
Więzienia to enklawy szarości, nawet jeśli pomalowane są na inny kolor. Ostentacyjna obecność krat i kłódek, metaliczny trzask zamykanych bramek gnębią psychikę w sposób tak dojmujący, że przez ponad 20 lat nie spotkałem nikogo, kto wchodzenie na teren zakładu uważałby za przyjemność. Przeciwnie, niemal wszyscy mówią o uczuciu ulgi, jaka towarzyszy wychodzeniu przez bramę na ulicę.
Drauzio Varella to lekarz, który całe życie był (i ciągle jest) zafascynowany więzieniami, tym innym światem za kratami i ludźmi, którzy tam trafiają. Przez trzynaście lat pracował jako lekarz ochotnik w Carandiru, największym brazylijskim więzieniu. O swoich doświadczeniach napisał książkę Ostatni krąg. Najniebezpieczniejsze więzienie Brazylii, którą bardzo Wam polecam. Po wyburzeniu Carandiru przeniósł się do innych zakładów, ale znajomości tam nawiązane, pozostały na całe życie. Po prawie dwudziestu latach pracy w więzieniach, Varella postanowił znowu podzielić się swoim doświadczeniem, tym razem jednak świat więzienny obserwujemy z perspektywy strażników.

Książka ma nieco ponad 200 stron, a ilość informacji, zawartość emocjonalna oraz dylematy moralne wskazywałyby na jakieś opasłe, wieloletnie dzieło. Po raz kolejny okazuje się, że życie pisze najciekawsze scenariusze. Więc po kolei. Warstwa informacyjna jest dosyć oczywista – zakładam, że raczej nikt z Was nie miał możliwości sprawdzenia, jak działają brazylijskie więzienia. Nie znamy praw rządzących więziennych życiem, jego dynamiki i wpływu, jaki wywiera przymusowa izolacja na ludzki umysł. Varella przez lata pracy poznał więzienne życie bardzo dobrze i jest wiarygodnym, chętnym do dzielenia się swoją wiedzą przewodnikiem. Z opowieści o konkretnych strażnikach przebija więzienna codzienność, zasady funkcjonowania i te miliony reguł, które są bardziej skomplikowane i szczegółowe niż w najbardziej sztywnych i oficjalnych czasach i miejscach. W jakimś momencie rodzi się pewnego rodzaju podziw dla tych, którzy odnajdują się w więzieniu, umieją te wszystkie zasady przyswoić, grać według nich, przetrwać, a niejednokrotnie całkiem nieźle się urządzić. To nas prowadzi do kolejnych warstw – emocjonalnych wrażeń i dylematów moralnych. Varella sporo o tym pisze (Pewien więzień słynący z tego, że odrąbał głowy dwóm towarzyszom z pawilonu, przyszedł kiedyś do mnie i łzawym głosem żalił się na dolegliwości związane ze zwykłym przeziębieniem. Czy łatwo lekarzowi traktować takiego pacjenta z szacunkiem i empatią?) I dalej:
Najbardziej bestialskich tortur, jakich byłem świadkiem, nie stosowali strażnicy, lecz sami więźniowie wobec tych którzy popadli w niełaskę, przeważnie z błahego powodu, z zemsty albo po to, żeby zamanifestować swoją władzę. Wynaturzenia w świecie przestępczym nie znają granic. Nie będę podawał więcej przykładów, żeby ich nie wspominać. W więzieniu mieszka zło.
Varella zwraca uwagę również na prawne, gospodarcze i społeczne funkcjonowanie więzień. Jako osoba, która ma olbrzymie doświadczenie, może wypowiadać się na tematy więziennictwa ogólnie, o całym zjawisku, a nie tylko o konkretnych sytacjach czy więzieniach. Ale bohaterami tej książki są strażnicy. Hulk, Dobrze Odżywiony, Irani Moreira, Guilherme Rodrigues, Waldemar Gonçalves i wielu innych. Varella poznawał ich przez lata swojej pracy, z niektórymi zaprzyjaźnił się. Wszyscy razem powołali Radę Wódkownictwa, żeby nie stracić ze sobą kontaktu. Wyobraźcie sobie taki obrazek – grupka starszych panów siedzi sobie przy stole w barze, pijąc cachaçę. Ktoś z boku pomyśłaby o nich, jak o grupce emerytów, wspominających stare czasy. I tak rzeczywiście jest, ale gdyby ten ktoś przysunął się bliżej i wsłuchał się w treść tych wspomnień, pewnie bardzo by się zdziwił. Varella przedstawia nam sylwetki kilku wybranych strażników – ich życie, dzieciństwo, pisze o tym, co wpłynęło na wybór takiej, a nie innej kariery. Przedstawia sytuacje, które odcisnęły piętno na strażnikach. Cała książka to życie pokazane w stop klatkach. To, co dla nas może wydawać się fascynujące, dla nich jest szarą, często trudną rzeczywistością. Kariera strażnika więziennego często była jedynym wyborem, czy ktoś tego chciał, czy nie. To ludzie, którzy codziennie chodzą do pracy do więzienia i za którymi zamyka się brama na klucz; ci, którzy stykają się z najgorszymi zbrodniarzami, z przemocą; którzy muszą bronić jednych bandytów przed drugimi, cały czas być w gotowości. Mogę sobie tylko wyobrażać, ile wymaga to wysiłku i jakiej odporności psychicznej.
Lubię słuchać, jak radzą sobie z codziennymi trudnościami i problemami rodzinnymi, jak opowiadają swoje historie, opisują sytucje, w których groziła im utrata życia, komentują akty bohaterstwa i wynaturzenia, których byli świadkami. Ci dojrzali mężczyźni, o wieloletnim doświadczeniu zawodowym, ze smutkiem mówią o rozkładzie systemu penitencjarnego, jaki nastąpił w konsekwencji masakry w Pawilonie Dziewięć, stanowiącej historyczną cezurę, po której przestępcze frakcje zdobyły w więzieniach władzę, do czego w czasach, kiedy oni tam pracowali, nigdy by nie dopuszczono.
Klawisze to książka mojego ulubionego typu. Taka, która pokazuje mi rzeczywistość, której sama nie poznam. Z różnych powodów – pewne miejsca są za daleko, inne są niedostępne, jeszcze innych już nie ma. Niektórych wcale nie pragnę poznawać na własnej skórze. I to jest wspaniałe, że mimo wszystko mogę usiąść i przeczytać o nich, zostać bardziej świadomą osobą, wiedzieć więcej. Varella pokazuje nam świat, który zniknął już bezpowrotnie. Więzienia dalej istnieją, oczywiście, ale już na innych zasadach. Najbardziej odczuwają to strażnicy, zwłaszcza ci, którzy pamiętają, jak było przed 1992 rokiem. Warto posłuchać ich wspomnień. Bohaterowie opowieści Varelli wzbudzają wiele sympatii. Chciałoby się usiąść z nimi, postawić im kolejkę i zasłuchać się w więziennych historiach.
PS Okazuje się, że i mnie więzienia fascynują, ale nie aż tak, żeby coś z tym robić. Po prostu to chyba jeszcze dziwny temat, którzy dorzucam do szufladki Dziwne tematy, o których lubię czytać i mnie interesują. A, i powiem Wam jeszcze jedno. Jednym z moich najbardziej ulubionych filmów jest film Skazani na Shawshank. Wiem, niektórzy go nie cierpią ze przesłodzony klimat, hollywoodzki, radosny i naiwny obraz i cukierkowo-lukrowe zakończenie, ale ja go uwielbiam. Co zrobię 🙂 Lubię szczęśliwe zakończenia (chociaż fakt, tę łódkę nad wodą mogli sobie darować), ale najbardziej lubię, jak ja to nazywam, efekt wow. Kiedy ktoś totalnie niepozorny, ktoś, po kim raczej się nie można niczego spodziewać, w końcu robi coś, co zmienia wszystko.
PS 2 Jeśli zaciekawił Was temat Carandiru, w 2003 roku powstał film Carandiru. Podobno niezły, nie zdążyłam obejrzeć 🙂
♦
Książka od razu ląduje na mojej liście: “Do przeczytania” . Uwielbiam reportaże i tak jak Ty pragnę zaglądać tam gdzie nigdy nie będzie mi dane zajrzeć w prawdziwym życiu 🙂 W dodatku wszystko co związane z więzieniami, przestępcami, mordercami i policją mnie fascynuje- jakby to nie brzmiało 😉
Mam tak samo 🙂 A “Klawiszy” czyta się rewelacyjnie!
Skutecznie mnie zachęciłaś, chociaż już wcześniej miałam tę książkę na oku. Też bardzo lubię reportaże pokazujące mi rzeczywistość, której sama nie poznam. 😉
Cieszę się! Czyta się rewelacyjnie, szybko i wielokrotnie otwiera się oczy ze zdziwienia 🙂
Dla mnie ciekawe jest to, że kary więzienia nie postrzega się ogólnie jako bardzo ciężkiej. A przecież jest to z definicji kara pozbawienia wolności, czyli odbiera się człowiekowi jedną z jego najważniejszych prerogatyw i niejako uśmierca na pewien czas dla reszty społeczeństwa. Nie chcę tu wzbudzać żadnych sympatii, ale po prostu ciekawi mnie to postrzeganie.
Wydaje mi się, że to postrzeganie jest typowe dla ludzi, którzy z więzieniem nie mają nic wspólnego. Mamy jednak takie wyobrażenie, że morderca tudzież jakiś przestępca, zamiast zostać ukarany, dostaje dach nad głową, ciepłe posiłki, kursy, szkolenia, możliwość kształcenia się, grania, oglądania tv i nic nie robienia przez cały dzień, a poza tym wszystko to na koszt podatników. A zwykły człowiek musi wstawać codziennie do pracy i się męczyć. Wiesz, że często doceniamy coś dopiero wtedy, kiedy to tracimy. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jesteśmy wolni, zatem nie robi na nas wrażenia możliwość jej utraty, ja tak to widzę. A każdy więzień powie ci co innego.
Czaję się na tę książkę, podobnie jak na większość reportaży Czarnego;) Chociaż zastanawiam się, czy nie sięgnąć najpierw po “Plutopię”
Przeczytaj sobie najpierw “Klawiszy”. To lektura na jeden, dwa wieczory, bardzo wciągająca. “Plutopia” ze względu na swoją objętość to lektura na trochę dłużej 🙂
[…] mogliście przeczytać recenzję Klawiszy, drugiej książki Drauzio Varelli, brazylijskiego lekarza, który zafascynowany więzieniami, […]
[…] Gad Pawła Kapusty był świetny, pokazujący świat więziennictwa od strony strażników. O klawiszach pisał też Drauzio Varella, brazylijski lekarz, który przepracował w więzieniach trzydzieści […]