• O, ja też „lubię” literaturę obozową, jakkolwiek to brzmi. Bardzo mnie interesują świadectwa tamtej epoki i staram się co jakiś czas sięgać po kolejną taką historię. To bolesne tematy, ale trzeba wiedzieć. To niby podobne historie, ale jednak każda jest inna, bo przytrafiła się innej osobie. Dziękuję za pokazanie mi kolejnego tytułu na ten temat 🙂 W zamian polecam „Mężczyzn z różowym trójkątem” Josefa Kohouta i Heinza Hegera.

    • Przeczytaj koniecznie! „Mężczyznę z trójkątem” czytałam – był bardzo ciekawa, ale jednak nie przyciągnęła mnie tak, jak ta. Tak samo jak książka Leviego „Czy to jest człowiek” – bardzo chwalona, bardzo polecana – a jednak ja trochę się męczyłam.

  • Tak na marginesie i a propos dopisku końcowego. Rozumiem, że zamysł nie był zdrożny, ale mimo wszystko umieszczanie napisu „Arbeit macht frei” na grzbietach książek uważam za makabryczny.

    • A wiesz, nie myślałam o tym w ten sposób. Po prostu założyłam, że wykorzystali symbol, przed którym przecież i tak nie da się uciec.

      • Dużo tu chyba zależy po prostu od patrzącego. Symbol ten jest na tyle opatrzony, że rzeczywiście nie jest to żadne wielkie wykroczenie, ale mi i tak nieco zgrzyta.

  • Pingback: ()