komentarzy 6

  1. 6 września 2015
    Odpowiedz

    Coraz to lepsze książki recenzujesz!
    Mam już w planach tę książkę, ale najpierw chciałabym nadrobić inne książki pani Aleksijewicz. Do tej pory poznałam tylko “Ostatni świadkowie”.

    • dianka
      6 września 2015
      Odpowiedz

      Nigdy nie umiem odpowiedzieć na pytanie, jaki jest mój ulubiony gatunek literatury, ale reportaże plasują się w ścisłej czołówce 🙂 Uwielbiam fakt, że mogę poznać cały świat nie ruszając się z domu 🙂 i uwielbiam książki, z ktorych mogę się czegoś dowiedzieć i nauczyć 🙂

        • dianka
          8 września 2015
          Odpowiedz

          O, nie znam, ale zaraz się zapoznam! 🙂 Mnie zawsze ciągnęło do poznawania świata – a że nie zawsze jest możliwość i chęć sprawdzać na własnej skórze, reportaże wypełniają tą lukę ;-)I książki podróżnicze 🙂

  2. Wokółfaktu.pl
    17 września 2015
    Odpowiedz

    Ciekawa recenzja 🙂 Przebrnęłaś przez całą Aleksijewicz? Ja mam z nią problem, pamiętam, jak długo czytałam “Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”. To była tak silna i tak wyrazista książka, że po prostu nie mogłam udźwignąć emocji. Z twojego opisu widzę, że z “Cynkowymi” może być tak samo… Jak się czyta?

    • Ja z Aleksijewicz zawsze miałam problem, ciężko mi się ją czytało, za dużo emocji, ale też jej sposób pisania i narracji sprawiał mi trudność. A “Cynkowi chłopcy” są wyjątkiem. Nie wiem dlaczego, styl jej pisania przecież się nie zmienił. Może ja się zmieniłam, albo temat “ciekawszy”? Ale czyta się bardzo dobrze, połknęłam książkę w dwa wieczory. Opowieści chłopaków, którzy wrócili z wojny są tak bardzo poruszające i wciągające, że nie można się oderwać. Emocji nie brakuje, w pewnych miejscach musiałam odłożyć lekturę, żeby chwilę pomyśleć, ale z całego serca polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *