Alan Turing: Enigma – konkurs!

Wcześniej wspominałam, że tak się ucieszyłam, że znalazłam ten tytuł, że z rozpędu kupiłam dwa egzemplarze 🙂 A co może być lepszego od podzielenia się? Zatem konkurs, a właściwie rozdawajka 🙂

collage

O KSIĄŻCE

Człowiek, który przez całe życie miał obsesję na punkcie szyfrów, nie potrafił rozszyfrować sam siebie

ALAN TURING: ENIGMA to dramatyczny obraz życia i dokonań Alana Turinga, najbardziej niezwykłego z niedocenianych bohaterów Wielkiej Brytanii, a zarazem jednego z największych innowatorów w skali świata. Na podstawie książki w 2014 roku nakręcono film GRA TAJEMNIC.

Alan Turing był matematykiem, którego prace nad łamaniem kodów zmieniły bieg II wojny światowej. Zwerbowany w 1938 roku przez wywiad brytyjski jako nieśmiały, młody nauczyciel z Cambridge, łączył w sobie genialną logikę z talentem inżynierskim. W 1940 roku skonstruowane przez niego urządzenia łamały kodowane przez Enigmę szyfry sił powietrznych hitlerowskich Niemiec.

Turing przed wojną wymyślił pojęcie maszyny uniwersalnej, a w roku 1945 przekształcił je w pierwszy projekt komputera cyfrowego. Jego eksperymenty przyczyniły się również do rozwoju prac nad sztuczną inteligencją. Jednakże wizje Turinga wykraczały daleko poza jego dokonania, gdyż realizacja części projektów nie była możliwa z uwagi na ówczesną technikę. W roku 1952 z powodu homoseksualizmu Alan Turing został uznany za przestępcę i poddany upokarzającym procedurom. W roku 1954, mając zaledwie 41 lat, popełnił samobójstwo.

 
Jedna z najlepszych biografii matematycznego geniusza
Los Angeles Times
 

Na podstawie książki powstał doskonały film z Benedictem Cumberbatchem w roli Alana Turinga.

 

 ♦

Co trzeba zrobić, żeby dostać książkę? Napiszcie w komentarzu, jaki naukowiec, geniusz, odkrywca czy wynalazca jest Waszym ulubionym i dlaczego 🙂 Nie zaszkodzi lajkowanie i udostępnianie na facebooku 😉 W środę 3 lutego ogłoszę szczęśliwca 🙂 Losowanie będzie się odbywać tylko wśród osób, które lubię profil Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi 🙂 Powodzenia!

  • Agnieszka Pawluk

    Moją sympatię zdobył Pan Robert Koch, o którym słyszałam oczywiście chociażby na studiach, ale którego poznałam tak naprawdę dopiero dzięki książce „Cudowny lek”. Robert Koch to lekarz, który jak niejeden naukowiec poświęcił całe swoje życie dziedzinie w której był ekspertem czyli medycynie. To dzięki swojemu ogromnemu wysiłkowi, inteligencji, nieugiętości i determinacji temu wiejskiemu lekarzowi udało się odkryć, co powoduje, że połowa populacji w Europie umiera z powodu kaszlu. Prątki Kocha! Czyli gruźlica. Człowiek, który z powodu biedy, nie miał dostępu do najnowocześniejszych jak na tamte czasy sprzętów, jak chociażby do mikroskopu. W niewielkiej izbie, gdzieś na końcu świata, pomiędzy przyjmowaniem chorych mieszkańców wsi zdołał wywołać rewolucję w świecie medycyny. Brak higieny, odpowiedniego sprzętu, poparcia wśród kolegów po fachu, brak świadomości wśród społeczeństwa o istnieniu zarazków, to wszystko stało mu na przeszkodzie, którą udało mu się pokonać. Jego sposób myślenia był absolutnie przewrotowy. Kiedy już został doceniony, popełnił jeden błąd w swoich naukowych odkryciach przez co stał się pośmiewiskiem dla całego środowiska lekarskiego. Zapomniany i upokorzony umierał w niesławie, na którą wcale nie zasłużył. Jego historia, to historia tragiczna która doprowadziła mnie do łez.

  • Ale piękna jest teraz okładka biografii Turinga. Postać niebywale ciekawa i tragiczna zarazem.

    • Piękna 🙂 Tylko nieswojo mi, kiedy myśląc o Alanie, widzę Benedicta 😉

  • Ja odpowiem, ale nieco pokrętnie. Nie wybiorę bowiem żadnego konkretnego. Chcę za to napisać, że podziwiam naukowców wielu i geniuszy przeróżnych. Jestem pełen uznania dla tych wielkich i znanych, ale i dla tych, których nigdy nie poznamy – dla tych, którzy gdzieś u zarania dziejów wpadali na przeróżne drobiazgi i wielkie sprawy, które popychały ludzkość do przodu. O!

  • Agnieszka Zet

    Mój ulubiony wynalazca nie jest pojedynczą osobą, a całą grupą ludzi, którzy stosunkowo nie tak dawno temu pracowali w pocie czoła i wymyślili coś, czego kompletnie nie znały nasze babcie, ba nasi rodzice nawet, a bez czego dzisiaj ja osobiście nie wyobrażam sobie życia. Mowa tu o spółce Tomislav Uzelac i odtwarzaczu MP3. Jest to urządzenie zaraz po telefonie, portfelu i kluczach, bez którego nie ruszam się z domu. Towarzyszy mi w każdej drodze do pracy i dzięki niemu mogę słuchać ulubionej muzyki zamiast zrzędzenia współpasażerów na wysokie ceny w sklepach i długie kolejki do lekarzy. Jest ze mną na każdych wakacjach i już w podróży umila mi czas oczekiwania na urlop, a na plaży we współpracy ze słońcem i zimnym piwem dopełnia uczucia błogości i relaksu. Używam go także tuż przed snem wsłuchując się w wyciszający szum deszczu, który pomaga mi zakończyć dobrze dzień i spokojnie udać się do krainy Morfeusza.
    Jak widać, mój odtwarzacz przeszedł ze mną już bardzo wiele. Zresztą to nie jest pierwszy w mojej kolekcji, bo poprzednie dwa smętnie zakończyły już swój żywot. Ale i na pewno nie ostatni, bo nie wyobrażam sobie dziś życia bez tego gadżetu.