komentarzy 13

  1. 19 lutego 2018
    Odpowiedz

    Diana, Ty to zawsze wyciągniesz takie perełki 🙂 Zapisuję sobie gdzieś w pamięci tytuł! A swoją drogą co do tego, o czym piszesz: przypomniało mi to filmik, który krążył po facebooku – może też go kojarzysz – gdzie sadzano ludzi przy stole, zakrywano im jedną rękę i zamiast niej kładziono rękę sztuczną (gumową czy jakąś w tym stylu). Mózg dawał się oszukać, że sztuczna ręka jest prawdziwa i ludzie odczuwali łaskotki czy ból, gdy badający uderzał w tę rękę młotkiem bądź wbijał w nią szpilki. Niesamowicie to wyglądało 🙂

    • 19 lutego 2018
      Odpowiedz

      Tak! To jest w ogóle nie do ogarnięcia zdrowym rozsądkiem 😀

  2. 20 lutego 2018
    Odpowiedz

    Właśnie kupiłam “Mózg rządzi”, a tu widzę, że niedługo znów będę musiała wybrać się po polecaną przez Ciebie książkę 🙂 Szczerze powiem, że raczej nie wierzę w sugestię tak potężną, że może uleczyć chorobę, ale… chętnie poczytam tę publikację, a nuż autor przekona mnie do zmiany zdania 🙂 Poza tym jestem ciekawa tych fascynujących rzeczy, o których wspominasz. No i porównanie działania mózgu do popkulturowych bohaterów to wisienka na torcie 🙂

    • 20 lutego 2018
      Odpowiedz

      Są choroby, które są bardzo podatne na sugestię i są udokumentowane przypadki takiego “wyleczenia”. To oczywiście temat rzeka, ale Vance to doskonale wyjaśnia.

      • 21 lutego 2018
        Odpowiedz

        Liczę na to, że lektura tej książki zmieni moje postrzeganie na przypadki samouleczenia i wpływu myśli na rozwój choroby.

        • 21 lutego 2018
          Odpowiedz

          Myślę, że tak. To bardzo zrównoważona książka, przez co podoba mi się bardzo. Autor jest bardzo otwarty, ale podchodzi do wszystkiego naukowo. Koniecznie daj znać, jak przeczytasz!

          • 22 lutego 2018
            Odpowiedz

            Dam znać na pewno, ale u mnie ten czas od “chcę przeczytać bardzo” do “czytam” niestety trochę trwa 🙂

  3. Naukowe podejście ratuje sytuację, gdyż jestem wyczulony na przeróżne autosugestywne przesady. Przeczytałem swego czasu cały “Sekret” i była to zbrodnia na umyśle.

    • Agata Bleja
      21 stycznia 2019
      Odpowiedz

      O! Dlaczego? Ja skorzystałam bardzo na tej lekturze, a bardziej na filmie. Zainspirował mnie Sekret do medytacji, które parę rzeczy przyciągnęły do mojego życia. Siłę wizualizacji, połączonych z odpowiednimi emocjami, znałam od dawna i korzystałam, ale w sposób nieuporządkowany. Sekret ujął to w karby.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *