• Muszę go przeczytać w oryginale albo po polsku. Czytałam po niderlandzku, ale styl mi nie podszedł i tak się zastanawiałam czy to nie wina tłumaczenia. Czytam Twoje zachwyty, a nie jesteś pierwszą zachwycającą się osobą, i jestem coraz bardziej przekonana, że holenderski tłumacz spartolił sprawę. 🙂

    • Ja z kolei jestem bardzo ciekawa jego nie wsypiarskich książek – czy to jest faktycznie jego styl pisania, czy jednak ta magiczna Szkocja 🙂 Ja po prostu uwielbiam takie klimaty, takie nastroje, małe społeczności odcięte od świata, takie małe światy, te przestrzenie, wrzosowiska, surowe krajobrazy. To jest to 🙂 Jeśli ktoś nie ma świra na punkcie tych rzeczy, ma prawo się zachwycać trochę mniej 🙂 Ale nie zmienia to faktu, że to porządny kawałek książki jest 🙂

      • Ja robiłam podejście do jego książki prowansalskiej. Spróbuję coś szkockiego i zobaczę czy jest lepiej. 🙂

        • Daj koniecznie znać, jestem bardzo ciekawa!

          • Dam, ale to może trochę potrwać, bo teraz czytam z własnej półki. 🙂

          • Spoko, rozumiem doskonale i łączę się w bólu 😀 Do domu wchodzę ze spuszczoną głową ze wstydu, żeby nie patrzeć na książki, które zerkają na mnie z wyrzutem 🙂 Ostatnio odniosłam do biblioteki kilka tytułów, do których nawet nie zajrzałam! A tu zaraz kwiecień i znowu nowości!… 😉

  • Ja właśnie zamówiłam, książka ma przybyć do mnie po weekendzie. Już nie mogę doczekać się lektury, tym bardziej, że dla mnie autor jest nowością, a tyle osób zachwyca się jego książkami 🙂

    • Jeśli spodoba Ci się „Wyspa powrotów” absolutnie koniecznie przeczytaj Trylogię! 🙂 W kolejności! 🙂

      • To na pewno! I na pewno w kolejności, bo ja z tych, co nie lubią zaczynać od środka cyklu. Wyjątek czynię najczęściej z niewiedzy albo tak jak teraz muszę zrobić: dla Listów do Żony Witkacego. Z bólem muszę zacząć od trzeciego tomu, ale już wiem, że muszę nabyć kolejne! 🙂

        • To tak jak ja! Czasami nie ma to aż tak dużego znaczenia, ale czasami (tak jak na przykład przy książkach duetu Hjorth & Rosenfeldt) ma kolosalne znaczenie! 🙂

  • Anglia, ach Anglia. Jestem filolololem angielskim, więc do Anglii sympatię mam sporą, ale nie da się ukryć, że dopuściła się wielu historycznych świństw. Dlatego też dużo większą sympatią darzę Irlandczyków i Szkotów. A dziś za tych pierwszych wychylę whisky szklanicę (niepełną).

    • Ja świętowalam Guinessem 😉 Miałam ogromną przyjemność pozwiedzać trochę Irlandię – te miejsca i krajobrazy naprawdę zapadają w pamięć i duszę 🙂 Szkocja jest jeszcze na liście „do zrealizowania”, ale może kiedyś… 🙂

      • Mam podobnie – nieco Irlandii widziałem, nieco Irlandczyków poznałem i przez pewien czas miałem sporego hopla. W ramach niego przeczytałem nawet Ulissesa w oryginale. A Szkocja czeka.