Na oceanie nie ma ciszy

z19103195Q

Granice? Nigdy żadnej nie widziałem. Ale słyszałem, że istnieją w umysłach ludzi

Thor Heyerdah, norweski odkrywca i podróżnik

Aleksander Doba to starszy pan z rozwianymi włosami i białą brodą jak święty Mikołaj. Zawsze uśmiechnięty, pełen energii, pozytywnie nastawiony. Chciałam Wam trochę o nim opowiedzieć, bo tak niesamowitą postać warto poznać.

Aleksander Doba to polski podróżnik, kajakarz, zdobywca i odkrywca. Tak w skrócie. Dwa razy przepłynął Ocean Atlantycki. Ten drugi raz przepłynął Atlantyk między najbardziej oddalonymi punktami na jego wybrzeżach europejskim i północnoamerykańskim. Przepłynął ponad 12 tysięcy kilometrów, używając wyłącznie siły własnych rąk. Jako pierwszy na świecie. Mając 67 lat! Za swoją wyprawę zdobył tytuł Podróżnika Roku 2015 w głosowaniu National Geographic  – a głosowali ludzie z całego świata. Ale to nie wszystko. Olek Doba ma nieoficjalny rekord Polski – 108 dni w kajaku. Ma również rekord w liczbie kilometrów przepłyniętych kajakiem w jednym roku – 5125. Jako pierwszy po wojnie przepłynął Nysę Łużycką, jako pierwszy przepłynął wzdłuż całego polskiego wybrzeża. Jest dwukrotnym Złotym, Srebrnym i Brązowym medalistą Otwartych Akademickich Mistrzostw Polski w kajakarstwie górskim.

Dominik Szczepański rozmawiał z Aleksandrem Dobą i powstała opowieść o wyprawach tego ostatniego. Na oceanie nie ma ciszy nie jest typową biografią. Najwięcej miejsca poświęcone jest jego dwóm wyprawom przez Atlantyk. Ale przeczytamy również wspomnienia o płynięciu przez Amazonkę czy o wyprawie nad Bajkał. Poznamy również Aleksandra Dobę prywatnie, dowiemy się, jak zaczęła się kajakarska pasja, jak zareagowała rodzina na jego pomysł wyprawy przez Ocean Atlantycki i jakie są dalsze plany. Główną osią pozostaje Ocean Atlantycki. Gdy przejdziemy już do porządku dziennego nad tym, że ktoś przepływa ocean kajakiem, możemy skupić się na słowach Aleksandra, który opowiada o tym, jak wygląda życie na kilku metrach przez kilka miesięcy. Jak i co się je i pije? Jak się śpi? Mnie zachwyciły opowieści o oceanicznym życiu, o żółwiach, delfinach, o rekinach. O naturze. Słońce wspina się po tym odległym, innym świecie przez kilka godzin, a potem osuwa się zmęczone monotonią niebieskości i wpada do oceanu po drugiej stronie kajaka. Wędrówka trwa 11 godzin. Obserwuję ją na raty, bo dużo płynę w nocy, gdy upał jest mniejszy. W dzień próbuję odpoczywać i chronić się przed moim jedynym towarzystwem. Widzimy się codziennie – ja i słońce. Delfiny, rekiny, wieloryby, żółwie, ptaki, ryby różnych rozmiarów odwiedzają mnie i znikają. Ze słońcem trwamy na posterunkach stale.

Opowieści Aleksandra są niesamowite. Pełne przygód, spotkań z ciekawymi ludźmi, pobytu w Trójkącie Bermudzkim, czasami niebezpieczeństw i sytuacji mrożących krew w żyłach. Ale on swoim pozytywnym nastawieniem i wiecznym uśmiechem zawsze się obroni. Doba wcale nie uważa, żeby robił w swoim życiu coś nadzwyczajnego – on po prostu lubić pływać kajakiem.

maluch, kajak, aleksander doba

Ktoś w Internecie napisał, że tacy ludzie pokazują innym, że można: dalej, więcej, bardziej, mimo wszystko. Oni pokonują przeszkody w sobie, dając nadzieję innym. I to chyba jest idealne podsumowanie. Przepis Doby na sukces brzmi tak: Jak coś mi dolega, to nie załamuję rąk, tylko kombinuję, jak temu zaradzić, usunąć przyczynę. Postęp ludzkości bierze się z powodu niedosytu. Jak ludzie mają wszystko, to nadchodzi kryzys. Byłam na spotkaniu z nim – to człowiek-dusza. Bije od niego tylko pozytywna energia, a jest jej tyle, że mógłby spokojnie nas wszystkich obdzielić, i pewnie jeszcze by zostało. Uwielbiam takich ludzi – konkretnych, zdecydowanych, mądrych i dobrych. Najlepszy zestaw 🙂 Dla mnie Aleksander Doba jest bohaterem. Przepłynąć Ocean Atlantycki? Dwa razy? Kajakiem? Wiek też przecież gra rolę – a Aleksander Doba pokazuje wszystkim, że jak się chce, to można wszystko i zawsze. Jak się chce i jak się na to pracuje. Bo nic samo z nieba nie spadnie.

Chciałabym zwrócić uwagę, że ta opowieść ma jeszcze jednego, cichego bohatera. Jest nim żona Pana Aleksandra Gabi. To tylko dzięki takim kobietom mogą istnieć tacy podróżnicy, jak Doba. Żyć z mężczyzną, którego więcej czasu nie ma niż jest, dla którego wyprawa kajakowa jest ważniejsza niż święta z rodziną, który każdą wolną chwilę poświęca na swoje pasje, a cały dom i dzieci są na głowie żony – brzmi jak koszmar każdej nowoczesnej, równouprawnionej kobiety. A jednak! Istnieją takie kobiety, które kochają podróżników, odkrywców i zdobywców. Rozumieją, że nie da się oddzielić od nich pasji. Akceptują ich takimi, jakimi są. Mimo, że nie zawsze się zgadzają i czasami straszą rozwodem. Ale zawsze zostają. I tylko one wiedzą, ile je to kosztuje. To jest przepiękne. Takie życie wymaga odwagi, niesamowitej odporności psychicznej i pewności swoich uczuć. Heroizm życia codziennego, za który nikt medalu nie da i o którym raczej nikt książki nie napisze. Dlatego zawsze warto wspominać o tych fantastycznych kobietach!

8937c7d8cb788b96c9f5a6014b9f1c6b

Aleksander Doba powtarza, żeby nie bać się marzeń. Żeby mieć marzenia i mieć plan na ich realizację. Krok po kroku. I realizować. On to zrobił, wydawałoby się, że tak po prostu. A przecież to jest wielki wyczyn. Podejście Doby do jego wyprawy też wiele mówi o nim samym. Zawsze powtarza, że on nie chciał oceanu pokonać. Bo to jest taki żywioł, że człowiek nie ma szans. Sam jeden na oceanie – wyobraźcie to sobie! Nie ma nic aż po horyzont… Doba chciał ocean przepłynąć – i to zrobił.

Jeśli szukacie dla kogoś jakiejś inspirującej lektury, ta książka będzie idealna. I nie tylko dla starszych ludzi, choć tu sprawdzi się idealnie. Ja poczułam się trochę zawstydzona przez Aleksandra Dobę. No bo jak to, ja mam trzydzieści lat i czasami wracam po pracy do domu i jestem zmęczona. A on ma sześćdziesiąt siedem lat i płynie sobie przez ocean z uśmiechem na ustach. Wiecie, o co mi chodzi 🙂 Takie książki dopingują, żeby nie siedzieć na miejscu, jęcząc i płacząc, czy nawet marząc – dopingują, żeby sięgnąć po więcej. Bo dlaczego nie. Nie każdy z nas może mieć takiego Olka w swoim otoczeniu, ale każdy z nas powinien przeczytać tę książkę, żeby uszczknąć dla siebie trochę inspiracji 🙂

40b3e410d0d589daa832dc6404be971c

PS Powstaje film o Aleksandrze Dobie. A ja bym chciała, żeby ktoś powiedział Tomowi Hanksowi o Dobie. Wyprawa Olka jest idealnym scenariuszem do hitowego hollywoodzkiego filmu, oczywiście tylko i wyłącznie z Tomem Hanksem w roli głównej 🙂

  • O panu Aleksandrze Dobie mówiłam kiedyś w radiu w przeddzień jego spotkania ze studentami. Byłam pod takim wrażeniem jego osoby, że na antenie powiedziałam, że to „prawdziwy kozak”.

    • Ja też jestem pod ogromnym! Ogromnym! 🙂 Zdecydowanie to „prawdziwy kozak” 😀

  • Pan Doba to rzeczywiście wulkan energii. W pewnym sensie i aspektach przypomina mi głównego bohatera Marsjanina Andy’ego Weira. Pewnie dobrze, by się dogadali.

    • A wiesz, nie pomyślałam o tym, ale już napisałeś, to podobieństwo jest uderzające. Dogadali by się na pewno 😀 Najbardziej z tego wszystkiego raduje mnie to, że istnieją tacy ludzie, jakby żywcem wyjęci z najlepszej powieści świata 🙂

  • Ta książka była dla mnie miłym zaskoczeniem, nie spodziewałam się, że aż tyle pozytywnej energii będzie z niej płynąć. Chciałabym być tak żywiołową osobą, kiedy będę w wieku Pana Doby. Również polecam tę pozycję wszystkim, którzy lubią literaturę podróżniczą. Nie tylko ciekawa treść, ale i piękne wydanie.
    Bardzo dobra recenzja. Konkretna, na temat i w dobrym stylu. Oby więcej takich.
    Pozdrawiam serdecznie, przesyłam dobre fluidy i do zobaczenia w blogosferze! Sylwia 🙂

    • Jej, ja też bym życzyła sobie tyle energii w takim wieku. Problem jest taki, że mam 30 lat i już nie mam takiej energii 😀 Olek Doba został moim bohaterem 🙂

      Dziękuję Ci pięknie za miłe słowa 🙂 Do zobaczenia! 🙂

  • Pingback: ()

  • Pingback: ()

  • Pingback: ()