Niedobra miłość

0004IN3BPG2YOII3-C116-F4

Psycholog Alex Delaware często współpracuje z policją. Przeżył sporo niebezpiecznych sytuacji, widział wiele zła, niełatwo go przestraszyć. Na głuche telefony reaguje wzruszeniem ramion, anonimy wyrzuca do kosza. Ale w tej przesyłce coś go zaniepokoiło. Szary papier, brak nadawcy. W środku kaseta, a na niej dziecięcy głos powtarzający dwa słowa: „niedobra miłość”. W tle krzyk pełen bólu i strachu. „Niedobra miłość” to nazwa konferencji, w której Alex przed laty brał udział. Kiedy próbuje nawiązać kontakt z pozostałymi uczestnikami, okazuje się, że kilkoro zginęło w niewyjaśnionych okolicznościach. Alex obawia się, że też jest na liście zabójcy.

Jonathan Kellerman to amerykański psycholog i pisarz, twórca kryminalnego cyklu z Alexem Delawarem. Książek jest dwadzieścia osiem, a „Niedobra miłość” jest ósmą z kolei. Została napisana w 1994 roku, a teraz wznawia ją Wydawnictwo HarperCollins. Serie lubię czytać po kolei, jednak nie ma czasami to wpływu na ogólny odbiór. W tym przypadku możecie śmiało sięgnąć po „Niedobrą miłość” nie znając wcześniejszych przygód Alexa.

Alex jest psychologiem dziecięcym i jednocześnie pracuje jako konsultant policji. Poznajemy go podczas pełnienia swoich zawodowych obowiązków, ale historia nabiera rozpędu, gdy Alex dostaje kasetę z bardzo niepokojącym nagraniem. Pewnie puściłby to w niepamięć, ale inne zdarzenia nie pozwalają mu o tym zapomnieć. Staje się jasne, że Alexowi ktoś lub coś grozi, zaczyna więc drążyć temat. Wychodzą na jaw kolejne, często zaskakujące powiązania, a wszystkie tropy prowadzą do psychologa Andreasa de Boscha, założonej przez niego Szkoły Poprawczej i konferencji „Dobra miłość/Niedobra miłość”, w której lata temu Alex brał udział.

Nie bez powodu wspominałam, że książka została napisana w 1994 roku. W kilku miejscach uderzyły mnie zachowania czy sposób postępowania głównych bohaterów. Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że to były jeszcze czasy kaset wideo, magnetowidów, początków Internetu. Praca policji i współpraca z innymi instytucjami przypuszczalnie wyglądała trochę  inaczej niż dzisiaj. Kiedy czytamy powieść historyczną, szybko przestawiamy się na inny okres historyczny i akceptujemy fakt, że wtedy nie było wielu rzeczy a wiele innych robiło się inaczej. Kiedy jednak czytamy powieść napisaną dwadzieścia lat temu, możemy przegapić niuanse, bo spodziewamy się współczesnego kryminału rodem z „CSI”. Łatwo o tym zapomnieć i zarzucić książce niedoskonałości.

Moim zdaniem książka ma bardzo dobre tempo, choć niektórzy mogą twierdzić, że za wolne. Oprócz wyraźnie nakreślonych postaci, z którymi można momentalnie się zaprzyjaźnić (dziecięcy psycholog z psem rasy buldog francuski, gliniarz-homoseksualista), zagadka goni zagadkę, a wszystko jeszcze jest doprawione dobrym poczuciem humoru. Autor bardzo sprawnie operuje słowem, wielbiciele dobrych portretów psychologicznych postaci na pewno będą zadowoleni. Jest to bardzo porządna powieść kryminalna, zachęcająca, aby sięgnąć po pozostałe z serii.

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuje Regałowi Nowości

300na172-tlo