Przejdź do zawartości

Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi

o książkach, które lubię bardziej niż ludzi

  • Strona główna
  • Info
    • O mnie
    • Moje teksty
    • Odwiedzam
    • Patronaty
    • Współpraca
  • Książki
    • 5 książek, które…
    • Australia
    • Biografie
    • Dla dzieci i młodzieży
    • Góry
    • Komiksy
    • Kosmiczne
    • Kryminały/Thrillery
    • Mordercy
    • Obozowa
    • Podróżnicza
    • Popularnonaukowa
    • Poradniki
    • Powieści inne
    • Poza ramami
    • Reportaże
  • Rozmowy
  • Inne
    • Gry
    • Śladami książek
    • Nie o książkach
    • Zdjęcia
  • Wyślij książkę
  • Plakaty
  • Do pobrania
    • Do pobrania
  • Polityka cookies
Powieści inne

Konna biblioteka i nowa powieść Jojo Moyes

Jojo Moyes || Tłumaczenie Anna Gralak

Książek, które są lekkimi obyczajówkami czy romansami już prawie nie czytam, ale jest kilka autorek, po których książki sięgnę zawsze. Do nich zalicza się Jojo Moyes, o której mówię, że czytałam ją zanim to było modne. Ma lekkie pióro, a historie które wymyśla mają wszystkie rzeczy, jakich szukam w takich książkach. To współczesne bajki – jest ona i jest on, zazwyczaj oboje po przejściach, jest piękna miłość, przeszkody po drodze i to, co dla mnie najważniejsze – szczęśliwe zakończenie. Nie po to czytam książkę dla relaksu, żeby się denerwować złym zakończeniem.  Wbrew pozorom takie książki łatwo zepsuć, popadając w banalność czy sentymentalizm. Opowiedzieć za to tę samą historię, którą każdy zna, na nowo – to jest sztuka. Moyes to potrafi – to dobre książki, które może nie zmienią w waszym życiu wiele, ale za to dadzą sporo przyjemności.

Najnowsza jej książka Światło w środku nocy jest szczególna jeszcze z jednego powodu. Uwielbiam, kiedy autorzy wykorzystują w swoich książkach prawdziwe historie, fakty, realne osoby czy wydarzenia. Wtedy takie książki mają wartość dodaną – nie tylko spędzamy miło czas, ale również czegoś się dowiadujemy. Moyes tym razem akcję swojej książki osadza w latach 30. XX wieku. Młoda dziewczyna przybywa z Anglii do Stanów jako żona bardzo przystojnego Amerykanina. Dla niej wydaje się to być spełnieniem marzeń o ucieczce z domu pełnego ograniczeń i zasad. Szybko jednak dostrzega, jak bardzo się myliła – amerykańskie miasteczko jest jeszcze bardziej konserwatywne od miejsca z którego uciekła, mąż okazuje się nie być taki wspaniały, jak na początku się zapowiadało, a i otoczenie nie jest takie chętne by zaakceptować tę dziwną Angielkę. Z pomocą przychodzi konna biblioteka. Dalsze losy Alice są bardzo ciekawe i warto je poznać, ale ja, korzystając z okazji, chciałabym Wam opowiedzieć o historii, którą inspirowała się autorka.

Konna biblioteka

Wiecie, że konna biblioteka istniała naprawdę? Był to Pack Horse Library Project, który działał w latach 1935-1943, a składał się z 30 bibliotek obsługujących 100 tysięcy ludzi. Historia jej powstania jest bardzo interesująca, a im więcej o niej czytam, tym bardziej chciałabym poznać te dzielne kobiety, które się w niej udzielały. Lata 30. to lata Wielkiego Kryzysu, a niektóre stany doświadczyły go bardziej niż inne. Kentucky było właśnie takim stanem – geograficzne położenie i warunki nie ułatwiały sprawy. Większość ludzi na wiejskich terenach nie miała dostępu do książek, a duża ich część była w ogóle analfabetami. Pierwsza konna biblioteka została stworzona przez May F. Stafford już w 1913 roku, ale kiedy zmarła cały program szybko się skończył z powodu braku funduszy. Za to w 1934 roku pewien minister przekazał swoją bibliotekę agencji walczącej z bezrobociem, pod warunkiem, że znajdą ludzi, którzy by rozwozili książki do osób bez dostępu do bibliotek.  W 1936 roku działało już osiem konnych bibliotekarek.

Bibliotekarki jeździły na koniach albo mułach, dostarczając książki zarówno do domów prywatnych, jak i do szkół. Biblioteka była zorganizowana w prosty sposób – każda posiadała główną bibliotekarkę, która zarządzała całą biblioteką oraz od czterech do dziesięciu bibliotekarek, które dostarczały książki. Co miesiąc bibliotekarki spotykały się na wspólnych konferencjach. Czytanie o ich przygodach i tym, z czym musiały mierzyć się na trasach, by dostarczyć ludziom książki powoduje szeroko otwarte oczy i wywołuje wielki podziw dla nich. Niektóre trasy były tak strome, że można było na nich jedynie prowadzić konia czy muła. Na innych bibliotekarki musiały jeździć po kolana w wodzie, jedna z nich zdecydowała się (w sumie nie miała wyjścia) iść na piechotę prawie 30 kilometrów po tym, jak jej muł padł, a inna chodziła ze swoim mułem zamiast na nim jeździć, bo był tak stary. W ciągu miesiąca bibliotekarki robiły prawie 8 tysięcy kilometrów, a jednorazowo mogły ze sobą zabrać około 100 książek.

Sam pomysł dostarczania książek jest zachwycający, ale bibliotekarki robiły coś więcej. Uczyły czytać, czytały na głos całym rodzinom, były postrzegane przez ludzi jako edukatorki, te osoby, które mogły zmienić los ich dzieci. Umiejętność czytania wiązała się z nadzieją wyjścia ze skrajnej biedy, z lepszym losem, a przynajmniej z szansą na niego. Oczywiście wiązało się to również z prześladowaniem, z kpinami, z lękiem mężczyzn o to, co mogą spowodować te wywrotowe kobiety, próbujące same myśleć. Jestem bibliotekarką i szczerze wierzę w to, że biblioteki to wspaniałe miejsca, mogące zmieniać życie. Dzisiaj często zapominamy, że czytanie to przywilej – takie historie bardzo wyraźnie nam to uświadamiają. Podziwiam tamte kobiety, aż mi głupio, że dopiero teraz się o nich dowiedziałam.

Wracając do Moyes…

Jak ja się cieszę, że Moyes sięgnęła właśnie po ten fragment z historii Stanów. Po pierwsze dlatego, że w ogóle mogliśmy go dzięki tej książce poznać. Zakładam, że niewielu z Was miało pojęcie o istnieniu konnej biblioteki, co? Po drugie – cóż, zboczenie zawodowe i wewnętrzna potrzeba radości z każdego bibliotecznego tematu w książkach. Dzisiejsza powszechność bibliotek powoduje, że być może nie doceniamy ich tak, jak powinniśmy. Warto czasami spojrzeć wstecz, by zrozumieć, jak wiele mamy dzisiaj. Po trzecie powieść Jojo Moyes to historia fantastycznych kobiet. Oczywiście, bohaterki w powieści są fikcyjne, ale wyobrażam sobie autorkę zgłębiającą przygody prawdziwych bibliotekarek – z pewnością Moyes miała całe mnóstwo inspiracji, a wydarzenia opisane w książce wydają się bardzo prawdopodobne i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby faktycznie miały miejsce.

Moyes ma talent opisywania historii tak, by czytelnik się w nią zaangażował. W Świetle w środy nocy zaskoczyło mnie to, jak bardzo zainteresowały mnie inne bohaterki niż główna. Alice jest ciekawą postacią, ale to Margery kradnie całe show. Kobieta, która żyje po swojemu w tak bardzo trudnych i niesprzyjających warunkach, która przeżyła piekło w dzieciństwie, ale pozostała dobrym człowiekiem, która walczy cały czas z mężczyznami o to, by mogła decydować sama o sobie. Alice może wzbudzać sympatię, ale to Margery podziwiamy i chcemy być jak ona.

Współcześni bibliotekarze

Wydawałoby się, że historia o konnych bibliotekarkach jest świetną opowieścią z przeszłości, pewnym znakiem czasów. Ale to też doskonały przykład na to, jak czasami niewiele się zmienia mimo upływu lat. Ciągle są na świecie miejsca, gdzie ludzie żyją w skrajnej nędzy, są miejsca, gdzie dzieci nie mają dostępu do edukacji i do bibliotek. I dzisiaj też działają ludzie, którzy ten dostęp chcą im zapewnić. W Kolumbii działa na przykład Luis Soriano, który prowadzi swoją osiołkową bibliotekę, a w Indonezji Ridwan Sururi rozpoczął swoją konną bibliotekę, zwaną Kudapustaka. 

Biblioosiołek
Biblioosiołek

Przeczytajcie tę wspaniałą historię. Moyes wzięła na warsztat bardzo ciekawy fragment historii Stanów, w którym odnajdziemy wiele ważnych zagadnień. A mimo to książka w dalszym ciągu pozostaje przyjemną obyczajówką, którą można czytać po prostu tylko dla fabuły, jeśli się chce. Ja jednak przepadam za takimi autorami, którzy lekką formę opowieści wykorzystują do przekazania czegoś więcej. Moyes zawsze to robi w swoich powieściach i dlatego bardzo ją lubię.

♦

 

Poprzedni wpis Upadek olbrzymów

Następny wpis Niegrzeczne

KategoriePowieści inne Poza ramami

Etykietybiblioteka moyes Znak

Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi

TAGI

agora albatros australia autyzm czarna owca czarne dla dzieci dowody na istnienie dwie siostry góry himalaizm historia insignis japonia kobiece kobiety komiks kosmos kryminał literackie marginesy medycyna Muza mózg nasza księgarnia non fiction nowości obozowa otwarte podróże poznańskie premiery prószyński PWN rebis rozmowa scenariusz na grę sqn virtualo wojna wuj wywiad zapowiedzi Znak zysk i ska

Instagram

Na zakończenie wakacji i jednocześnie #fotowtore Na zakończenie wakacji i jednocześnie #fotowtorek_kfs coś innego niż zwykle. Miałam piękną muszelkę, a temat na dzisiaj to koło i nie mogło się to skończyć inaczej. Jeśli obserwowaliście moje stories, to wiecie, że przez ostatnie dwa tygodnie zrobiłam mnóstwo zdjęć kwiatków - jedno zdjęcie musiało się znaleźć w feedzie. 

A poza tym jeśli chodzi o kształty, to przyroda zawsze mnie zachwyca! I ostatecznie jest karuzela, bo absolutnie nie umiem się zdecydować, którą wersję wolę! A Wy? Jaki kolor jest najlepszy - różowy, żółty i czy biały? ⭐

Dzisiaj też powinny pojawić się wrześniowe zapowiedzi, ale będą jutro (jeśli mi się uda je skończyć). Jakiś tak ciężko wrócić po urlopie do stałej rutyny 😁 A na niedzielę szykuję podsumowanie sierpnia, które prawdopodobnie będzie super 😍

Miłego wtorku!

@kobiecafotoszkola #fotowtorek_kfs #fotowtorek #dziewczynykfs #fotografiaprzyrodnicza #muszelka #flowerstagram #tv_living #tv_fadingbeauty #tv_neatly #tv_stilllife #tv_nature #naturephotography #naturegram #flowerpower
Ten tydzień zaczynam powieścią graficzną, któ Ten tydzień zaczynam powieścią graficzną, której lektura wywołała we mnie bardzo dużo emocji. "Trawa" to opowieść o koreańskiej dziewczynie, Lee Ok-sun, która została zmuszona do świadczenia usług seksualnych w japońskiej armii cesarskiej podczas drugiej wojny światowej.

Wizualnie ta opowieść jest jednocześnie piękna i trudna, rysowniczka perfekcyjnie oddała klimat historii. Ale treść... treść zostaje z czytelnikiem na długo. Lee Ok-sun nie miała łatwego życia od samego początku, ale jej los był jednym z wielu podobnych. Oddana z domu rodzinnego, pracująca fizycznie ponad siły, w końcu porwana i zmuszona do pracy seksualnej w dramatycznych warunkach. W wielu miejscach nie wiedziałam, co ze sobą zrobić, zatrzymywałam się, myślałam. Ten temat historycznie jest mi obcy, więc tym bardziej cieszę się, że ta powieść powstała i że została przetłumaczona na język polski. To opowieść o kobietach, ale również o całym społeczeństwie koreańskim i japońskim (bohaterka po latach wraca do rodziny, ale ta, dowiadując się o seksualnej pracy, ją odtrąca), jest o masakrze w Nankinie, o Hiroszimie, o zamiataniu niewygodnej historii pod dywan i udawaniu, że nigdy się nie wydarzyła. 

To hołd dla kobiet, które przeżyły piekło i nikt nigdy ich za to nie przeprosił ani im tego nie wynagrodził (jeśli w ogóle jest to możliwe). Piękna  książka, którą warto przeczytać, warto dowiedzieć się tych rzeczy, warto poznać tę kobiety. U mnie na pewno ląduje na liście najlepszych książek przeczytanych w tym roku!

@centrala_books #bardziejlubieksiazki #trawa #keumsukgendrykim #komiks #powieśćgraficzna #takczytam #bookstagramtopasja #igreads #czytanie #ksiazka #ksiazkanadzis #bookishart #booksbooksbooks #ksiazkadlaciebie #bibliophile #bibliophilelife #czytaniewplenerze
Niedziela, więc zapraszam Was na nowy film! Tym r Niedziela, więc zapraszam Was na nowy film! Tym razem cykl Bajkowy Rok. Sierpień należał do Pocahontas - to jedna z tych animacji, o których wiemy, że jest o prawdziwej postaci, więc pewnie ten film aż tak bardzo Was nie zaskoczy, jak robiły to poprzednie. Ale warto go obejrzeć, bo poznacie Pocahontas i jej prawdziwą historię, kilka ciekawostek z samej animacji, odbiór animacji wśród rdzennych mieszkańców Ameryki i kilka książek o rdzennych mieszkańcach, które warto przeczytać.

I tym razem bardzo długo myślałam nad zdjęciem. Jak zrobić Pocahontas bez przebierania się za nią? Ostatecznie wygrała scena z kolorowymi liśćmi i różowym niebem. Widać, że chodzi o Pocahontas? 

Miłej niedzieli i koniecznie dajcie znać, jak podobał Wam się film! 

#bardziejlubieksiazki #bajkowyrok #pocahontas #photooftheday #photomanipulationart #manipulationart #manipulationedit #igcreative #disneyprincess #disneyanimation #creativemobs
„Myślę, że tym, czego zawsze najbardziej prag „Myślę, że tym, czego zawsze najbardziej pragnęłam w moim życiu, jest po prostu wolność, a to oznacza również wolność od słuchania, co robić i kim być, jak się zachowywać”

I jeszcze jedna urlopowa lektura. "Nie w humorze" zaczęłam czytać w autobusie, skończyłam już na miejscu. Obejrzałam serial na Netflixie i mogę powiedzieć jedno - kocham Fran Lebowitz. Te felietony pochodzą z lat 70., pisała je jako młoda kobieta i są super ciekawe, ale szczerze powiem, że z dużo większą radością przeczytałabym coś, co napisała teraz. 

Uwielbiam takie osoby - sarkastyczne, z ciętą ripostą, bezlitośnie punktujące absurdy naszej rzeczywistości. Odważne, mówiące zawsze to, co myślą, do tego w tym wszystkim szalenie zabawne. I inteligentnie złośliwe. Uwielbiam i podziwiam. Chciałabym taka być, jak już dorosnę. Czasami sobie żartuję, że ja jestem za grzeczna - najczęściej machnę ręką, nic nie powiem. No i jestem z tego typu, że najlepsza riposta zawsze przychodzi do mnie długo po fakcie. Dlatego takie osoby jak Fran mają specjalne miejsce w moim serduszku! 

Czytaliście? Oglądaliście? Jeśli nie, to bardzo polecam! 

Pozowała @mon_stell ♥️

@wydawnictwoznakpl #bardziejlubieksiazki #franlebowitz #niewhumorze #ksiazka #czytanie #bookstagramtopasja #igreaders #czytam #read #booksbooksbooks #czytanie #bookishlove #czytamksiążki
Ta książka, czytana na wsi, wśród przyrody zro Ta książka, czytana na wsi, wśród przyrody zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie, niż zrobiłaby w innych okolicznościach, tak myślę. Kiedyś już czytałam podobną książkę - "Drwale" Annie Proulx. 

Richard Powers w swojej "Listowieści" zabiera nas w świat drzew. Ale zanim o tym - brawa dla tłumacza Michała Kłobukowskiego za absolutnie genialną pracę. Tytuł to złoto! Książka Powersw to kilka historii o różnych ludziach, ktorych ścieżki w pewnym momencie się przecinają. Ale może bardziej niż o ludziach to historia o drzewach - albo może jeszcze bardziej o relacji między drzewami a człowiekiem.

Dużo się dzisiaj mówi o ekologii, a jednocześnie wycinamy, betonujemy, niszczymy. I nie wiemy o drzewach za wiele, a wystarczy trochę o nich poczytać, żeby odkryć, jak bardzo niesamowite są to organizmy. 

"Listowieść" to była piękna przygoda! Jest tam jeden bohater, który wyjątkowo przypadł mi do gustu - taki, który nie miał możliwości pełnego życia w świecie rzeczywistym, więc wymyślił epicką grę. To też książka z przesłaniem, skłaniająca do refleksji i przypominająca o wartości tego, co nas otacza.

Ps Plus to jedna z najładniejszych okładek w tym roku!

@wydawnictwo_wab #bardziejlubieksiazki #richardpowers #listowieść #theoverstory #ksiazka #bookstagramtopasja #igreads #bookishlove #takczytam #igreaders #booksbooksbooks #booksandnature #ksiazkanadzis #ksiazka #czytam #czytamksiążki #tv_living #beautifulbooks #tv_neatly #tv_fadingbeauty #czytanie
Miałam o tej książce napisać tylko na stories, Miałam o tej książce napisać tylko na stories, ale wczoraj czytałam ją do prawie czwartej nad ranem i pomyślałam, że zasługuje na swoje miejsce w feedzie. Bardzo lubię Jojo Moyes - to takie ksiazki, przy których odpoczywam, resetuję się, czuję się bezpiecznie, bo mają zwykle szczęśliwe zakończenia, ale po drodze czeka mnie wiele wzruszeń.

Trafiałam na jej lepsze i grosze (dla mnie) powieści, ale "Zakazany owoc" trafia na listę tych lepszych. Piękna, spokojna opowieść o ludziach - jak zawsze mamy dwa plany czasów, które w którymś momencie się łączą. 

Ale to co najbardziej mi się podobało to mój znienawidzony motyw. Brzmi dziwnie? Nie cierpię historii, w których dwójka ludzi się kocha najbardziej na świecie, ale nie są razem, zwykle z jakichś bzdurnych powodów. I ta książka pokazała mi, jak bardzo ja się zmieniłam przez ostatnie lata. Bo kiedyś byłam przekonana, że dla prawdziwej miłości można zrobić wszystko, że nie ma takiej przeszkody, której nie można pokonać. Że gdyby u mnie po latach pojawiła się największa miłość i powiedziała "Chodź ze mną" rzuciłbym wszystko i poszła.

Ale dzisiaj już nie. Dzisiaj już wiem, że są rzeczy, których nie można przeskoczyć. Że można chcieć najbardziej na świecie, ale to nie wystarczy. Że czasami odpowiedni czas mija. I że warto doceniać tych, co są, a nie marzyć o tych, których nie ma. I już wiem, że wcale bym wszystkiego nie rzuciła. 

Ale "Zakazany owoc" to zdecydowanie nie tylko romans! Pojawia się tam o wiele więcej ciekawych motywów i postaci! Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba, ale bohaterowie z tej książki naprawdę bardzo, bardzo do mnie trafili. Każdy jeden! A to się rzadko zdarza! Czytaliście? Znacie w ogóle tę autorkę?
 
@wydawnictwoznakpl @jojomoyesofficial #bardziejlubieksiazki #jojomoyes #zakazanyowoc #takczytam #bookstagramtopasja
#ksiazka #ksiazkanadzis #ksiazkoholizm #bookishlove #booksbooksbooks #readingismylife #booksandflowers #czytaniewplenerze
No dobra, nie mogę się z Wami rozstać. Dzisiejs No dobra, nie mogę się z Wami rozstać. Dzisiejszy #fotowtorek_kfs to hasło #magiafotografii i pomyślałam, że to świetna okazja, żeby wrzucić kilka selfiaków z aparatem. Bo mnie najczęściej można spotkać albo z książką albo z aparatem właśnie.

Zdjęcia robię od dzieciaka. Załapałam się jeszcze na klisze i do tej pory pamiętam, jak z koleżanką robiłyśmy sesję w domu, 36 klatek na filmie, potem szłyśmy wywoływać do fotografa i z niecierpliwością czekałyśmy na to, żeby je obejrzeć. To były świetne czasy! Pamiętam też swoją pierwszą cyfrówkę, to była Minolta. Potem, za pierwsze zarobione na zdjęciach pieniądze, kupiłam sobie lepszy aparat - Canona 350D i to nim robiłam większość czasu zdjęcia. Dopiero niedawno kupiłam sobie Canona 100D i Olumpuska, żeby mieć połączenie wifi.

Kocham fotografię i nawet ostatnio rozmawiałam o tym, że nie umiem się zdecydować na jakiś konkretny rodzaj. Książki, miniaturki, przyroda, portrety, makro, kompozyty - wszystko mnie bawi! Zdjęcia kocham jeszcze za jedną rzecz - za pamięć i łapanie chwil! Uwielbiam oglądać stare zdjęcia, dopiero wtedy widać, jak bardzo ludzka pamięć jest zawodna! Lubię wracać do tego co było i lubię robić zdjęcia na dowód 😊

Choć jestem też osobą, która woli przeżywać niż dokumentować, więc np. na koncertach zdecydowanie nie należę do osób z telefonami w ręku 😊

O fotografii mogłabym mówić i mówić, ale zostawiam Wam kilka fotek i uciekam. Podzielcie się swoimi historiami - jesteście na IG bo lubicie robić zdjęcia? Czy raczej to drugorzędna sprawa? A może polecicie mi jakieś fajne konta że zdjęciami, które wyrywają z butów? 😍

@kobiecafotoszkola #instawtorek #dziewczynykfs #autoportret #zdjecia #fotografia #portret #takczytam #nieczytamborobiezdjecia #starezdjęcia #fotografia
Ten tydzień rozpoczynam deszczem i powieścią Ke Ten tydzień rozpoczynam deszczem i powieścią Kevina Wilsona "Nic tu po was". Na blogu czeka dłuższy tekst, a tutaj napiszę tylko to, że jeśli szukacie powieści z ciekawym pomysłem, to weźcie ją pod uwagę. W końcu nieczęsto możemy poczytać o zapalających się dzieciach! 

Mnie pomysł uwiódł od samego początku i pod tym względem jestem usatysfakcjonowana. Przy okazji ognistego rodzeństwa autor poruszył wiele przeróżnych tematów, które dają do myślenia. To taka książka, w której każdy czytelnik znajdzie coś innego - będą tacy, którzy przejdą obojętnie, ale myślę, że Ci, którzy mają podobne sytuacje w swoim życiu (nie płonące dzieci, wiadomo, ale inne już zdecydowanie mogą się wydarzyć) zapamiętają tę książkę na długo.

A poza tym Wilson dostarczył mi najzwyczajniej w świecie dużo przyjemności z czytania. Lubię takie książki!

Ps Poza tym warto zrobić sobie eksperyment myślowy i podstawić pod zapalające się dzieci coś,czego nie akceptujecie wy albo wasi bliscy. Inność i jej ukrywanie nabiera zupełnie innego wydźwięku.

Za pomoc w zdjęciach dziękuję @mon_stell
♥️
@wydawnictwo_agora #bardziejlubieksiazki #współpraca #takczytam #nictupowas #kevinwilson #photooftheday #photomanipulationart #readingismylife #bookstagrampl #bookstagramtopasja #czytanie #bookishlove #ksiazka #ksiazkowelove #ksiazkanadziś #ksiazkoholizm #booksbooksbooks #readingtime #affitnity #manipulationedit
Ile macie kosmetyków w łazience? Zawsze jak jest Ile macie kosmetyków w łazience? Zawsze jak jestem na wsi, to doceniam wynalazek bieżącej wody, kibelek w domu. Uświadamiam sobie, że rzeczy, które na co dzień wydają się oczywiste, wcale takie nie są. Kto w nocy nie wychodził siku do sławojki, ten nie zna życia 🤣

W końcu niedziela! Już od czwartku nie mogłam się doczekać, żeby Wam pokazać ten film! "Dawniej ludzie żyli w brudzie. Kiedy i dlaczego zaczęliśmy o siebie dbać" to kolejna książka z serii @_zrozum i chociaż kocham ją wszystkie, to ta ląduje w topce. Jest przeboska - pełna ważnych tematów takich jak wpływ religii na zmianę postrzegania ciała, czy okaleczanie narządów płciowych. Ale też pełna, pełna ciekawostek, które sprawiają że będziecie się śmiać, krzywić albo śmiać i krzywić jednocześnie 😁 W filmie mówię o kilku takich, które najbardziej mi się spodobały, ale gwarantuję Wam - ta książka to złoto!

Co możemy wyczytać z DNA wszy, czym podcierali się Rzymianie, dlaczego moczem płukano usta, kto nauczył nas używania mydła, co ludzie robili, jak nie było jeszcze papieru toaletowego i kiedy pierwszy raz padło w telewizji słowo "okres" i jak wielkim wydarzeniem to było. No i dlaczego sławojka nazywa się sławojka.

Kocham to, że historię można poznawać przez higienę. To trochę historia medycyny, więc myślę, że dlatego mi się tak podoba 😁 W starożytności ludzie cenili kąpiele, a potem było już tylko gorzej - szalenie podoba mi się to, że kiedyś ludzie myśleli, że im będą brudniejsi, tym będą zdrowsi. 

Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, to koniecznie musicie poznać i ta książka będzie idealna na start! 

***
No i oczywiście ROZDANIE! Mamy dla dla Was trzy egzemplarze książki! Wpisujcie się w komentarzach, może macie jakieś fajne higieniczne historie? 😁 i koniecznie napiszcie mi, jak Wam się podobał film i co Was zaskoczyło najbardziej! No i czy zachęciłaś Was do przeczytania książka, bo to dla mnie mega ważne!Rozdanie potrwa do końca miesiąca! 

#bardziejlubieksiazki #seriazrozum #zrozum #dawniejludzieżyliwbrudzie #bookblogger #bookstagrampl #bookish #ksiazka #ksiazkanadziś #ksiazkanaweekend #czytam #czytanie #historiahigieny #ksiazka #bookaholic #kochamksiążki
Follow on Instagram
This error message is only visible to WordPress admins

Error: API requests are being delayed for this account. New posts will not be retrieved.

Log in as an administrator and view the Instagram Feed settings page for more details.

Meta

  • Zaloguj się
  • Kanał wpisów
  • Kanał komentarzy
  • WordPress.org

Archiwa

PATRONATY

Tracks WordPress Theme by Compete Themes.

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. dowiedz się więcej.
Przeczytaj poprzedni wpis:
Upadek olbrzymów

Maurice Isserman, Stewart Weaver || Tłumaczenie Miłosz Młynarz Ostatnio trochę odsunęłam się od literatury górskiej,…

Zamknij