kogoś, kim nie jest. Trochę jak każdy z nas, prawda? I to jest w tej biografii najbardziej przyciągające – autor chciał go zdjąć z piedestału, chciał go uczynić bardziej ludzkim i prawdziwym. I zrobił to – w wielu miejscach czujemy się znajomymi George’a. Wiemy, co myśli, kibicujemy mu przy podejmowaniu decyzji, stoimy zaraz obok niego w tych wszystkich historycznych momentach, ale również towarzyszymy mu, kiedy zostaje sam. Obserwujemy, kiedy zrzuca maskę, kiedy pozwala sobie na więcej emocji, chociaż jak sam powiedział  “twarz moja jeszcze nigdy nie zdradziła tego, co czuję w sercu”.

Towarzyszymy od początku życia do śmierci. Od małego George’a, którego rozstawia po kątach surowa matka, przez nastolatka i jego pierwszą pracę zawodową, przez karierę wojskową, przewodniczenie Konwencji Konstytucyjnej i prezydentury aż po spokojne życie po prezydenturze. Opowieść o człowieku nie może być oderwana od czasów w jakich żyje, więc dostajemy przy okazji piękną historię początków Stanów Zjednoczonych. Być może nawet lepszą niż ogólne książki o historii USA, bo skupioną w jednym punkcie, na jednej ścieżce – a wtedy łatwiej nią podążać.

No i muszę wspomnieć o tym, że ją się doskonale czyta! Narracja jest wspaniała, przez rozdziały się płynie. Chcemy wiedzieć, co będzie dalej, jak nasz George sobie poradzi i co los mu przyniesie. Chcemy poznać szczegóły życie w Ameryce w drugiej połowie XVIII wieku i ani przez chwilę nie są one nużące (choć wiadomo, trzeba sobie takie tekst dawkować!). I tu należą się brawa dla kunsztu pisarza (i tłumacza), bo nie dość, że wykonał ogrom pracy, to jeszcze opowiedział nam tę historię w najbardziej wciągający sposób, w jaki się dało!

To, jak bardzo można poznać konkretną epokę czy czasy przez biografię osoby, która w nich żyje to temat na dyskusję innym razem. Zachęcam was do sięgnięcia po tę biografię i zrobienia w swoim czytelniczym życiu miejsca na takie książki projekty. Zwłaszcza w dzisiejszym świecie, kiedy wszystko pędzi do przodu, wszystko ma być szybko, krótko, dynamicznie, czytanie takiej książki to czysta rozkosz i przyjemność. Długie wieczory spędzone z nią, obcowanie z pięknymi zdaniami i ciekawą historią – i ta świadomość, że to nie skończy się jutro, tylko będzie trwać jakiś czas. Piękne i warte uwagi!

 

Brak możliwości komentowania.

Пройдіть beton реєстрація і відкрийте доступ до ігор, бонусів і персональних пропозицій. Реєстрація займає мінімум часу і відкриває повний функціонал сайту.