Wydawało mi się, że kwiecień będzie spokojny i pozwoli na zebranie sił czytelniczych na maj. Z jednej strony tak jest, bo niewiele książek MUSZĘ przeczytać, ale z drugiej – cóż, wybór jak zawsze jest bardzo szeroki. Sami zobaczcie!

Na pierwszym miejscu najbardziej przeze mnie oczekiwane książki. Trupia farma. Nowe śledztwa absolutnie mnie zaskoczyła, bo w życiu nie spodziewałam się kontynuacji! Pamiętam do dzisiaj, jak czytałam pierwszy raz Trupią farmę i jak Bill Bass mnie zachwycił. Nie mogę się już doczekać lektury! Vivian z kolei również wzbudziła mój dziki entuzjazm. Od kiedy poznałam Vivian Maier jestem jej absolutną fanką – zarówno jej jako osoby i stylu życia, całej historii z nią związanej ( przypadkowe odnalezienie negatywów po jej śmierci) jak i jej twórczości. Dla mnie była jednym z najlepszych fotografów. Książka Hesselholdt, choć powieść, cieszy mnie ogromnie, bo pozwoli większej ilości ludzi poznać Vivian. A warto! No i ostatni tytuł zapewne Was nie zaskoczy – Tatuażysta z Auschwitz to prawdziwa historia Lalego Sokołowa, który tatuował numery w Auschwitz.

Trzy kolejne książki chętnie przeczytam, jeśli wpadną mi w ręce. Andrzeja Stasiuka przyjmuję w każdej ilości i zawsze chętnie przeczytam. Kroniki beskidzkie i światowe to zbiór tekstów z Tygodnika Powszechnego. Nie jest to więc coś zupełnie nowego, ale tak jak mówię – Stasiuk zawsze. Reportaż Karoliny Bednarz o Japonii też zapowiada się bardzo ciekawie. Japonia oczami kobiet z pewnością jest fascynująca. Czytałam kiedyś książkę Dobre kobiety z Chin. Głosy z ukrycia Xue Xinran i po niej wiem, że kraj, zwłaszcza egzotyczny dla nas, widziany przez kobiety nabiera całkiem nowej głębi. A Japonia i kobiety to bardzo szeroki temat. No i na koniec akcent naukowy – w To, czego się nie dowiemy autor szuka odpowiedzi na pytanie, czy to możliwe, że kiedyś będziemy wiedzieli wszystko? To fascynujące i chcę poznać odpowiedź na to pytanie.

Choć tej biografii pewnie nie przeczytam w najbliższym czasie, nie mogłam jej pominąć. To monumentalna książka, a skoro Franaszka, to już właściwie można ją określić jako doskonałą. Ważna rzecz! No i wznowienie książki Denisa Urubko – na czasie, tak żeby się sprzedała, ale ja nie mam nic przeciwko, bo i ładniejsza okładka, a może też jakiś uaktualnienie się pojawiło. Z przyjemnością poznam życie i górskie drogi tego niepokornego wspinacza.

Nurt przyrodniczy jeszcze się nie kończy. Mocno się już ograniczam z takimi książkami, ale tych nie mogłam sobie odmówić. Człowiek, który wspina się na drzewa zachwyca tytułem, okładką i osobą autora. James Aldred jest dokumentalistą i reportażystą BBC, a jego pasją i zawodem, jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało, jest wspinanie się na drzewa. Chcę poznać jego historię! Książka Architekci natury przyciąga tematem, choć budzi też moje wątpliwości – została napisana przez przyrodnika celebrytę (użycie tego słowa jednak nie wróży dobrze) a w zapowiedziach powtarzany jest mit o tym, że Wielki Mur Chiński jest widoczny z kosmosu (to też nie wróży dobrze). Mimo wszystko chcę ją przeczytać, bo ciekawi mnie bardzo sam temat. Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych na początku z kolei może brzmieć śmiesznie, ale przecież wszyscy wiemy, że przytulanie drzew jest fajne i dobre. Warto wiedzieć o tym więcej! No i Życie mrówek Maeterlincka. Absolutnie przepiękne wydania jego książek będą ozdobą każdej biblioteki, a i treść jest fascynująca. I język przepiękny!

Na koniec trzy książki o których też nie mogłabym nie wspomnieć. Błoto Hillary Jordan to powieść, która przyciąga okładką, ale jeszcze bardziej treścią. Obowiązkowa lektura dla fanów prozy amerykańskiej i tematu segregacji rasowej. Małpa J.D Bakera zasłużyła na wyróżnienie z jednego powodu – mało który kryminał tak mnie potrafi zaintrygować. Choć obietnica złożona na okładce, że to połączenie Milczenia owiec z Siedem jest dosyć potężna i nie wiem, czy w ogóle możliwa do spełnienia – chętnie się przekonam! Na koniec przepięknie wydany drugi tom trylogii Stanisława Grzesiuka – tym razem Grzesiuk wspomina swoje dzieciństwo i młodość na Warszawskim Czerniakowie.
Znaleźliście coś dla siebie? Dajcie znać, czy nie pominęłam czegoś fajnego. Na co Wy czekacie?
Najbardziej przeraziła i zachwyciła mnie biografia Herberta – bo to cudownie, mieć wreszcie dobrą, ładnie wydaną biografię poety, który najbardziej że wszystkich chyba mnie lirycznie ukształtował, ale z drugiej strony to jest duży wydatek, i jeszcze w kwietniu, tuż przed majówką, nie wiem, czy umiem sobie jeszcze więcej odmówić i obciąć wydatki, żeby mieć i Herberta, i wyjazd na majówkę :/ Chyba czas zacząć dawać ludziom subtelne sygnały, co bym chciała dostać na urodziny…
Albo to, albo kupić po majówce 🙂 Książka poczeka, a może i jakaś promocja będzie 😉
To wydanie Grzesiuka jest nieziemskie! Kupiłam “Pięć lat Kacetu” na prezent i nie mogłam się na nią napatrzeć 🙂 Na pewno sobie sprawię to wydanie, ale poczekam jeszcze na trzecią książkę, a tymczasem jestem w trakcie słuchania genialnego audiobooka “Pięć lat Kacetu” z Arkadiuszem Bazakiem jako lektorem – jeśli kiedyś będziesz chciała sobie odświeżyć treść książki (tej lub poprzedniej/kolejnej), to ogromnie polecam w tej wersji 🙂
O, zapisałam 🙂 Nie słyszałam Grzesiuka w wersji audio 😀
Oj tam, oj tam 😀
Chiny i tatuażysta. Zdecydowanie. A czy w kwietniu nie wychodzi też z Czarnego reportaż o japońskich kobietach?
Tak to jest jak się czyta szybko i na smartfonie. Nie widziałem dobrze okładki i jakoś utkwiło mi, że to o Chinach ma być. O Chinach czytałaś wcześniej.
Mea culpa.