Przejdź do zawartości

Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi

o książkach, które lubię bardziej niż ludzi

  • Strona główna
  • Info
    • O mnie
    • Moje teksty
    • Odwiedzam
    • Patronaty
    • Współpraca
  • Książki
    • 5 książek, które…
    • Australia
    • Biografie
    • Dla dzieci i młodzieży
    • Góry
    • Komiksy
    • Kosmiczne
    • Kryminały/Thrillery
    • Mordercy
    • Obozowa
    • Podróżnicza
    • Popularnonaukowa
    • Poradniki
    • Powieści inne
    • Poza ramami
    • Reportaże
  • Rozmowy
  • Inne
    • Gry
    • Śladami książek
    • Nie o książkach
    • Zdjęcia
  • Wyślij książkę
  • Plakaty
  • Do pobrania
    • Do pobrania
  • Polityka cookies
Biografie

Człowiek, który zrozumiał naturę

Gdy Humboldt tak stał na dachu świata i patrzył na rozciągające się w dole pasma górskie, zaczął inaczej postrzegać świat. Zrozumiał, że ziemia to jeden wielki żyjący organizm, gdzie wszystko jest ze sobą powiązane – tak stworzył nową, śmiałą wizję natury, która nadal wpływa na nasz sposób pojmowania przyrody.

Kiedy zamiast o książce, mam ochotę pisać wam o jej bohaterze, wiem, że przeczytana biografia jest naprawdę dobra. Chociaż mam problem z tą książka i jej podobnymi. Bo kiedy główna postać w książce jest tak ciekawa i fascynująca, trudno ocenić jakość tekstu niewprawnym okiem. Życiorys takiego bohatera jest zazwyczaj samograjem – wystarczy opisać jego przygody i odkrycia, nie trzeba nic wymyślać ani dodawać od siebie. Mamy zapewnione wszelkie zwroty akcji, ciekawych bohaterów, dramaty… Z drugiej strony może to się okazać trudniejsze, niż praca np. nad własną powieścią. Bo jak zmierzyć się z takim bohaterem? Jak ująć w słowa tak ciekawe osobowości i jeszcze ciekawsze czasy? Kiedy dołączymy jeszcze do tego chęć przedstawienia naszego bohatera na tle miejsc i ludzi, wśród których żył, robi się z tego całkiem poważne przedsięwzięcie. Dlatego jakość biografii oceniam zawsze po tym, czy główny bohater zaciekawił mnie i zafascynował. Przychodzi mi teraz do głowy biografia fantastycznej Gertrude Bell, napisana przez Georginę Howell Córka pustyni. Niezwykłe życie Gertrude Bell. Piękny temat, rewelacyjna bohaterka, kartki powinny same się przewracać przy czytaniu. A jednak tak nie było. Nie wiem, czy wina leży po stronie autorki czy tłumaczenia, ale książka zamiast porwać, zmęczyła mnie okrutnie. A przecież nie powinna.

To nie była natura jako system mechanistyczny, ale ekscytujący nowy świat pełen cudów. Oglądając Amerykę Południową oczami, które dał mu Goethe, Humboldt był oczarowany.

Andrea Wulf natomiast poradziła sobie znakomicie. Objąć życie Alexandra von Humboldta to sztuka, a podwójna trudność w uchwyceniu go jako żywego i pełnego pasji badacza, a nie wielkiego uczonego, który przede wszystkim kojarzy się z nudą. Już po spisie treści widać, że autorka miała bardzo konkretny pomysł na tę książkę i że od samego początku nie miała być to jedynie biografia. Podoba mi się uporządkowanie treści książki – rozdziały traktujące o narodzinach idei, potem o jej dojrzewaniu, porządkowaniu koncepcji i ostatecznie, o jej szerzeniu. Już sam ten podział ma w sobie porządek, chciałoby się powiedzieć, naturalny.

Korci mnie, żeby napisać Wam parę słów o samym Humboldcie, ale dzielnie się powstrzymam 😉 Napiszę Wam tylko, że to człowiek z największą liczbą obiektów nazwanych po sobie – zwierząt, roślin, szczytów, prądów, miast, rzek, jezior itd. Jest ojcem ruchu ekologicznego – jako pierwszy pisał o tym, jak ludzkość wpływa na zmiany klimatu (a żeby to właściwie docenić, trzeba sobie uświadomić stan ówczesnej wiedzy). Wymyślił i odkrył rzeczy, które dzisiaj są takie oczywiste, że zdziwicie się, że ktoś je kiedyś musiał wymyślić i odkryć 😉 Przeczytajcie książkę i dajcie się zaskoczyć jego wszechstronnością, nowatorstwem w wielu dziedzinach, wspaniałością w jednych, ale także tak bardzo ludzkim obliczem w innych sprawach. Zaimponowało mi jego podejście do wiedzy – to, że uważał, że należy się dzielić, wymieniać i udostępniać. Tylko prawdziwie wielkie umysły tak mają – zamiast chować swoje odkrycia, ukrywać pomysły, żeby przypadkiem nikt ich nie ukradł, szerzył je, opowiadał każdemu, kto chciał słuchać, udostępniał, pomagał młodym naukowcom. Wiedza zawsze miała pierwszeństwo.

Andrea Wulf bardzo dokładnie zarysowała również tło życia Humboldta, ale przede wszystkim ludzi, od których czerpał inspirację i których sam inspirował. Lista nazwisk jest imponująca – Goethe, Darwin, Edgar Alan Poe, Walt Withman, Henry DavidaThoreau, Jules Verne, a to tylko te najsłynniejsze. Przez karty tej opowieści przewija się niezliczona ilość naukowców, badaczy, odkrywców, podróżników, władców, przywódców i wielu, wielu innych. Tworzą oni wspaniałą panoramę czasów, w których żył Humboldt.

Przez tysiące lat plony, ziarno, warzywa i owoce podążały ścieżkami ludzkości. Gdy ludzie przekraczali kontynenty i oceany, zabierali rośliny ze sobą, a tym samym zmieniali oblicze Ziemi. Rolnictwo łączyło rośliny z polityką i ekonomią. O rośliny toczono wojny, a imperia kształtowane były przez herbatę, trzcinę cukrową i tytoń. Niektóre rośliny mówiły Humboldtowi równie dużo o ludzkości, co o samej przyrodzie, podczas gdy inne dawały wgląd w geologię, ponieważ ujawniały , jak przesuwały się kontynenty. Podobieństwo roślinności nabrzeżnej, napisał Humboldt, pokazywało “starożytne” połączenie między Afryką a Ameryką Południową, a także pokazywało, że niegdyś połączone wyspy były rozdzielone – niewiarygodny wniosek na ponad stulecie przed tym, zanim naukowcy w ogóle zaczęli dyskutować o ruchach kontynentów i teorii przesuwających się płyt tektonicznych.

A więc w jednej książce mamy biografię Humboldta, historię nauk przyrodniczych (i nie tylko), panoramę życia społecznego i kulturalnego, ale również politycznego. Andrea Wulf całkiem zgrabnie porusza się po nich wszystkich, łącząc je ze sobą i celnie punktując wzajemne wpływy i powiązania. Dlatego uważam Człowieka, który zrozumiał naturę za lekturę doskonałą. Dała mi wielką radość czytania, poznawania świata i całkiem porządną dawkę wiedzy. Te powiązania pomiędzy badaczami, wpływy książek na ludzi, szerzenie się idei i przejmowanie jej przez kolejne pokolenia to szeroka perspektywa, która jest bardzo cenna. Obserwowanie, jak dochodziliśmy do dzisiejszego rozumienia świata i poznawanie tych, którym powinniśmy być za to wdzięczni, jest fascynujące. 

Humboldt zrobił jeszcze jedną wspaniałą rzecz. Jest postrzegany przede wszystkim jako naukowiec, ale warto zwrócić uwagę na jego dbałość o język, wrażliwość na piękno i łączenie sztuki z nauką. Pogląd na naturę to książka naukowa, która jednak nie wstydziła się liryzmu. Styl był bowiem również ważny, jak zawartość, dlatego Humboldt nalegał na wydawcę, aby nie pozwolił zmienić ani jednej sylaby, inaczej melodia jego zdań zostałaby zniszczona. 

Na koniec jeszcze jedna refleksja po lekturze. Humbolt był w Ameryce 5 lat, podróżował, badał, zbierał. Dopiero po tym czasie wrócił triumfalnie do Europy. Możemy zobaczyć jak wyglądało odkrywanie świata, kiedy nie było internetu, kiedy działania sponsorskie owszem były, ale w zupełnie innej formie, i kiedy podróżnik nie miał kontaktu ze światem zewnętrznym i nie miał pojęcia ,co się w nim dzieje,  a świat nie miał pojęcia, co się dzieje z podróżnikiem. Czasami tylko docierały jakieś listy! A dzisiaj przecież jest tak całkiem inaczej. Możemy oglądać praktycznie w czasie rzeczywistym, kiedy ktoś zdobywa szczyty, przedziera się przez dżunglę czy płynie rzeką. Czytamy książkę Bieleckiego i kody QR umożliwiają nam dostęp do filmów ze szczytu; kiedy Olek Doba przepływał ocean, wszyscy mogli śledzić jego współrzędne GPS na stronie; są kamery np. na Spitsbergenie i ja leżąc w łóżku pod ciepłą kołderką mogę zobaczyć, jak wygląda drugi, ten zimny koniec świata 😊 A Humboldt wracał po 5 latach jakby z i do innego świata. Dzisiaj czasami wyprawy są trudne, wymagające dużo odwagi i chęci, ale pomyślcie, jakie musiały być wtedy! Jak wielką potrzebę czuli ci, którzy decydowali się wyruszyć w prawdziwie nieznany świat, bez żadnej gwarancji? Aż prosi się o zacytowanie słynnego ogłoszenia Shackletona: Poszukiwani ochotnicy na niebezpieczną wyprawę. Niskie płace, okrutne zimno, długie godziny w kompletnych ciemnościach. Bezpieczny powrót niepewny. W razie powodzenia: honor i sława. Ten świat się już skończył, takie wyprawy już się nie powtórzą – czytanie o odkrywaniu świata wtedy, kiedy tylko prawdziwy geniusz potrafił dostrzec związek pomiędzy nowymi elementami jest wspaniałe!

Gdzie inni upierali się, że natura jest odarta z magii, gdyż rodzaj ludzki spenetrował jej najgłębsze sekrety, Humboldt twierdził coś zupełnie przeciwnego. Jakże by tak miało być, pytał, w świecie, w którym kolorowe promienie zorzy splatają się w migoczącym morzu ognia, tworząc widok tak niesamowity, że jego przepychu nie da się opisać słowami? Wiedza, stwierdził, nigdy nie zabije twórczej siły wyobraźni – raczej pobudzi entuzjazm, zadziwienie i zachwyt. I tym pozytywnym akcentem kończę. Przeczytajcie tę książkę, bo warto – wzbudzi w was te trzy wspaniałe emocje. I jest jeszcze do tego wszystkiego jeszcze pięknie wydana! Ja wręcz przepadam za ilustrowanymi biografiami! Czytanie jej to sama przyjemność 🙂

♦

Za możliwość przeczytania dziękuję

poznańskie, góry, himalaizm

♦

 

Poprzedni wpis Autyzm i zespół Aspergera w książkach. Część 1

Następny wpis Książka

KategorieBiografie

Etykietypoznańskie

Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi

TAGI

agora albatros australia autyzm czarna owca czarne dla dzieci dowody na istnienie dwie siostry góry himalaizm historia insignis japonia kobiece kobiety komiks kosmos kryminał literackie marginesy medycyna Muza mózg nasza księgarnia non fiction nowości obozowa otwarte podróże poznańskie premiery prószyński PWN rebis rozmowa scenariusz na grę sqn virtualo wojna wuj wywiad zapowiedzi Znak zysk i ska

Instagram

Na zakończenie wakacji i jednocześnie #fotowtore Na zakończenie wakacji i jednocześnie #fotowtorek_kfs coś innego niż zwykle. Miałam piękną muszelkę, a temat na dzisiaj to koło i nie mogło się to skończyć inaczej. Jeśli obserwowaliście moje stories, to wiecie, że przez ostatnie dwa tygodnie zrobiłam mnóstwo zdjęć kwiatków - jedno zdjęcie musiało się znaleźć w feedzie. 

A poza tym jeśli chodzi o kształty, to przyroda zawsze mnie zachwyca! I ostatecznie jest karuzela, bo absolutnie nie umiem się zdecydować, którą wersję wolę! A Wy? Jaki kolor jest najlepszy - różowy, żółty i czy biały? ⭐

Dzisiaj też powinny pojawić się wrześniowe zapowiedzi, ale będą jutro (jeśli mi się uda je skończyć). Jakiś tak ciężko wrócić po urlopie do stałej rutyny 😁 A na niedzielę szykuję podsumowanie sierpnia, które prawdopodobnie będzie super 😍

Miłego wtorku!

@kobiecafotoszkola #fotowtorek_kfs #fotowtorek #dziewczynykfs #fotografiaprzyrodnicza #muszelka #flowerstagram #tv_living #tv_fadingbeauty #tv_neatly #tv_stilllife #tv_nature #naturephotography #naturegram #flowerpower
Ten tydzień zaczynam powieścią graficzną, któ Ten tydzień zaczynam powieścią graficzną, której lektura wywołała we mnie bardzo dużo emocji. "Trawa" to opowieść o koreańskiej dziewczynie, Lee Ok-sun, która została zmuszona do świadczenia usług seksualnych w japońskiej armii cesarskiej podczas drugiej wojny światowej.

Wizualnie ta opowieść jest jednocześnie piękna i trudna, rysowniczka perfekcyjnie oddała klimat historii. Ale treść... treść zostaje z czytelnikiem na długo. Lee Ok-sun nie miała łatwego życia od samego początku, ale jej los był jednym z wielu podobnych. Oddana z domu rodzinnego, pracująca fizycznie ponad siły, w końcu porwana i zmuszona do pracy seksualnej w dramatycznych warunkach. W wielu miejscach nie wiedziałam, co ze sobą zrobić, zatrzymywałam się, myślałam. Ten temat historycznie jest mi obcy, więc tym bardziej cieszę się, że ta powieść powstała i że została przetłumaczona na język polski. To opowieść o kobietach, ale również o całym społeczeństwie koreańskim i japońskim (bohaterka po latach wraca do rodziny, ale ta, dowiadując się o seksualnej pracy, ją odtrąca), jest o masakrze w Nankinie, o Hiroszimie, o zamiataniu niewygodnej historii pod dywan i udawaniu, że nigdy się nie wydarzyła. 

To hołd dla kobiet, które przeżyły piekło i nikt nigdy ich za to nie przeprosił ani im tego nie wynagrodził (jeśli w ogóle jest to możliwe). Piękna  książka, którą warto przeczytać, warto dowiedzieć się tych rzeczy, warto poznać tę kobiety. U mnie na pewno ląduje na liście najlepszych książek przeczytanych w tym roku!

@centrala_books #bardziejlubieksiazki #trawa #keumsukgendrykim #komiks #powieśćgraficzna #takczytam #bookstagramtopasja #igreads #czytanie #ksiazka #ksiazkanadzis #bookishart #booksbooksbooks #ksiazkadlaciebie #bibliophile #bibliophilelife #czytaniewplenerze
Niedziela, więc zapraszam Was na nowy film! Tym r Niedziela, więc zapraszam Was na nowy film! Tym razem cykl Bajkowy Rok. Sierpień należał do Pocahontas - to jedna z tych animacji, o których wiemy, że jest o prawdziwej postaci, więc pewnie ten film aż tak bardzo Was nie zaskoczy, jak robiły to poprzednie. Ale warto go obejrzeć, bo poznacie Pocahontas i jej prawdziwą historię, kilka ciekawostek z samej animacji, odbiór animacji wśród rdzennych mieszkańców Ameryki i kilka książek o rdzennych mieszkańcach, które warto przeczytać.

I tym razem bardzo długo myślałam nad zdjęciem. Jak zrobić Pocahontas bez przebierania się za nią? Ostatecznie wygrała scena z kolorowymi liśćmi i różowym niebem. Widać, że chodzi o Pocahontas? 

Miłej niedzieli i koniecznie dajcie znać, jak podobał Wam się film! 

#bardziejlubieksiazki #bajkowyrok #pocahontas #photooftheday #photomanipulationart #manipulationart #manipulationedit #igcreative #disneyprincess #disneyanimation #creativemobs
„Myślę, że tym, czego zawsze najbardziej prag „Myślę, że tym, czego zawsze najbardziej pragnęłam w moim życiu, jest po prostu wolność, a to oznacza również wolność od słuchania, co robić i kim być, jak się zachowywać”

I jeszcze jedna urlopowa lektura. "Nie w humorze" zaczęłam czytać w autobusie, skończyłam już na miejscu. Obejrzałam serial na Netflixie i mogę powiedzieć jedno - kocham Fran Lebowitz. Te felietony pochodzą z lat 70., pisała je jako młoda kobieta i są super ciekawe, ale szczerze powiem, że z dużo większą radością przeczytałabym coś, co napisała teraz. 

Uwielbiam takie osoby - sarkastyczne, z ciętą ripostą, bezlitośnie punktujące absurdy naszej rzeczywistości. Odważne, mówiące zawsze to, co myślą, do tego w tym wszystkim szalenie zabawne. I inteligentnie złośliwe. Uwielbiam i podziwiam. Chciałabym taka być, jak już dorosnę. Czasami sobie żartuję, że ja jestem za grzeczna - najczęściej machnę ręką, nic nie powiem. No i jestem z tego typu, że najlepsza riposta zawsze przychodzi do mnie długo po fakcie. Dlatego takie osoby jak Fran mają specjalne miejsce w moim serduszku! 

Czytaliście? Oglądaliście? Jeśli nie, to bardzo polecam! 

Pozowała @mon_stell ♥️

@wydawnictwoznakpl #bardziejlubieksiazki #franlebowitz #niewhumorze #ksiazka #czytanie #bookstagramtopasja #igreaders #czytam #read #booksbooksbooks #czytanie #bookishlove #czytamksiążki
Ta książka, czytana na wsi, wśród przyrody zro Ta książka, czytana na wsi, wśród przyrody zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie, niż zrobiłaby w innych okolicznościach, tak myślę. Kiedyś już czytałam podobną książkę - "Drwale" Annie Proulx. 

Richard Powers w swojej "Listowieści" zabiera nas w świat drzew. Ale zanim o tym - brawa dla tłumacza Michała Kłobukowskiego za absolutnie genialną pracę. Tytuł to złoto! Książka Powersw to kilka historii o różnych ludziach, ktorych ścieżki w pewnym momencie się przecinają. Ale może bardziej niż o ludziach to historia o drzewach - albo może jeszcze bardziej o relacji między drzewami a człowiekiem.

Dużo się dzisiaj mówi o ekologii, a jednocześnie wycinamy, betonujemy, niszczymy. I nie wiemy o drzewach za wiele, a wystarczy trochę o nich poczytać, żeby odkryć, jak bardzo niesamowite są to organizmy. 

"Listowieść" to była piękna przygoda! Jest tam jeden bohater, który wyjątkowo przypadł mi do gustu - taki, który nie miał możliwości pełnego życia w świecie rzeczywistym, więc wymyślił epicką grę. To też książka z przesłaniem, skłaniająca do refleksji i przypominająca o wartości tego, co nas otacza.

Ps Plus to jedna z najładniejszych okładek w tym roku!

@wydawnictwo_wab #bardziejlubieksiazki #richardpowers #listowieść #theoverstory #ksiazka #bookstagramtopasja #igreads #bookishlove #takczytam #igreaders #booksbooksbooks #booksandnature #ksiazkanadzis #ksiazka #czytam #czytamksiążki #tv_living #beautifulbooks #tv_neatly #tv_fadingbeauty #czytanie
Miałam o tej książce napisać tylko na stories, Miałam o tej książce napisać tylko na stories, ale wczoraj czytałam ją do prawie czwartej nad ranem i pomyślałam, że zasługuje na swoje miejsce w feedzie. Bardzo lubię Jojo Moyes - to takie ksiazki, przy których odpoczywam, resetuję się, czuję się bezpiecznie, bo mają zwykle szczęśliwe zakończenia, ale po drodze czeka mnie wiele wzruszeń.

Trafiałam na jej lepsze i grosze (dla mnie) powieści, ale "Zakazany owoc" trafia na listę tych lepszych. Piękna, spokojna opowieść o ludziach - jak zawsze mamy dwa plany czasów, które w którymś momencie się łączą. 

Ale to co najbardziej mi się podobało to mój znienawidzony motyw. Brzmi dziwnie? Nie cierpię historii, w których dwójka ludzi się kocha najbardziej na świecie, ale nie są razem, zwykle z jakichś bzdurnych powodów. I ta książka pokazała mi, jak bardzo ja się zmieniłam przez ostatnie lata. Bo kiedyś byłam przekonana, że dla prawdziwej miłości można zrobić wszystko, że nie ma takiej przeszkody, której nie można pokonać. Że gdyby u mnie po latach pojawiła się największa miłość i powiedziała "Chodź ze mną" rzuciłbym wszystko i poszła.

Ale dzisiaj już nie. Dzisiaj już wiem, że są rzeczy, których nie można przeskoczyć. Że można chcieć najbardziej na świecie, ale to nie wystarczy. Że czasami odpowiedni czas mija. I że warto doceniać tych, co są, a nie marzyć o tych, których nie ma. I już wiem, że wcale bym wszystkiego nie rzuciła. 

Ale "Zakazany owoc" to zdecydowanie nie tylko romans! Pojawia się tam o wiele więcej ciekawych motywów i postaci! Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba, ale bohaterowie z tej książki naprawdę bardzo, bardzo do mnie trafili. Każdy jeden! A to się rzadko zdarza! Czytaliście? Znacie w ogóle tę autorkę?
 
@wydawnictwoznakpl @jojomoyesofficial #bardziejlubieksiazki #jojomoyes #zakazanyowoc #takczytam #bookstagramtopasja
#ksiazka #ksiazkanadzis #ksiazkoholizm #bookishlove #booksbooksbooks #readingismylife #booksandflowers #czytaniewplenerze
No dobra, nie mogę się z Wami rozstać. Dzisiejs No dobra, nie mogę się z Wami rozstać. Dzisiejszy #fotowtorek_kfs to hasło #magiafotografii i pomyślałam, że to świetna okazja, żeby wrzucić kilka selfiaków z aparatem. Bo mnie najczęściej można spotkać albo z książką albo z aparatem właśnie.

Zdjęcia robię od dzieciaka. Załapałam się jeszcze na klisze i do tej pory pamiętam, jak z koleżanką robiłyśmy sesję w domu, 36 klatek na filmie, potem szłyśmy wywoływać do fotografa i z niecierpliwością czekałyśmy na to, żeby je obejrzeć. To były świetne czasy! Pamiętam też swoją pierwszą cyfrówkę, to była Minolta. Potem, za pierwsze zarobione na zdjęciach pieniądze, kupiłam sobie lepszy aparat - Canona 350D i to nim robiłam większość czasu zdjęcia. Dopiero niedawno kupiłam sobie Canona 100D i Olumpuska, żeby mieć połączenie wifi.

Kocham fotografię i nawet ostatnio rozmawiałam o tym, że nie umiem się zdecydować na jakiś konkretny rodzaj. Książki, miniaturki, przyroda, portrety, makro, kompozyty - wszystko mnie bawi! Zdjęcia kocham jeszcze za jedną rzecz - za pamięć i łapanie chwil! Uwielbiam oglądać stare zdjęcia, dopiero wtedy widać, jak bardzo ludzka pamięć jest zawodna! Lubię wracać do tego co było i lubię robić zdjęcia na dowód 😊

Choć jestem też osobą, która woli przeżywać niż dokumentować, więc np. na koncertach zdecydowanie nie należę do osób z telefonami w ręku 😊

O fotografii mogłabym mówić i mówić, ale zostawiam Wam kilka fotek i uciekam. Podzielcie się swoimi historiami - jesteście na IG bo lubicie robić zdjęcia? Czy raczej to drugorzędna sprawa? A może polecicie mi jakieś fajne konta że zdjęciami, które wyrywają z butów? 😍

@kobiecafotoszkola #instawtorek #dziewczynykfs #autoportret #zdjecia #fotografia #portret #takczytam #nieczytamborobiezdjecia #starezdjęcia #fotografia
Ten tydzień rozpoczynam deszczem i powieścią Ke Ten tydzień rozpoczynam deszczem i powieścią Kevina Wilsona "Nic tu po was". Na blogu czeka dłuższy tekst, a tutaj napiszę tylko to, że jeśli szukacie powieści z ciekawym pomysłem, to weźcie ją pod uwagę. W końcu nieczęsto możemy poczytać o zapalających się dzieciach! 

Mnie pomysł uwiódł od samego początku i pod tym względem jestem usatysfakcjonowana. Przy okazji ognistego rodzeństwa autor poruszył wiele przeróżnych tematów, które dają do myślenia. To taka książka, w której każdy czytelnik znajdzie coś innego - będą tacy, którzy przejdą obojętnie, ale myślę, że Ci, którzy mają podobne sytuacje w swoim życiu (nie płonące dzieci, wiadomo, ale inne już zdecydowanie mogą się wydarzyć) zapamiętają tę książkę na długo.

A poza tym Wilson dostarczył mi najzwyczajniej w świecie dużo przyjemności z czytania. Lubię takie książki!

Ps Poza tym warto zrobić sobie eksperyment myślowy i podstawić pod zapalające się dzieci coś,czego nie akceptujecie wy albo wasi bliscy. Inność i jej ukrywanie nabiera zupełnie innego wydźwięku.

Za pomoc w zdjęciach dziękuję @mon_stell
♥️
@wydawnictwo_agora #bardziejlubieksiazki #współpraca #takczytam #nictupowas #kevinwilson #photooftheday #photomanipulationart #readingismylife #bookstagrampl #bookstagramtopasja #czytanie #bookishlove #ksiazka #ksiazkowelove #ksiazkanadziś #ksiazkoholizm #booksbooksbooks #readingtime #affitnity #manipulationedit
Ile macie kosmetyków w łazience? Zawsze jak jest Ile macie kosmetyków w łazience? Zawsze jak jestem na wsi, to doceniam wynalazek bieżącej wody, kibelek w domu. Uświadamiam sobie, że rzeczy, które na co dzień wydają się oczywiste, wcale takie nie są. Kto w nocy nie wychodził siku do sławojki, ten nie zna życia 🤣

W końcu niedziela! Już od czwartku nie mogłam się doczekać, żeby Wam pokazać ten film! "Dawniej ludzie żyli w brudzie. Kiedy i dlaczego zaczęliśmy o siebie dbać" to kolejna książka z serii @_zrozum i chociaż kocham ją wszystkie, to ta ląduje w topce. Jest przeboska - pełna ważnych tematów takich jak wpływ religii na zmianę postrzegania ciała, czy okaleczanie narządów płciowych. Ale też pełna, pełna ciekawostek, które sprawiają że będziecie się śmiać, krzywić albo śmiać i krzywić jednocześnie 😁 W filmie mówię o kilku takich, które najbardziej mi się spodobały, ale gwarantuję Wam - ta książka to złoto!

Co możemy wyczytać z DNA wszy, czym podcierali się Rzymianie, dlaczego moczem płukano usta, kto nauczył nas używania mydła, co ludzie robili, jak nie było jeszcze papieru toaletowego i kiedy pierwszy raz padło w telewizji słowo "okres" i jak wielkim wydarzeniem to było. No i dlaczego sławojka nazywa się sławojka.

Kocham to, że historię można poznawać przez higienę. To trochę historia medycyny, więc myślę, że dlatego mi się tak podoba 😁 W starożytności ludzie cenili kąpiele, a potem było już tylko gorzej - szalenie podoba mi się to, że kiedyś ludzie myśleli, że im będą brudniejsi, tym będą zdrowsi. 

Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, to koniecznie musicie poznać i ta książka będzie idealna na start! 

***
No i oczywiście ROZDANIE! Mamy dla dla Was trzy egzemplarze książki! Wpisujcie się w komentarzach, może macie jakieś fajne higieniczne historie? 😁 i koniecznie napiszcie mi, jak Wam się podobał film i co Was zaskoczyło najbardziej! No i czy zachęciłaś Was do przeczytania książka, bo to dla mnie mega ważne!Rozdanie potrwa do końca miesiąca! 

#bardziejlubieksiazki #seriazrozum #zrozum #dawniejludzieżyliwbrudzie #bookblogger #bookstagrampl #bookish #ksiazka #ksiazkanadziś #ksiazkanaweekend #czytam #czytanie #historiahigieny #ksiazka #bookaholic #kochamksiążki
Follow on Instagram
This error message is only visible to WordPress admins

Error: API requests are being delayed for this account. New posts will not be retrieved.

Log in as an administrator and view the Instagram Feed settings page for more details.

Meta

  • Zaloguj się
  • Kanał wpisów
  • Kanał komentarzy
  • WordPress.org

Archiwa

PATRONATY

Tracks WordPress Theme by Compete Themes.

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. dowiedz się więcej.
Przeczytaj poprzedni wpis:
Autyzm i zespół Aspergera w książkach. Część 1

Kwiecień jest Światowym Miesiącem Wiedzy na Temat Autyzmu, a dzisiaj, czyli 2 kwietnia obchodzony jest Światowy…

Zamknij