
Jednym z moich najfajniejszych marzeń, oprócz otworzenia studia robiącego gry na podstawie książek, jest założenie wydawnictwa po to, żeby wydawać i wznawiać te wszystkie książki, które kocham, i które chciałabym, żeby były po polsku, i co mi tylko przyjdzie do głowy i się spodoba. Raczej tego nie zrobię, ale pewną namiastką jest możliwość patronowania jakiejś książce. Na blogu piszę najczęściej o tych książkach, które warto przeczytać, a kiedy lubię jakąś książkę i mam możliwość dołożyć cegiełkę do jej promocji, robię to. Tak też było z Pasieką Dredziarza. Trochę żałuję, że została wydana w lutym, bo po prostu cudownie byłoby ją czytać w maju, na wsi, gdzieś na łące, wśród tych wszystkich dźwięków, które opisują Paweł i Ewa. Ale poza tym – cóż ja po prostu lubię ludzi, którzy robią coś inaczej niż wszyscy, którzy mają swój własny pomysł na życie, konsekwentnie go realizują, przy okazji robiąc coś fajnego.

I o tym jest ta książka. Nie jest to leksykon, z którego dowiemy się wszystkiego o pszczołach. Ale nie jest to również zapis jedynie prywatnego życia autorów, rodzaj pewnego pamiętnika. To idealne połączenie dwóch tych rzeczy. Rozdziały pisane przez Pawła opowiadają nam o pszczołach, o życiu pszczelarza, jego codzienności, obowiązkach, które zmieniają się w zależności od pory roku. To fascynująca lektura, zwłaszcza jeśli ktoś pszczelarzem nie jest i nie ma pojęcia, na czym ten zawód tak dokładnie polega. Paweł opisuje dokładnie swój dzień, opowiada o różnych sytuacjach, tych pozytywnych i negatywnych. Technicznych szczegółów nie jest za dużo, wystarczająco, żeby się we wszystkich zorientować, ale nie poczuć się przytłoczonym. A jak on pisze o pszczołach! W każdym zdaniu czuć jego pasję i miłość do tych owadów – to jego zwierzęta, kumple, przyjaciele, może rodzina? My mamy koty i psy, on ma pszczoły. Trudno nam być może zrozumieć, że ktoś może tak bardzo kochać pszczoły, ale przecież wiecie, że miłość nie wybiera. Z pełną fascynacją czytałam i poznawałam to pszczelarskie życie – Paweł pisze lekko, konkretnie, bez zadęcia, i mimo, że pisze też o sobie, to pszczoły pozostają zawsze na pierwszym planie.
Rozdziały pisane przez Ewę natomiast przedstawiają pasiekę z kobiecego punktu widzenia. Pszczoły stają się tłem, a my możemy poczytać o życiu wsi, o stosunkach między sąsiadami, o tym jak to jest rzucić wszystko i przeprowadzić się z miasta na wieś. To Ewa opowiada o początkach marki Pasieki Dredziarza, o blogu, pomyśle na książkę. To ona w końcu pisze o macierzyństwie na wsi i jego różnych aspektach, kiedy ich rodzina się powiększa.

Jeśli ciekawią was nie tylko pszczoły, ale również życie pszczelarza, jak wygląda posiadanie pasieki i produkcja miodu, to lektura zdecydowanie dla was. A ja mam cichą nadzieję na kolejną książkę autorów. Bo w pewnym momencie w książce piszą o pracy nad nią: planowaliśmy do współpracy zaprosić kilka zaprzyjaźnionych osób. Porozmawiać ze starszymi i młodymi pszczelarzami o tym, jak postrzegają swój fach. (…) Czytaliśmy o przesądach związanych z pszczołami i ich znaczeniu w innych kulturach. Zapisywaliśmy najdziwniejsze nawet pytania znajomych z miasta o to, co dzieje się w ulach i co robi przy nich Paweł. Przeglądaliśmy poradniki pszczelarskie, które powodowały, że nasze myśli błądziły gdzieś wokół definicji, porad, dobrych praktyk i podręcznikowych mądrości. Odnaleźliśmy wiersze dziadka Pawła poświęcone miłości do pszczół. Nie wiem jak wam, ale mi to brzmi jak przepis na kolejną świetną pszczelą książkę! Książkę, która nie tylko opowiada o pszczołach w ulu, ale pokazuje je w szerszym kontekście. To mógłby być doskonały reportaż o pszczołach i im więcej o tym myślę, tym bardziej mam ochotę go przeczytać.
Ale wracając do Pasieki – to bardzo przyjemna książka z tym, co ja lubię najbardziej czyli z dawką wiedzy, której nie zdobędę w inny sposób. To znaczy oczywiście mogłabym – ale pasieki przecież nie założę, a dzięki Pawłowi i Ewie już nie muszę. Autorzy dzielą się z nami swoim światem – warto z tego skorzystać, bo jest on bardzo ciekawy. Wiele jest książek, w których pisze się o pszczołach z podziwem, ale z taką sympatią to chyba nikt o nich jeszcze nie pisał (albo ja jeszcze nie czytałam).
♦
Rzeczowa, konkretna recenzja 🙂 Zachęcająca do sięgnięcia po lekturę 🙂 Myślę, że jest to książka cenna z bardzo prostej przyczyny: w przystępny sposób traktuje o pszczołach i pszczelarstwie. Z tego też względu sięgną po nią zapewne nie tylko osoby parające się tym zajęciem, ale i każdy, kto lubi życie w zgodzie z naturą 🙂
Mam słabość do takich pozytywnie zakręconych osób, które potrafią skutecznie i z powodzeniem prowadzić taką działalność. Pszczelarstwo to zdecydowanie zajęcie przyjemnie ekscentryczne 😉
[…] Ostatnio w opowieści Pawła o pracy w pasiece wciągnęła się Dorota – Ekoeksperymenty. Tym bardziej, że, jak przyznaje, myślała o założeniu pasieki przy okazji przeprowadzki na wieś (a nawet wcześniej). Z wielką miłością do przyrody i dzieląc się przy okazji kilkoma interesującymi skojarzeniami, książkę komentuje Przyrodniczka. Do przeczytania „Pasieki” wiosną, z kromalem chleba z miodem w ręce, zachęca czytelników Lego ergo sum. A nas… do pisania dalej namawia Bardziej lubię książki niż ludzi. […]