komentarze 4

  1. 4 kwietnia 2016

    Na poziomie licealno-średniozaawansowanym nie miałem problemów z matematyką, nawet w konkursach sobie nieźle radziłem, ale gdy spojrzałem na zeszyty koleżanki, która studiowała matematykę, to to już były za wysokie progi. Gdy czytałem “Nowy umysł cesarza”, miewałem czasem tak, że dane zdanie musiałem czytać kilka razy, bo poziom abstrakcji był dla mnie zbyt wysoki.

    • 5 kwietnia 2016

      Ja z kolei zawsze wiedziałam, że umysł mam humanistyczny. I nigdy nie lubiłam matmy i fizyki, ale to już wielki minus dla naszego systemu edukacji. Dopiero potem odkryłam, że matematyka i fizyka potrafią być fascynujące, ale na zrozumienie już jest za późno 😀

  2. 7 kwietnia 2016

    W szkole średniej uwielbiałam wręcz matematykę. Nie cierpiałam za to fizyki. Jak na osobę po studiach humanistycznych (za humanistę siebie jednak nie uważam), wielokrotnie powtarzam przy lekturze takich książek lub oglądając programy popularnonaukowe, jak świetny byłby ze mnie ścisłowiec.

Brak możliwości komentowania.